
GORZYCE, POW. PRZEWORSK. Dziś przypada 96. rocznica urodzin Jana Pawła II.
5 lat temu do rodziny Czwakielów z Gorzyc uśmiechnął się sam Bóg. Zanim jednak tak się stało, rodzina przeszła trudną walkę o życie pani Doroty i jeszcze nienarodzonej córeczki. Pomógł św. Jan Paweł II.
Pani Dorota Czwakiel to dzisiaj uśmiechnięta, energiczna kobieta. Jest mamą pięciu cudownych dziewczyn: Kasi (19 l.), Joasi (17 l.), Zosi (16 l.), Ani (12 l.) oraz Marysi (5 l.). To właśnie będąc w ciąży z najmłodszą pociechą wszystko się skomplikowało. Pani Dorota w ósmym miesiącu ciąży trafiła do szpitala ze strasznym bólem nerek. Sytuacja okazała się tak poważna, że lekarze musieli przetoczyć kobiecie 16 litrów krwi, jej życie było zagrożone. Lekarze rozkładali ręce, w końcu kazali mężowi pożegnać się z żoną i pogodzić z tym, iż piątego dziecka może nie być. Józef Czwakiel, wracając do domu przyjechał do przeworskiej bazyliki i padł krzyżem, pytając Boga, dlaczego tak się stało. – Modląc się tam, usłyszałem pytanie, czy wyrzeknę się alkoholu, jeżeli żona wyzdrowieje? Obiecałem Bogu, że tak się stanie – wspomina pan Józef. Mężczyzna obiecał nie pić do końca życia. Po drodze, z Przeworska do Gorzyc, wstępował do każdego kościoła i prosił księży o modlitwę za umierającą w ciąży żonę.
Cała wieś modliła się
Wieść o ciężkim stanie pani Doroty szybko rozeszła się po okolicy. Wszyscy solidaryzowali się z rodziną Czwakielów. Koledzy i koleżanki dziewczynek codziennie modlili się, chodzili do kościoła na mszę św., by prosić o zdrowie dla mamy swoich koleżanek. Józef Czwakiel uznał, że najlepiej prosić o pomoc papieża Jana Pawła II. Dzień przed decydującą operacją, Józef Czwakiel poprosił kogo tylko mógł do wspólnej modlitwy przed pomnikiem Jana Pawła II, tuż obok szkoły w Gorzycach. Z rodziną modlił się tam przez kilka nocy. Zgromadziło się z nim kilkadziesiąt osób. Był październik, noc zapowiadała się bardzo chłodna. Pan Józef oznajmił wtedy: „Jutro wydarzy się cud. Dorota przeżyje!”. – Dzisiaj nie wiem, dlaczego tak powiedziałem. Tak czułem – wspomina dziś pan Józef.

W końcu przyszedł papież
Następnego dnia wykonano cesarskie cięcie. – Dziecko dostało 1 punkt w skali Agpar i miało cystę na mózgu, dopiero po reanimacji wróciło do żywych. Lekarze mówili, że pracuje jedynie serce pani Doroty, neurologicznie nie dawała żadnych oznak życia. Stan był bardzo ciężki. Musiałem coś zrobić – opowiadał mężczyzna. Józef zanim przyjechał do żony, wstąpił do kościoła i poprosił księdza, który miał pas od sutanny JP II, aby pojechał z nim. Ksiądz pojechał i tuż przed wspomnianą operacją owym pasem owinął ręce Doroty i zaczął się modlić do ojca świętego.
Dorota przeżyła operację. Ku zdumieniu lekarzy po 2 tygodniach wyszła o własnych siłach ze szpitala. Całkowicie wyzdrowiała córeczka Marysia.
Viktoria Krakowska


