
MIELEC. Czy starostwo zdecyduje się na szukanie oszczędności poprzez łączenie szkół?
Marek Paprocki, wiceprzewodniczący Rady Powiatu nie godzi się na planowane przez władze starostwa łączenie szkół. – Wiem, że poczynione zostały już różne audyty. Ale nie tylko ekonomia się liczy, ale również czynnik społeczny – dowodzi Paprocki. – Możemy połączyć szkoły, porobić różne rzeczy, ale jak później będziemy funkcjonować?
– Jakie są tego skutki, pokazała tzw. reforma gimnazjalna, która zupełnie nie wypaliła. W sprawie łączenia szkół, oprócz ekonomistów, o opinię pytajmy psychologów i pedagogów. Dzieci mają delikatną psychikę. Nie wszystkie będą dobrze czuć w molochach – zaznacza.
Przypomnijmy, że rok temu starostwo podjęło kontrowersyjną decyzję o połączeniu Zespołu Szkół Specjalnych ze Specjalnym Ośrodkiem Szkolno Wychowawczym. Protestowali głównie rodzice, którzy skarżyli się, że ich dzieci zamiast, jak do tej pory, szkoły w centrum miasta będą ją mieć w, oddalonym o trzy kilometry, SOSW.
Zresztą, zarzutów było i jest więcej. – Stłoczenie w jednym miejscu 250 dzieci z różnymi stopniami niepełnosprawności spowoduje kumulację problemów wychowawczych i przyswajanie negatywnych zachowań. Nasilą się problemy zdrowotne, a skutkować będzie wizytami u psychiatry i neurologa – wyliczał Mariusz Ryniewicz, ojciec ucznia ZSS.
Paweł Galek


