
KOLBUSZOWA. Scena żywcem wyjęta z filmów Barei ma miejsce osiedlu przy ul. Partyzantów.
Mowa o… zapadającym się parkingu. I można byłoby się z tego śmiać, tylko że mieszkańcom wcale nie jest do śmiechu. Zwłaszcza, kiedy po postawieniu auta przyjdzie im wchodzić w błoto.
– Chodzi o parking zlokalizowany na wysokości bloku przy ul. Partyzantów 1 – precyzuje Józef Rybicki (64 l.), prezes Spółdzielni Mieszkaniowej, a prywatnie mieszkaniec feralnego osiedla. – Mieszkańcy stawiają samochody w wodzie, bo ten teren się… zapada. Chodzi o to, żeby zniwelować te zagłębienia, bo naprawdę źle się wysiada z auta, kiedy błoto jest po kostki – skarżył się Rybicki na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej.
– Wyrównanie tego zapadnięcia byłoby najgorszym rozwiązaniem, jakie mogło by być. Bo za chwilę przyszliby do nas mieszkańcy ze skargami, że mają lepikiem oblepione buty – tłumaczyła Elżbieta Lis, kierownik Referatu Gospodarki i Budownictwa w magistracie. W sierpniu przeprowadzimy dokładniejszą analizę problemu. Bo przyczyna może być różna – m.in. taka, że grunt się upłynnia, a więc trzeba byłoby zrobić „odkrywkę” i wymienić ziemię.
pg



2 Responses to "Parking, który się zapada, czyli Bareja wiecznie żywy"