
KOLBUSZOWA. Urzędnicy wskazują na pustki w gminnej kasie, a mieszkańcom natomiast proponują, by… parkowali gdzie indziej.
Miejsca parkingowe wzdłuż ul. Partyzantów sukcesywnie się… zapadają. I można byłoby się z tego śmiać, bo to bareizm, tylko że mieszkańcom osiedla wcale nie jest do śmiechu. Zwłaszcza, kiedy po postawieniu auta przyjdzie im wchodzić w błoto. Ostrzegają: w każdej chwili może dojść tam do tragicznego w skutkach tąpnięcia.
Na zapadające się parkingi skarży się m.in. Józef Rybicki (64 l.), mieszkaniec osiedla przy ul. Partyzantów, a zarazem prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Kolbuszowej.
– Naprawdę źle się wysiada z auta, kiedy błoto jest po kostki – alarmuje. – Przyjdzie zima, będzie źle. Powinno się więc chociaż doraźnie wyrównać teren, żeby przetrzymać ten trudny czas. Bo z tego co wiem, to remont kanalizacji, który rozwiązałby problem, nie będzie w tym roku przeprowadzany, a z problemem mieszkańcy zostaną – załamuje ręce Rybicki.
„Na remonty ulic mam 4 tysiące złotych”
Elżbieta Lis, kierownik Referatu Gospodarki i Budownictwa w magistracie wskazuje na pustki w gminnej kasie, a mieszkańcom proponuje, by… parkowali w innym miejscu. – Wszystko rozbija się o pieniądze – przekonuje urzędniczka. – Tona masy asfaltowej kosztuje ok. 500 zł. To są określone koszty. A więc trudno robić nakładkę, która za chwilę „siądzie”, bo cały czas ten grunt tam się zapada i w każdej chwili może tam dojść do tąpnięcia.
– Ja widzę inne rozwiązanie. Te miejsca postojowe, na których tworzą się zastoiska, należy zabezpieczyć do czasu remontu kanalizacji, żeby ludzie tam nie parkowali. Tym bardziej, że oddaliśmy do użytku w tym rejonie miasta nowe miejsca postojowe, gdzie można postawić samochód. Ja naprawdę nie mogę obiecać wykonania tych prac, kiedy na remonty ulic do końca roku mam w swoim budżecie tylko 4 tys. zł – argumentuje Elżbieta Lis.
Burmistrz obiecuje doraźną naprawę
Zszokowany propozycją urzędniczki jest prezes Rybnicki: – Ja zdaję sobie sprawę, że tych pieniążków zawsze nam brakuje, ale wyłączenie z użytkowania miejsc parkingowych kosztem wyrównania fragmentu ulicy jest dla mnie nie do przyjęcia – irytuje się – Zdaję sobie sprawę, że asfalt się zapada, ale nie tak szybko, żeby do wiosny doszło do tąpnięcia – dodaje.
Burmistrz Jan Zuba (57 l.) uspakaja, obiecując, że doraźne roboty na feralnym odcinku ul. Partyzantów powinny zostać wykonane jeszcze przed zimą. – Mi też się nie uśmiecha, żeby wyłączać parkingi z użytkowania. Widzę, że to się pogłębia, dlatego jakieś doraźne działania będą musiały zostać podjęte. Będziemy szukać na ten cel pieniędzy w budżecie. Decyzja w tej sprawie powinna zapaść na najbliższej sesji Rady Miejskiej – zapewnia.
Paweł Galek



2 Responses to "Parkingi, które się… zapadają, czyli Bareja wiecznie żywy"