
GRYF WEJHEROWO – APKLAN RESOVIA. Rzeszowianie zwycięstwo zadedykowali Mateuszowi Kantorowi, który podczas wyjazdu dowiedział się o śmierci ojca.
Tego jeszcze nie grali – po drugiej z rzędu efektownej wiktorii 3-0, piłkarze Apklan Resovii znaleźli się na szczycie ligowej tabeli!
Do stolicy Kaszub, miasta założonego w połowie XVII wieku przez polskiego wojewodę Jakuba Wejhera, rzeszowianie wyjechali już w czwartek. Po drodze zatrzymali się m.in. we Władysławowie, gdzie zażywali morskiej kąpieli. – Chłopaki zapewniali, że woda w Bałtyku cieplutka. Mimo tego nie wszedłem – uśmiechał się Szymon Grabowski, szkoleniowiec „pasiaków”. Niestety, były i mniej radosne momenty. W piątek przy obiedzie Mateusz Kantor dowiedział się o śmierci swojego ojca. Obrońca Apklan Resovii wsiadł w samolot i wrócił do domu. – Mimo tragedii, duchem cały czas był jednak z drużyną. Kilkadziesiąt minut przed meczem wysłał SMS-a, życząc zwycięstwa. Ta wygrana jest dla niego! – opowiadał poruszony trener biało-czerwonych.
Niewielkie Wejherowo, leżąc na pograniczu polsko-niemieckim, miało strategiczne znaczenie i przechodziło z rąk do rąk. Należało do Rzeczpospolitej Obojga Narodów, Królestwa Prus, Cesarstwa Niemieckiego, Trzeciej Rzeszy i Polski. Historyczna zawierucha często oznaczała chaos, w sobotę na boisku też mieliśmy go pod dostatkiem. – Niepotrzebnie wdaliśmy się z gospodarzami w przepychanki. Wślizgi, walka w parterze, mało piłki – tak można scharakteryzować mecz w początkowym jego okresie – relacjonował Szymon Grabowski. – Z biegiem czasu przejmowaliśmy jednak kontrolę, czego efektem gol Szymka Fereta. Drugą połowę zaczęliśmy z Radkiem Adamskim i Szymkiem Hajdukiem, a zmiany okazały się strzałami w dziesiątkę. To Hajduk podał do Daniela Świderskiego przy trafieniu na 2-0.
Wynik ustalił, nie myląc się z „11” metrów, Kamil Radulj, który zanotował asystę przy pierwszej bramce. Jednak na najwyższą ocenę zasłużył Szymon Feret – to on był bowiem faulowany w polu karnym. – Chłopak świetnie wszedł w sezon – chwali 20-letniego skrzydłowego opiekun Apklan Resovii, która po każdej serii spotkań dostarczała zawodników do „11” kolejki. Zapewne tym razem będzie podobnie. Nie mówiąc o tym, że najstarsi górale nie pamiętają, żeby „pasiaki” wygrywały co tydzień po 3-0 i zajmowały pozycję lidera. – Jest fajnie, lecz nie możemy na tym poprzestać. Pokora i praca – tymi wartościami się kierujemy – spuentował szkoleniowiec rzeszowskiego zespołu, którego już w środę czeka poważniejszy sprawdzian: pojedynek u siebie ze spadkowiczem Bytovią.
GRYF 0
APKLAN RESOVIA 3
(0-1)
0-1 Feret (39.), 0-2 Świderski (50.), 0-3 Radulj (64. – karny)
tsz


