
RESOVIA – KARPATY KROSNO. Dwa kapitalne podania Szymona Kalińca, dwie bramki Damiana Rusieckiego.
Piłkarze Dariusza Jęczkowskiego pod koniec roku pokazują słynny resoviacki charakter. W sobotnim meczu z Motorem strzelili gola w ostatniej sekundzie, w środę zadali cios, grając w dziesięciu. Bohaterami spotkania na szczycie byli pomocnik Szymon Kaliniec i napastnik Damian Rusiecki.
Resoviacy w I połowie grali tak, jak z Motorem: wolno i niedokładnie. Karpaty prezentowały się solidniej, ale to „pasiaki” wyprodukowały genialną akcję, która dała im prowadzenie. Szymon Kaliniec podał z głębi pola do Dawida Pałysa-Rydzika, junior wyłożył piłkę Damianowi Rusieckiemu, a ten nie mógł nie trafić do pustej bramki. Dziesięć minut wcześniej napastnik rzeszowian zmarnował „setkę” (zagrywał aktywny Pałys-Rydzik), swoją okazję mieli też krośnianie, ale podanie Jarosława Piątkowskiego nie dotarło do adresata. Piątkowski, były zawodnik Resovii, nasłuchał się epitetów z trybun. Tuż po przerwie bezpardonowo wpakował się w nogi Piotrowi Szkolnikowi, zarabiając żółtą kartkę. Kapitan gospodarzy nie pozostał dłużny i przy następnej nadarzającej się okazji wyciął pomocnika Karpat równo z trawą. – Spodziewałem się tych „sanek”. Wiadomo, odwet musi być. Ale już sobie wszystko z Piotrkiem wyjaśniliśmy. Wciąż jesteśmy kolegami – tłumaczył po meczu skrzydłowy gości. „Szkolo” nie dotrwał do końca. W 78. minucie w ogromnym tłoku w polu karnym wybił piłkę ręką z linii bramkowej i sędzia musiał mu pokazać czerwoną kartkę. Miało to swoje konsekwencje – Przemysław Szkatuła huknął z karnego w „okienko” i zrobiło się 1-1. Gospodarze grali w osłabieniu, jednak ani myśleli wywieszać białej flagi. Siedem minut przed końcem przeprowadzili kolejną kapitalną akcję: Przemysław Pyrdek podał do Kalińca, który wpadł w pole karne i dośrodkował na głowę Rusieckiemu, a ten popisał się cudownym „szczupakiem”. – To było podanie palce lizać! – szczęśliwy strzelec podkreślał zasługi „Kalego”, który rzeczywiście grał w środę jak natchniony.
Krośnianie nie ukrywali wściekłości. – Żeby myśleć o sukcesie, trzeba robić to, co każe trener. Dyscyplina to podstawa, ale widocznie ten zespół potrzebuje czasu, aby nabrać odpowiednich nawyków – kręcił głową rozczarowany trener Czesław Owczarek. Pytany, jakie dokładnie instrukcje jego podopieczni zbagatelizowali, uciął. – Za dużo by o tym opowiadać. – W dwóch ostatnich meczach straciliśmy frajersko cztery bramki i zamiast sześciu punktów, mamy jeden. Dramat – wtórował mu Piątkowski.
– W spotkaniach o stawkę trzeba zostawić serducho na boisku. Moi zawodnicy to zrobili i zasłużenie wygrali! – cieszył się trener Jęczkowski, podkreślając, że zespół Karpat nie stanowił dlań żadnej tajemnicy. – Większość zawodników znam na wylot. Byliśmy do tego starcia doskonale przygotowani.
RESOVIA 2
KARPATY Krosno 1
(1-0)
1-0 Rusiecki (39.), 1-1 Szkatuła (79. – karny), 2-1 Rusiecki (83.)
RESOVIA: Pietryka – Fedan, Żmuda, Baran, Szkolnik, Adamski (75. Ciećko), Domoń, Kaliniec (88. Świst), Pyrdek, Pałys-Rydzik (90. Kmiotek) – Rusiecki (85. Jurczak).
KARPATY: Stępień – Telesz (89. Kolbusz), Balul, Jarząb, Szkatuła, Piątkowski, Skiba (74. Fundakowski), Nikanowycz, Kasza (66. Siepierski), Żak – Buczek.
Sędziował: Mateusz Nowak (Stalowa Wola). Żółte kartki: Domoń, Rusiecki, Szkolnik, Ciećko – Balul, Buczek, Piątkowski, Nikanowycz, Jarząb. Czerwona kartka: Szkolnik (78., zagranie ręką). Widzów: 800.
Tomasz Szeliga


