
KOLBUSZOWA. Ludzie wreszcie mogą się tamtędy bezpiecznie poruszać.
Na ul. Tyszkiewiczów pojawiło się przejście dla pieszych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że procedura związana z namalowaniem kilku pasów wyniosła… dziewięć lat. Bo dokładnie w 2006 r. temat ten pierwszy raz postawiono na forum publicznym. Zrobił to mieszkaniec tej części miasta, a zarazem radny – Paweł Michno. Wielokrotnie pisały o tym również Super Nowości.
A chodzi o bardzo istotny odcinek drogi, który zlokalizowany jest między ośrodkami zdrowia, apteką i osiedlem bloków. Ludzie, przechodząc przez tę ruchliwą ulicę, często ryzykowali życiem i zdrowiem. Czasem udawało im się ujść z tego cało, ale czasem nie…
– W jednym z wypadków ucierpiała pani, która przez wiele lat była moją sąsiadką. Doznała złamania miednicy – alarmował Paweł Michno. – Ta kobieta została potrącona, kiedy przechodziła na drugą stronę ulicy. Nie wiem, czy samochody jechały za szybko, w każdym razie doszło do nieszczęścia. To pokazuje, że „pasy” są tam niezbędne – zaznaczył.
Lokalne władze latami przyznawały, że „zebry” na ul. Tyszkiewiczów są potrzebne, ale nic konstruktywnego z tego nie wynikało. W końcu się udało. Po dziewięciu latach. Na ruchliwej drodze pojawiły się pasy. Oprócz tego wybudowano niewielki odcinek chodnika.
– Ludzie wreszcie mogą się tamtędy bezpiecznie poruszać – cieszy się Paweł Michno. – Trzeba było jednak dziewięciu lat, bo o konieczności powstania tam przejścia dla pieszych pierwszy raz mówiłem w 2006 r. Wtedy tłumaczono mi, że się nie da, bo za blisko są inne „pasy” itd. Jeden pan ze starostwa oświadczył z kolei, że nie ma szans, bo z góry, od Leżajska, jadą rozpędzone pojazdy. Na szczęście udało się, za co w imieniu mieszkańców dziękuję.
Paweł Galek


