Paweł Królikowski gra w najnowszej serii popularnego serialu “Szpilki na Giewoncie”. Aktor opowiada PAP o swej nowej roli, zamiłowaniu do gór, telewizji, kina oraz o tym, jak wspiera swojego syna.
PAP: – Dlaczego zgodził się pan zagrać w “Szpilkach na Giewoncie”?
Paweł Królikowski: – To bardzo sympatyczny serial. Urzekło mnie w nim to, że w dialogach mojej postaci jest gwara, a historia opiera się na wątku miłosnym o dużej temperaturze…
PAP: – Zdjęcia w górach to chyba duża przyjemność?
P.K.: – Tak. Bardzo lubię góry. Kręcimy w Zakopanem, Białce, Bukowinie Tatrzańskiej, Łysej Polanie. To nie jest moja pierwsza produkcja w górach i mam nadzieję, że nie ostatnia. Ale przy “Szpilkach na Giewoncie” jest coś unikalnego. Kiedy miałem kilka godzin wolnego między zdjęciami, poszedłem się przejść po Zakopanem, po Krupówkach i moja obecność w tym serialu była już dobrze dostrzeżona przez mieszkańców. Zaczepiano mnie w kawiarni, w sklepie. Niektórzy mówili, że to dobrze, że gram w tym serialu górala, a niektórzy, że źle. I musiałem się tłumaczyć. Mówiłem panu w kawiarni, że tak samo, jak on ma u siebie trunki z całego świata, tak w tym serialu, który jest o miłości w Tatrach, nie byłoby dobrze, gdyby nie było ani jednego cepra… (śmiech)
PAP: – Czy życie w takich miastach jak Zakopane jest inne? Można się tam oderwać od warszawskiej rzeczywistości?
P.K.: – Nie odniosłem takiego wrażenia. Mam w Zakopanem miejsce, do którego przyjeżdżam w wolnym czasie. Jeżdżę tam do przyjaciół, którzy są tacy sami, jak wszyscy inni ludzie, których spotykam…
PAP: – Ogląda pan seriale?
P.K.: – Jestem człowiekiem mediów i siłą rzeczy po prostu lubię telewizję i radio. To kawałek mojego świata…
PAP: – Kariera pańskiego syna, Antka, nabiera ostatnio tempa. Jest pan z tego zadowolony?
P.K.: – Kariera w tym przypadku to słowo zaczerpnięte raczej ze słownika wyrazów obcych… Co tu dużo mówić – skoro Antek urodził się w domu, w którym rodzice są szewcami, to i on kręci się koło robienia butów…
PAP: – Niedługo zostaną wręczone Polskie Nagrody Filmowe Orły. Ogląda pan polskie kino?
P.K.: – Uwielbiam polskie kino. Oglądam nawet te najbardziej wyszydzane produkcje. Po prostu mam tak, że muszę obejrzeć każdy polski film.
PAP, bez


