
RZESZÓW. Decyzją Sądu Okręgowego w Rzeszowie Mariusz T. musi trafić do Gostynina.
Po niemal siedmiogodzinnej rozprawie Sąd Okręgowy w Rzeszowie zdecydował w poniedziałek o umieszczeniu Mariusza T., pedofila i zabójcy, w zamkniętym ośrodku w Gostyninie, pobraniu jego próbek DNA i odcisków palców w celu umieszczenia w specjalnej policyjnej bazie. Decyzja ta nie jest jeszcze prawomocna. Dopiero po jej uprawomocnieniu T. zostanie przetransportowany do ośrodka. A to może potrwać. Na razie T. czeka w swojej „skrytce”.
Cała rozprawa w SO toczyła się na wniosek dyrektora Zakładu Karnego w Rzeszowie, w którym to Mariusz T. spędził ostatnie dwa lata z 25-letniego wyroku. Chciał on odizolowania T. od społeczeństwa i uznania go za osobę z zaburzeniami psychicznymi, która zagraża innym.
Proces, który ruszył 10 lutego toczył się za zamkniętymi drzwiami. W poniedziałek przesłuchano sześć osób: trzech biegłych (seksuologa, psychiatrę i psychologa) oraz trzech nowych świadków. Sąd odrzucił wniosek pełnomocnika Marcina Lewandowskiego o powołanie nowych biegłych, którzy przygotują nową opinię.
Po kilkugodzinnym posiedzeniu sąd ogłosił orzeczenie.
T. jest niebezpieczny
– Sąd postanowił uznać Mariusza T. za osobę stwarzającą zagrożenie w rozumieniu artykułu 1 ustawy z 22 listopada 2013 r. O postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi, stwarzających zagrożenie życia, zdrowia i wolności seksualnej innych osób – powiedział sędzia Tadeusz Strzyż, przewodniczący składu sędziowskiego. W związku z tym zapadła decyzją o umieszczeniu T. w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.
Decyzja sądu nie jest prawomocna, co oznacza, że do czasu uprawomocnienia Mariusz T. będzie przebywał na wolności. Obecnie jest ukrywany i chroniony przez policję w nikomu nieznanym miejscu. Ile to potrwa? Pełnomocnik ma 7 dni na złożenie wniosku o uzasadnienie wyroku. Później sąd ma 14 na jego sporządzenie. Kolejne 7 dni to czas na apelacje. Dopiero po upływie tego terminu T. będzie mógł trafić do Gostynina.
Mariusza T. nie było w sądzie. Pełnomocnik zapewniał, że kontaktował się z nim i namawiał do przybycia. T. takiego obowiązku nie miał.
Ewelina Nawrot


