
MEKSYK 1986. Mimo zdobycia tylko jednej bramki, Polska zdołała wyjść z grupy. Wszelkich złudzeń pozbawiła ją jednak później Brazylia.
– Kwiatami powitam trenera, który dwa razy z rzędu zakwalifikuje się do finałów mistrzostw świata, bo na następny taki turniej z udziałem Polaków możemy długo poczekać – mówił po odpadnięciu w 1/8 finału mistrzostw świata w Meksyku trener Antoni Piechniczek. Słowa selekcjonera, a także wypowiedź Zbigniewa Bońka, który życzył Polsce, by ta w kolejnych latach miała w ogóle drużynę, zdolną awansować na mundial, urosły później do rangi klątwy. W ciągu 4 lat, jakie dzieliły mundial w Meksyku od poprzednich mistrzostw świata w Hiszpanii, które Polska zakończyła na 3. miejscu, w kadrze biało-czerwonych doszło do pokoleniowej zmiany. Reprezentacyjną karierę zakończyli m.in. bohaterowie poprzednich turniejów, na czele z Grzegorzem Latą i Janem Tomaszewski, a w ich miejsce pojawili się młodzi gniewni. Razem z nimi także podziały w drużynie na trzy frakcje: tzw. warszawską, śląską i skupioną wokół Zbigniewa Bońka, największej wówczas gwiazdy naszej reprezentacji. Z drużyną pozostał natomiast selekcjoner Antoni Piechniczek, któremu mimo niepowodzenia i braku awansu na Euro ‘84, powierzono po raz drugi prowadzenie polskiej kadry na mundialu. Już sam awans na turniej w Meksyku przysporzył biało-czerwonymi nieco problemów, bowiem po słabym początku eliminacji i remisie 2-2 z Albanią i porażką z 0-2 z Belgią, musieli oni później gonić stracony na wstępie dystans do rywali. Ostatecznie sztuka ta się udała i po bezbramkowym remisie w wyjazdowym meczu z Belgią, Polacy byli pewni wylotu do Meksyku.
Pomoc od Maroka
Zanim to nastąpiło, biało-czerwonych ostrzegano przed „Piekłem Monterrey”. – – Okropność. Byliśmy zakwaterowani w Monterrey w jakiejś bursie, czymś w rodzaju akademika. Mieliśmy na każdy posiłek 350 metrów i 104 schody do pokonania. Za każdym razem! – wraca do wydarzeń sprzed 32 lat Zbigniew Boniek, obecny prezes PZPN. Jego słowa potwierdza Krzysztof Pawlak. – To określenie wcale nie jest przesadzone. Między godz. 12 i 14 mieliśmy zakaz wychodzenia na zewnątrz. Mecze rozgrywaliśmy o 16 czasu lokalnego. Przy tak ogromnym upale i wysokiej wilgotności powietrza, w pojedynku z Portugalią straciłem 5 kg, a z Anglią, schudłem pół kilo mniej. Największe kłopoty mieli ci piłkarze, którzy zostali wyznaczeni do kontroli antydopingowej. Nie byli w stanie oddać kilku kropelek moczu, nawet po wypiciu kilku piw – wspomina obrońca Lecha Poznań.
Nic więc dziwnego, że w takich okolicznościach biało-czerwoni zdołali tylko zremisować w pierwszym meczu bezbramkowo z przedstawicielem Afryki, Maroko. – Pierwszy mecz w „Piekle Monterrey” zakończył się bezbramkowym rezultatem. Po raz pierwszy też w Mexico ’86 outsider urwał punkt faworytowi – pisały wówczas międzynarodowe agencje prasowe. Jak się później okazało, skazywane na pożarcie Maroko wcale nie było takiej słabe, bowiem… wygrało „polską grupą”. Drugi mecz biało-czerwonych zakończył się ich zwycięstwem nad Portugalią 1-0. Gol strzelony wówczas przez Włodzimierza Smolarka, był jedyną bramką, jaką podczas mundialu ’86 zdobyli Polacy. Mecze grupowe nasza reprezentacja zakończyła blamażem, jakim bez wątpienia można uznać porażkę 0-3 z Anglią. – Jeden Boniek to za mało – komentowano wówczas to spotkanie. Sromotna porażka nie była jednak w stanie przekreślić szans na dalszą grę biało-czerwonych. Rękę naszym piłkarzom podało Maroko, które w ostatni meczu pokonało Portugalię 3-1 i razem z Polską i Anglią zapewniło sobie miejsce w fazie pucharowej.
16 lat bez mistrzostw
Awans do grona 16 najlepszych drużyn świata, okazał się maksimum możliwości polskich piłkarzy. W meczu o ćwierćfinał w Guadalajarze, zostali oni odarci ze wszelkich złudzeń przez Brazylię, z którą przegrali aż 0-4. Sam wynik nie odzwierciedla jednak przebiegu spotkania, bowiem „Canarinhos” nie byli aż tyle lepsi od Polaków. W przeciwieństwie do biało-czerwonych, grali jednak skutecznie i mieli nieco szczęścia. Tego zabrakło tym razem Polakom. – W Meksyku od początku, gdy przylecieliśmy, nie myśleliśmy, żeby coś wygrać, tylko żeby się nie skompromitować i jak najpóźniej odpaść. To szalona różnica. Co innego jechać na turniej i myśleć, żeby zwyciężyć, a czym innym jest cel – nie przegrać. Męczyliśmy się strasznie od pierwszego do ostatniego meczu. Ale oprócz tego graliśmy całkiem dobrze. Nawet w przegranym 0-4 meczu z Brazylią przez 30 minut prezentowaliśmy się świetnie – przekonywał Boniek. Po nieudanym mundialu, z kadrą pożegnało się wielu piłkarzy m.in. Władysław Żmuda, Andrzej Buncol, Stefan Majewski oraz Józef Młynarczyk, a także selekcjoner Antoni Piechniczek. Dwa lata później to samo uczynił Boniek. – Życzyłbym wszystkim, abyśmy w najbliższych latach w ogóle mieli drużynę, która zagra na mundialu – rzucił w wywiadzie telewizyjnym tuż po ostatnim meczu w Meksyku „Zibi”. Jego słowa były zawsze przypominane po trzech kolejnych nieudanych dla biało-czerwonych eliminacjach do mundiali w 1990, 1994 i 1998 r.
KADRA POLSKI
Bramkarze: Józef Młynarczyk (FC Porto), Jacek Kazimierski (Legia Warszawa), Józef Wandzik (Górnik Zabrze).
Obrońcy: Kazimierz Przybyś (Widzew Łódź), Władysław Żmuda (US Cremonese), Roman Wójcicki (Widzew Łódź), Stefan Majewski (1. FC Kaiserslautern), Dariusz Kubicki (Legia Warszawa), Krzysztof Pawlak (Lech Poznań).
Pomocnicy: Marek Ostrowski (Pogoń Szczecin), Waldemar Matysik (Górnik Zabrze), Ryszard Tarasiewicz (Śląsk Wrocław), Jan Karaś (Legia Warszawa), Ryszard Komornicki (Górnik Zabrze), Andrzej Buncol (Legia Warszawa).
Napastnicy: Jan Urban (Górnik Zabrze), Włodzimierz Smolarek (Widzew Łódź), Andrzej Pałasz (Górnik Zabrze), Andrzej Zgutczyński (Górnik Zabrze), Zbigniew Boniek (AS Roma), Dariusz Dziekanowski (Legia Warszawa), Jan Furtok (GKS Katowice).
CZY WIESZ, ŻE…
– Mundial po 16 latach ponownie odbył się w Meksyku. Zastąpił on Kolumbię, która w ostatniej chwili wycofała się z organizacji turnieju.
– Przed mundialem ‘86 zmieniono regulamin. Po wyjściu z grupy, czyli od 1/8 finału, obowiązywał system pucharowy.
– Na trybunach pojawiła się meksykańska fala, czyli rodzaj dopingu, polegający na podnoszeniu się w odpowiednim momencie kibiców ze swoich miejsc. Ten sposób dopingu jest popularny na stadionach do dziś
– FIFA zakazała wymiany koszulek na boisku.
– Maroko było pierwszą drużyną z Afryki, która wyszła z grupy. W 1/8 finału musiała jednak uznać wyższość RFN, z którym przegrała 0-1.
– To był trzeci z rzędu mundial, podczas którego król strzelców – w tym wypadku Anglik Gary Lineker – przynajmniej 1/3 swojego dorobku bramkowego uzyskał w meczach przeciwko Polsce.
– „Ręka Boga” – to legendarne określenie zwycięskiego gola, zdobytego przez Diego Maradonę w ćwierćfinale przeciwko Anglii. Argentyńczyk zdobył bramkę ręką, która nie powinna zostać uznana.
– Mecz Argentyny z Anglią był rozgrywany dwa dni po zakończeniu wojny między oboma państwami o Falklandy-Malwiny.
– Gol Meksykanina Manuela Negrete, strzelony nożycami w meczu przeciwko Bułgarii, został w tym roku wybrany przez kibiców najpiękniejszą bramką w historii mistrzostw świata.
– Marcelo Trobbiani zagrał podczas mundialu zaledwie 2 minuty, a mimo to mógł cieszyć się z mistrzostwa świata. Argentyńczyk pojawił się na boisku w 88. min finałowego meczu i zdołał tylko raz dotknąć piłkę.
– Finał mundialu ’82, w którym Argentyna pokonała RFN 3-2, na trybunach Estadio Azteca w Meksyku zgromadził 114 600 widzów.
– Maskotką mistrzostw był strączek papryczki chili, ubrany w sombrero o imieniu Pique.
mj


