Piękne polskie panczeny

Wicemistrzynie olimpijskie w pełnej krasie. Od lewej: Natalia Czerwonka, Katarzyna Woźniak, sanoczanka Katarzyna Bachleda-Curuś i Luiza Złotkowska. Fot PAP
Wicemistrzynie olimpijskie w pełnej krasie. Od lewej: Natalia Czerwonka, Katarzyna Woźniak, sanoczanka Katarzyna Bachleda-Curuś i Luiza Złotkowska. Fot PAP

ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Sanoczanka Katarzyna Bachleda-Curuś poprowadziła drużynę do srebrnego medalu! Mocnym akcentem zakończyliśmy najlepsze dla Polski zimowe igrzyska olimpijskie.

Trzy z sześciu medali wywalczonych w Soczi przez Polskę zdobyto na torze Adler Ariena. W sobotę panczenistki (Katarzyna Bachleda-Curuś, Luiza Złotkowska, Natalia Czerwonka, Katarzyna Woźniak) zostały wicemistrzyniami olimpijskimi, a panczeniści (Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki, Jan Szymański) sięgnęli po brąz! W klasyfikacji medalowej łyżwiarstwa szybkiego ustąpiliśmy tylko Holendrom, ale ci zdominowali dyscyplinę jak nigdy, przywożąc do domu 23 krążki.

W piątkowych ćwierćfinałach Polska pokonała 2-0 Norwegię. Panie wygrały aż o 3.02 sek., panowie o 0.41 sek. Panczeniści jeszcze w tym samym dniu walczyli o wejście do finału. Jednak z góry stali na straconej pozycji, bo ich przeciwnikami byli kosmici z kraju tulipanów. Pozostawała zatem walka o brąz z groźnymi Kanadyjczykami.

Biało-czerwona moc
Medale rozdawano w sobotę. Najpierw w bój ruszyły kobiety. I w kapitalnym stylu pokonały wspierane przez tysiące kibiców Rosjanki. Polki prowadziły od początku, awans do finału oznaczał poprawę wyniku sprzed 4 lat. Wówczas w Vancouver biało-czerwone wywalczyły brązowe medale. W decydującym wyścigu Holenderki były poza zasięgiem. Wygrały z olbrzymią przewagą, bijąc przy okazji olimpijski rekord. W składzie Polek nastąpiła jedna zmiana: Natalię Czerwonkę zastąpiła Katarzyna Woźniak. To był ukłon w stronę rezerwowej, która dzięki występowi w finale mogła odebrać medal (niezrozumiałe przepisy stanowią, że należy się tylko tym, którzy pojawią się na torze). Ogromnych emocji doświadczyliśmy za sprawą naszej męskiej drużyny. Kanadyjczycy od startu narzucili mocne tempo, w połowie biegu ich przewaga wynosiła już 2 sekundy, ale właśnie wtedy Polacy ruszyli do odrabiania strat. – Przewaga rywali topniała z każdym przejechanym okrążeniem. To był pokaz naszej siły, bieg perfekcyjny technicznie i taktycznie. Brawo! – zachwycał się Paweł Zygmunt, były panczenista, olimpijczyk rodem z Krosna.

– W końcu czuję się spełniony. Moje życie będzie teraz inne! – wykrzykiwał uradowany Konrad Niedźwiedzki, przyznając, że jeszcze nigdy nie denerwował się tak, jak przed biegiem decydującym o medalu. – Daliśmy z siebie 110 procent – dopowiadał Jan Szymański, a Zbigniew Bródka zdradził, że przed walką o trzecie miejsce powiedział sobie: tylko spokój może nas uratować.

Liderką srebrnej drużyny była Katarzyna Bachleda-Curuś (z domu Wójcicka), pierwsza olimpijka z Sanoka, wychowanka Górnika, dla której były to czwarte i ostatnie igrzyska. Lepszego pożegnania nie sposób sobie wymarzyć.

Jak bobsleiści z Jamajki
Trzy medale polskich łyżwiarzy szybkich trzeba rozpatrywać w kategorii wydarzenia, bo w kraju mamy zaledwie cztery przyzwoite tory, za to żadnego zadaszonego. Nasi kadrowicze do sezonu przygotowują się zatem w Niemczech albo w Holandii, gdzie panczeny są sportem narodowym (13 krytych hal). – Jesteśmy na drugim miejscu w klasyfikacji medalowej w łyżwiarstwie szybkim. To nawet trochę śmieszne, ale co zrobić. Ja już kiedyś powiedziałem, że czuję się trochę jak bobsleista z Jamajki. Tuż przed igrzyskami jeździliśmy w Warszawie na Stegnach, było minus dwadzieścia i straszny wiatr. Świat tak nie trenuje. My jesteśmy na tyle mocni, że pokonaliśmy te przeciwności i stoimy tu teraz z wami i rozmawiamy – uśmiechał się gorzko do dziennikarzy w Soczi Jan Szymański.

– Dokopaliśmy takim potęgom jak Rosja, Niemcy, Norwegia, Stany Zjednoczone. Łatamy tym, co mamy, ale jak długo można. Trzeba u nas wiele zmienić – apelowała Katarzyna Bachleda-Curuś.

BIEG DRUŻYNOWY KOBIET
1. Holandia (Marrit Leenstra, Jorien Ter Mors, Ireen Wust; 2:58.05 – OR), 2. Polska (Luiza Złotkowska, Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak/Natalia Czerwonka; 3:05.55), 3. Rosja (Olga Graf, Jekaterina Łobyszewa, Julia Skokowa; 2:59.73).

BIEG DRUŻYNOWY MĘŻCZYZN
1. Holandia (Jan Blokhuijsen, Sven Kramer, Koen Verweij; 3:37.71 – OR), 2. Korea P³d. (Hyong Jun Joo, Cheol Min Kim, Seung Hoon Lee; 3:40.85), 3. Polska (Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki, Jan Szymański; 3:41.94).

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.