Pielęgniarki chcą podwyżek

Szpital w Nisku jest nowoczesną placówką, nie tylko z zewnątrz. Duża w tym zasługa Stanisława Krasnego, który żegna się z lecznicą. Jego następca na starcie będzie musiał stawić czoła płacowym postulatom pielęgniarek. Fot. Jerzy Mielniczuk
Szpital w Nisku jest nowoczesną placówką, nie tylko z zewnątrz. Duża w tym zasługa Stanisława Krasnego, który żegna się z lecznicą. Jego następca na starcie będzie musiał stawić czoła płacowym postulatom pielęgniarek. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO. Dyrektor wyprowadził szpital na prostą, ale pielęgniarki uważają, że stało się to ich kosztem. Domagają się rekompensat za wcześniejsze wyrzeczenia.

Nie czekając na ogólnopolską akcję, pielęgniarki z niżańskiego szpitala chcą już teraz podwyżek. Od razu 40-procentowych i z wyrównaniem od 1 października ub. roku. Wtedy rozpoczęły płacowy spór z dyrekcją Szpitala Powiatowego im. PCK. Dyrektor mówi, że dałoby się ze szpitalnej kasy wyskrobać jednorazową premię, ale o wpisaniu jej w pensję nie ma mowy.

Szpital w Nisku nie należy do dużych, ale 200-osobowa kadra pielęgniarek stanowi w nim pracowniczą większość. W spór z dyrekcją wszedł OZZ Pielęgniarek i Położnych, ale jego postulat popiera też szpitalna „S”. Co ciekawe, związek wynajął adwokata do negocjacji z dyrekcją.

Dyrektorem się jest do końca
Od 12. lat szpitalem kieruje Stanisław Krasny. Wyprowadził lecznicę z długów, rozbudował ją i unowocześnił. Dochodziło nawet do tego, że uciekali do niej chorzy z sąsiedniej Stalowej Woli, gdzie jest szpital o wiele większy. Teraz pielęgniarki wypominają Krasnemu, że szpital postawił na nogi dzięki ich wyrzeczeniom. Przez długi czas miały zmniejszone etaty o 25 proc., musiały brać bezpłatne urlopy i zrezygnowały z trzynastej pensji. Lekarzy oszczędności nie objęły. Ich dyżur kosztuje szpital 10 zł, a lekarza prawie 5 razy więcej. – Nie mamy za co żyć – napisały pielęgniarki do starosty niżańskiego.

Problem jest skomplikowany. Od jesieni, kiedy pielęgniarki wystąpiły o podwyżki, podpisano już dwa protokoły rozbieżności. Każdy następny może być zarzewiem akcji protestacyjnej. Pod koniec ub. roku dyr. Krasny złożył rezygnację z pracy. Lecznicą będzie kierował do końca marca, ale nie chce zaciągać poważnych zobowiązań, które obciążą nowe kierownictwo. Sugerował pielęgniarkom, by z roszczeniami płacowymi wstrzymały się do kwietnia. Siostry nie chcą czekać. – Dyrektorem się jest do ostatniego dnia – odpowiadają. Boja się, że nowy dyrektor będzie potrzebował czasu „na rozruch”, a nie wiadomo, jak długo to będzie trwało. Są gotowe do protestu, zwłaszcza że przykładów nie brakuje.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.