Pielęgniarki padają na twarz na dyżurach

Braki pielęgniarek w Klinice Onkohematologii w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie miały jednak duży wpływ na funkcjonowanie kliniki. Lekarze przyznają, że oddział nie pracował normalnie. Fot. Wit Hadło

Rodzice dzieci chorych na raka już na początku lutego alarmowali, że w jedynej klinice na Podkarpaciu, leczącej maluchy chore onkologicznie, źle się dzieje. – Z Ropczyc do szpitala w Rzeszowie mamy 38 kilometrów, więc w razie zaostrzenia choroby czy kryzysu możemy dotrzeć tam niemal natychmiast. Do Krakowa mamy 120 km. Mogłoby się więc zdarzyć, że nie zdążymy w porę. Nie wiem, co byłoby, gdyby ten oddział zlikwidowano i nawet nie chcę o tym myśleć – mówiła wtedy Super Nowościom Paulina Paśko, mama 3-letniej Oliwki. Dyrekcja placówki przekonywała jednak, że nie ma powodu do niepokoju, a klinika działa normalnie. Dziś przyznaje, że problem był, ale zostanie rozwiązany dzięki dodatkowym środkom, na tzw. nadgodziny.

Od czego się zaczęło? Rodzice dzieci widząc, że na dyżurach jest coraz mniej pielęgniarek, a te co są, „padają na twarz”, wrzucili na media społecznościowe petycję w obronie kliniki. Pod nią w ciągu kilkunastu godzin podpisało się 2500 osób. Co spowodowało takie działanie? – Któregoś dnia o godz. 16 była na dyżurze tylko jedna pielęgniarka. Proszę sobie wyobrazić: 10 dzieci ciężko chorych, u których w każdej chwili może dojść do zagrożenia życia, gdzie podaje się bardzo inwazyjne leki i tylko jedna pielęgniarka? Kiedy trzeba było przetoczyć płytki to musiał pomóc jej lekarz, bo przecież sama nie mogła dać rady – mówi pani Paulina.
W petycji czytaliśmy: „Zespół wspaniałych lekarzy i pielęgniarek stworzył bezcenne miejsce dla naszych dzieci, które czasem musi być ich drugim domem przez długie miesiące. Dlaczego chcecie nam to odebrać?” Autorzy apelu podkreślali, że „personel oddziału wymaga wsparcia finansowego za nadgodziny lub uzupełnienia o kolejne wykwalifikowane osoby w tej dziedzinie. Tutaj nie ma miejsca na błędy i przemęczenie”- pisali.
Z oceną nie zgodziła się dyrekcja szpitala, która podkreślała, że to chwilowe problemy, że w czasach pandemii koronawirusa, szczególnie bardzo zakaźnego omikronu, choroba nie omija także personelu, więc we wzmiankowanym przez rodziców czasie nie było kilku pielęgniarek, które były chore. Zapewniała też, że braki były uzupełnione przez pielęgniarki z innych oddziałów pediatrycznych. A oprócz tego szpital zatrudnił trzy kolejne pielęgniarki, które lada dzień wdrożą się do pracy.
Wtedy zaprzeczyli jednak lekarze z oddziału, którzy skontaktowali się z rzeszowską Gazetą Wyborczą wydając oświadczenie, w którym zaprzeczyli, że klinika pracuje normalnie. „Leczenie pacjentów onkologicznych jest realizowane zgodnie z planem tylko dzięki ogromnemu wysiłkowi i poświęceniu Pań pielęgniarek i Oddziałowej naszej Kliniki” – napisali. Dodali też, że w krytycznym momencie na onkohematologii pracowało zaledwie siedem z 22 pielęgniarek. Z tego też powodu ograniczono przyjęcia na oddział dzienny. A problemy z obsadą grafików zaczęły się już w połowie stycznia. „Łatano grafik, prosząc o pomoc pielęgniarki z innych oddziałów. To niewiele dało, bo onkohematologia jest specyficzną kliniką, tam potrzebne są dodatkowe umiejętności i duże doświadczenie. Tutaj niewiedza jest śmiertelnie niebezpieczna – pisali. Zaprzeczyli też narracji p. dyrektor, która mówiła, że w styczniu zatrudniono trzy nowe pielęgniarki, które przygotowują się do pracy na onkohematologii. „Nie trzy, a dwie, i jedna z nich właśnie złożyła wypowiedzenie. Stało się to po dyżurze, gdy sama musiała zaopiekować się wszystkimi pacjentami z oddziału dziennego, bo to zbyt duża odpowiedzialność”.

Warto rozmawiać

Po publikacjach w mediach wydaje się, że znaleziono rozwiązanie. Dyrektor Barbara Rogowska zgodziła się na dodatkowe dyżury dla pielęgniarek z onkohematologii zwiększając kwotę na godziny nadliczbowe. Ma nadzieję, że to rozwiąże problem i pielęgniarki wrócą nawet z absencji chorobowej. Ustalono też, że codziennie na grafiku dyżurów będą dwie pielęgniarki z onkohematologii, które będą miały wsparcie z innych oddziałów pediatrycznych. Poza tym w marcu pracę w klinice ma rozpocząć jedna lub dwie nowe pielęgniarki.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.