Pielęgniarki walczą o swoje pieniądze

Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala, w rozmowie z naszą reporterką nie chciał komentować sprawy. Fot. Archiwum

Blisko 300 wezwań o wypłatę zaległych wynagrodzeń wpłynęło do kierownictwa sanockiego szpitala od pracujących w nim pielęgniarek. Dyrekcja na uregulowanie zadłużenia ma czas do piątku. Jeśli tego nie zrobi, pielęgniarki pójdą do sądu.

Chodzi o zaległości, które, jak wyjaśnia Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych działającego w sanockim szpitalu, narosły z powodu nierealizowania przez kierownictwo sanockiego szpitala zapisów porozumienia zawartego w 2018 roku po strajku głodowym pielęgniarek i położnych, który przez 10 dni trwał w sanockim szpitalu. Zgodnie z zapisami w dokumencie, pensje pielęgniarek i położnych miały rosnąć zgodnie z przyjętymi przez strony wskaźnikami.
Dyrektor sanockiego szpitala Grzegorz Panek, argumentując swoją decyzję brakiem pieniędzy, wydał rozporządzenie, zgodnie z którym pielęgniarkom i położnym naliczane były niższe wynagrodzenia niż te wynikające z porozumienia. Mediacje z pielęgniarkami zakończyły się fiaskiem. W tym tygodniu do kierownictwa sanockiego szpitala od pielęgniarek wpłynęło 286 wezwań do wypłaty zaległych wynagrodzeń. – Jestem przekonana, że będą kolejne, bo część personelu jest na urlopach i zwolnieniach chorobowych – mówi Małgorzata Sawicka. – Kwoty do wypłaty są bardzo różne, od około dwóch do dwunastu tysięcy złotych – dodaje szefowa pielęgniarskiego związku.
Na wypłatę zaległych wynagrodzeń kierownictwo szpitala ma czas do najbliższego piątku. Jeśli zaległości nie zostaną uregulowane w wyznaczonym terminie, sprawa zostanie skierowana do sądu pracy o wypłatę należnego wynagrodzenia wraz z odsetkami.
– To są pieniądze, które należą się nam za wykonaną pracę, będziemy o nie walczyć – powiedziała nam Małgorzata Sawicka i zapewniła, że pielęgniarki nie wycofają się ze swoich działań.
Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala, w rozmowie z naszą reporterką nie chciał komentować sprawy. – Najpierw chciałbym zapoznać się z treścią wniosków, a jest ich blisko 300, i odpowiedzieć pielęgniarkom, dopiero później komentować sprawę w mediach
– powiedział nam dyrektor.
Sprawą wynagrodzeń pielęgniarek i położnych zajmuje się też prokuratura. Do Prokuratury Rejonowej w Sanoku wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala, które ma polegać na nierealizowaniu zapisów porozumienia z 2018 roku.

Martyna Sokołowska

2 Responses to "Pielęgniarki walczą o swoje pieniądze"

Leave a Reply

Your email address will not be published.