Pielęgniarki z całej Polski solidarne z pielęgniarkami z Rzeszowa

– Związki zawodowe posuwają się do działań wykraczających poza regulacje ustawowe. Realizują to poprzez wytwarzanie atmosfery zagrożenia dla zdrowia, życia mieszkańców, utraty miejsc pracy i zwolnień. Dążą do obrony partykularnych interesów naruszających prawo przywódców związkowych, na to nie ma mojej zgody – mówi Krzysztof Bałata. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. W przeddzień zapowiedzianej Wielkiej Manifestacji pielęgniarek, dyrektor napisał list do pracowników, w którym podkreśla, że nie będzie akceptował „nacisków”.

– Jedziemy tam wesprzeć koleżanki w nierównej walce z dyrektorem szpitala. Z Lublina pojedzie kilkadziesiąt osób – zapowiadają lubelskie pielęgniarki. – Na pewno będziemy na manifestacji w Rzeszowie, mówiąc stanowcze dosyć takiego traktowania naszej grupy zawodowej – mówili w szczecińskim radiu związkowcy z Zachodniopomorskiego. Udział w pikiecie zapowiedzieli też (15 stycznia) posłowie Lewicy. – Nie zostawimy tej sprawy i nie pozwolimy, aby prawa pracownicze w szpitalach i prawa pacjentów były łamane – podkreślali w Sejmie.

Zapowiadana od przeszło tygodnia na 18 stycznia „Wielka Manifestacja” rozpocznie się o godz. 11 przy szpitalu na ulicy Lwowskiej 60, a zakończy przed Urzędem Marszałkowskim przy al. Cieplińskiego, czyli organem nadzorującym działalność placówki. Organem, którego zarząd popiera koncepcję zarządzania Krzysztofa Bałaty, bo udało mu się oddłużyć szpital (według związków, kosztem personelu). Jej celem jest „wyrażenie niezadowolenia z warunków pracy”, jakie są w KSW nr 2 w Rzeszowie oraz „ze sposobu bezprawnego traktowania przedstawicieli związków zawodowych przez Krzysztofa Bałatę”. Na Facebooku związku zawodowego, który wezwał do manifestacji pojawiła się już mapa z zaznaczonymi parkingami, gdzie mogą stanąć autokary z przyjezdnymi manifestantami. To parkingi przy cmentarzu Pobitno i Wilkowyja, parking na Podpromiu i po zlikwidowanym Tesco.

Dyrektor listy pisze…

Tymczasem w środę (15 stycznia), dyrektor szpitala, Krzysztof Bałata, napisał list skierowany do wszystkich pracowników szpitala, w którym pisze, że „wypracowane przez wiele miesięcy porozumienie jest niszczone przez zarządy Zakładowej Organizacji Związkowej Związku Pielęgniarek Operacyjnych i Anestezjologicznych oraz Zakładowej Organizacji Związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych”. Przez to „praca wielu osób, które ostatecznie podpisały się pod tym dobrym dla wszystkich porozumieniem może zostać zaprzepaszczona”. Ponieważ „wskazane zarządy dwóch związków zawodowych łamią porozumienie w imię partykularnych interesów swoich przywódców, którzy stawiają się ponad prawem i uważają, że są nietykalni”. „Uważają, że łamanie prawa i pomówienie Szpitala oraz jego pracowników jest czymś co dyrekcja powinna tolerować”. Dyrektor pisze również, że zawsze stał na stanowisku, że szacunek do wypracowanych porozumień jest najważniejszy. Dlatego nie zamierza akceptować „zachowań bezprawnych i niszczących wizerunek Szpitala”. Podkreśla, że „nie zamierza akceptować również nacisków osób trzecich i organizacji, którym dobro Szpitala nie leży na sercu”. – Mam na myśli także niektórych związkowców  ogólnopolskich organizacji związkowych oraz doradców zatrudnianych i opłacanych przez związki, którzy przyjeżdżają zarobić pieniądze i nie koniecznie mają na myśli dobro tego Szpitala. Nie chcemy aby skończyło się to tak jak w jednym ze szpitali w sąsiednim województwie, który obecnie tonie w długach – dodaje.

Według Krystyny Ptok, przewodniczącej OZZPiP działania dyrektora Bałaty „utrudniają prowadzenie działalności związkowej i są nakierowane na nękanie i zastraszanie związkowców”.

W liście Bałata dziękuje także pozostałym związkom, które „nie zgłaszały chęci rezygnacji z porozumienia, i które działają w myśl konstruktywnego dialogu”. I podkreśla, że „wolą dyrekcji jest kontynuowanie zawartego porozumienia z tymi grupami, które go nie wypowiedziały”. Mówi, że „zawsze jest czas na dialog, ale nie ma żadnego przyzwolenia na szantaż, ultimatum, groźby oraz jakiekolwiek inne bezprawne próby nacisku”, bo „nikt nie jest ponad prawem, nawet osoby, którym się wydaje, że pracują dla pracowników, dla Szpitala”. Według niego, ZPOiA oraz OZZPiP swoimi działaniami narażają pracowników na to, że nie dostaną wypłaty kolejnej transzy podwyżki – dotychczas w dwóch etapach wynoszącej 500 zł. Zdaniem Bałaty zaplanowana na sobotę manifestacja oraz wszczęcie sporu zbiorowego, od którego tak naprawdę rozpoczął się konflikt, jest „akcją odwetową” za dyscyplinarki dla Katarzyny Ciury i Joanny Buż, liderek ZPOiA, które według dyrektora dopuściły się „ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych” (kobiety dostały dyscyplinarki, gdy były na L4).  Tymczasem jednym z głównych celów działań dyrekcji jest „stabilizacja działalności Szpitala aby uniknąć sytuacji jaka może mieć miejsce w przypadku „szpitali bieszczadzkich” czy też szpitala w Dębicy.

W dalszej części listu dyrektor szczegółowo opisuje aktualną sytuację i genezę konfliktu z pielęgniarskimi związkami zawodowymi. Jego treść w całości dostępna jest na stronie internetowej lecznicy.

Środowisko zaniepokojone

Konflikt nagłośniony w mediach lokalnych i społecznościowych odbił się echem w innych częściach kraju. „Wyrażamy głęboki niepokój o los personelu i pacjentów, którzy stali się ofiarami bezwzględnej polityki prowadzonej przez zarząd placówki z pełnym przyzwoleniem władz Zarządu Województwa Podkarpackiego” napisano w piśmie centrali Forum Związków Zawodowych, z dnia 13 stycznia, podpisanym przez przewodniczącą Dorotę Gardias, a skierowanego do marszałka Władysława Ortyla. „Szpital to nie fabryka!” – przypomniało forum i dodało, że „ofiarami tego nihilizmu nie mogą być ani zatrudniony personel, ani tym bardziej pacjenci, którzy w konsekwencji ucierpią w największym stopniu”. „Wyrażamy ogromne rozczarowanie, że dzieje się to właśnie w miejscu, w którym najwyższe polityczne stanowiska zajmują ludzie odwołujący się do modelu państwa solidarnego i sprawiedliwego społecznego” – zakończyło Forum pismo.

Kilka dni wcześniej, bo 7 stycznia, swój głos w sprawie eskalacji konfliktu  zabrało także prezydium OZZPiP, które wnioskuje o podjęcie „bezpośredniej interwencji”, Prezesa Rady Ministrów, Ministra Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia, Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Zarządu Województwa, Wojewody i Radnych Sejmiku (…) „Podkreślamy, że sprawa Szpitala w Rzeszowie jest sprawą wszystkich pielęgniarek i położnych w kraju i powinna definitywnie jak najszybciej zostać rozwiązana z korzyścią dla naszego środowiska” czytamy w piśmie podpisanym przez  Krystynę Ptok, przewodniczącą OZZPiP.

„Manifestacja” ma być (oprócz wycofania dwu dyscyplinarek) także wyrazem solidarności z Sylwią Rękas, przewodniczącą OZZiP w szpitalu, wobec której dyrektor skierował do sądu pozew o naruszenie dobrego imienia szpitala i domaga się od niej 20 tys. zł zadośćuczynienia. Chodzi o jej wypowiedź z listopada 2019 roku „Szpital pracuje na zmniejszonych obrotach, odchodzą specjaliści, szpital nie spełnia norm zatrudnienia. Problem mają też pacjenci, dramatycznie długo czekają na operacje – nawet do 2 tygodni. Ostatnio jeden z pacjentów cztery dni głodował, czekając na zabieg na ortopedii. Pacjenci leżą na korytarzach, brakuje personelu”. – Pracodawca z całej wypowiedzi wybrał fragment o „głodowaniu”, co całkowicie wypaczyło jej sens. Czytając tę wypowiedź w całości nikt nie doszukuje się zarzutu głodzenia pacjentów. Wypowiedź dotyczy przecież zupełnie innej kwestii – tłumaczą związkowcy.

Anna Moraniec

9 Responses to "Pielęgniarki z całej Polski solidarne z pielęgniarkami z Rzeszowa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.