
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego opracowali raport badający związek między naszym statusem społecznym a poziomem dobrego samopoczucia. Okazuje się, że to nie majątek jest podstawą naszego szczęścia, ale szacunek wśród grupy, w której żyjemy.
Powodzenie i podziw wśród przyjaciół są dla nas znacznie istotniejsze od ilości zer na koncie – wynika z badań.
Naukowcy przeprowadzili sondaż wśród 80 studentów będących członkami 12 różnych grup uniwersyteckich, w tym popularnych, ale elitarnych na amerykańskich uczelniach bractw. Status socjometryczny każdego z uczestników badania był obliczany na podstawie kombinacji ocen znajomych, samoooceny oraz liczby pozycji przywódczych osiąganych w każdej z grup. – Jeśli czyjeś notowania pośród znajomych czy w społeczności spadały, podobnie działo się z poziomem zadowolenia – nawet na przestrzeni kilku następnych miesięcy. Natomiast wraz z wzrostem szacunku i wpływu – uczestnik badania był szczęśliwszy – twierdzi Cameron Anderson z Haas School of Business, nadzorujący projekt badawczy.
Dlaczego zatem status socjoekonomiczny nie ma aż tak wielkiego wpływu na nasze szczęście? Jak twierdzą badacze wynika to z łatwości przystosowywania się człowieka. Ludzie bez trudu adaptują się do nowego poziomu przychodów i do bogactwa, nic więc dziwnego, że „pieniądze szczęścia nie dają”.
Najlepszym tego przykładem mogą być zwycięzcy loterii, którzy po początkowej euforii, zazwyczaj stosunkowo szybko wracają do dawnego poziomu zadowolenia z życia.
Natomiast przyzwyczajenie się do posiadania szerokich wpływów i poważania przez społeczeństwo nie przychodzi nam już tak łatwo, dzięki czemu możemy z tego czerpać satysfakcję długoterminowo.
PAP Life, anja


