
RZESZÓW. W większości szkół w Rzeszowie nadal trwa strajk. Nauczyciel dyplomowany traci tygodniowo 730 zł netto.
Radni z Rozwoju Rzeszowa przygotowują uchwałę, zgodnie z którą wszystkie pieniądze, które pozostaną w budżecie, w związku z niewypłacaniem wynagrodzeń strajkującym nauczycielom, zostaną przeznaczone na oświatę. – Chcemy, aby po zakończeniu akcji strajkowej z tych środków można było opłacać dodatkowe zajęcia, wesprzeć nauczycieli, którzy odnoszą szczególne sukcesy i zaplanować inne możliwe działania na rzecz podniesienia jakości edukacji w Rzeszowie – tłumaczył Konrad Fijołek, wiceprzewodniczący RM.
– Jesteśmy za strajkiem i wspieramy nauczycieli. Jako klub radnych Rozwój Rzeszowa zwróciliśmy się do prezydenta Ferenca o to, aby wszystkie środki przeznaczone na oświatę, w tym te, które pozostaną w szkołach jako oszczędności w związku z niewypłacaniem nauczycielom wynagrodzeń za strajk, pozostały do końca roku w gestii mądrych i rozważnych dyrektorów szkół – mówił na konferencji prasowej Konrad Fijołek, wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. Prezydent Tadeusz Ferenc przychylił się do tej inicjatywy. Jest już wstępny projekt uchwały, nad którą Rada Miasta pochyli się po świętach. W uzasadnieniu radni piszą, że „wzorem innych miast władze Rzeszowa powinny zrobić wszystko, co jest możliwe i prawnie dopuszczalne, by za okres strajku nauczyciele nie byli dodatkowo karani obniżeniem wynagrodzeń”. Nauczyciel dyplomowany tygodniowo traci 730 zł netto. Jeśli strajk potrwa miesiąc, kwota, jaka pozostanie z niezapłaconych pensji może sięgnąć nawet 10 proc. budżetu płacowego.
– W czasie strajku nauczyciele rozmawiają o problemach w polskiej oświacie, godnym traktowaniu nauczycieli. Myślę, ze kierunki, które są w projekcie uchwały będą na tyle zaspokajane dla strajkujących, że rzeszowska oświata będzie zadowolona – zauważył Witold Walawender, radny miasta i nauczyciel w Zespole Szkół Muzycznych nr 2 w Rzeszowie.
„Rodzice, zrozumcie nas!”
– W gruncie rzeczy rząd chyba stawia na zmęczenie nauczycieli, a szczególnie rodziców, którzy do tej pory byli ciągle wprowadzani w błąd. Liczby: 5 tys, 6 tys. zł, są abstrakcją. Tych pieniędzy żaden nauczyciel nigdy nie widział! – podkreślił Mirosław Kwaśniak, nauczyciel w Zespole Szkół Samochodowych w Rzeszowie.
– Chciałbym zaapelować do rodziców: bardzo proszę, żebyście zrozumieli naszą sytuację. My walczymy nie tylko o dobrą płacę za naszą ciężką płacę, ale także chcemy, żeby polska szkoła była lepsza – apelował radny Sławomir Gołąb, nauczyciel w II LO w Rzeszowie. – Rozumiem, że rząd proponuje różne rozwiania, jak zwiększenie pensum. My nie jesteśmy zamknięci na takie propozycje, ale one powinny paść już w grudniu, kiedy było wiadomo, że jest akcja protestacyjna – dodał. Wyjaśnił jednak, ze zwiększenie pensum będzie oznaczać sytuacje, w której na 4 nauczycieli z jednego przedmiotu jeden będzie musiał odejść. – Nie będzie większych nakładów na oświatę. Podwyżki odbędą się kosztem nauczycieli, którzy stracą pracę. To jest nieuczciwe! – stwierdził
– W sobotę w tym miejscu (red. przy I LO) odbył się więc poparcia dla nauczycieli. Było sporo mieszkańców Rzeszowa, którzy wyrazili poparcie dla nauczycieli. Nie z własnej winy strajkują, tylko z winy tych, którzy wprowadzili reformę – przekonywał Tomasz Kamiński.
Wioletta Kruk



11 Responses to "Pieniądze za niewypłacone pensje nauczycieli pozostaną w szkołach?"