
STALOWA WOLA. Za cmentarnym płotem zostało zbudowane krematorium i nikt z sąsiadów nie zauważył, że zaczęło już pracować. Spopielarnia ruszyła nieoficjalnie
Pierwsza na Podkarpaciu spopielarnia zwłok już działa. Jest nowoczesna, technicznie sprawna i nie wywołuje takich emocji, jak podobne jej zakłady w innych miastach. Nie było przecinania szarfy, ani żadnych oficjalności. Te przewidziane są na koniec miesiąca, kiedy jej właściciel chce zrobić coś w rodzaju otwartych drzwi firmy.
Powstała głównie dzięki przychylności radnych miejskich, którzy nie piętrzyli problemów przed spółką „Memento”. Bez oporów ze strony sąsiadów przeszła też poprawka miejscowego planu zagospodarowania, w którym musi być ona ujęta. W żadnym innym mieście budowa spopielarni nie przeszłą tak łagodnie.
Droga automatyka i tanie spopielanie
Radni zgadzając się na budowę spopielarni, wzięli na pewno pod uwagę wzorowe prowadzenie cmentarza komunalnego przez „Memento”. Wydzierżawili więc spółce działkę na terenie cmentarza, na której w rok została zbudowana spalarnia zwłok. Najdroższym jej elementem jest oczywiście włoski piec. Kosztował ponad milion, ale za automatykę się płaci. Sąsiedzi nie muszą obawiać się uciążliwości. Urządzenie nie hałasuje, a do atmosfery przedostaje się tylko niewielka ilość ciepła. Reszta kalorii jest wykorzystywana w wewnętrznej instalacji.
„Memento” zakłada, że ich krematorium obsługiwać będzie południowo-wschodnią część Polski; od Krakowa, po Lublin i Kielce. Na pewno jego działalność wpłynie na ceny usług pogrzebowych. Samo skremowanie ciała w Stalowej Woli kosztuje 650 zł. Doliczając koszt urny (od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych), średni koszt pochówku z urną powinien się zamknąć w 2 tys. zł. To przynajmniej dwa razy mniej w porównaniu z kosztami pogrzebu tradycyjnego.
Co nie jest też bez znaczenia, to podkarpackie krematorium zmniejszy kolejkę oczekujących do spopielenia. Zgłaszających w ostatniej woli chęć spopielenia przybywa, a spopielarni nie. Koszty przechowywania zwłok oczekujących na spalenie, też nie są małe, a teraz znikną. Póki co, stalowowolanie spopieleni po śmierci muszą jeszcze być chowani w tradycyjnych grobach. Miasto jednak zatwierdziło już budowę kolumbarium i wkrótce na cmentarzu stanie granitowy mur z celami na urny.
Każdy będzie mógł obejrzeć spopielarnię
Właściciel spopielarni szykuje na koniec miesiąca nietypową akcję promocyjną. Każdy będzie mógł przyjść i obejrzeć krematorium od środka. Teraz do sali oczekiwań, wpuszczana jest tylko najbliższa rodzina zmarłego. Czy taka akcja przysporzy zwolenników kremacji? Nie wiadomo, ale raczej przekona sąsiadów, że bardziej ich trują kominy sąsiedniej huty, niż komin spopielarni, którego prawie nie widać.
Jerzy Mielniczuk



4 Responses to "Pierwsza spopielarnia zwłok w regionie już działa"