
RZESZÓW. Omdlenia, uderzenia, zakrztuszenia, ataki padaczki – ratownictwo drogowe to podstawa. Także wśród kierowców MPK.
– Godziny szczytu, autobus pełen, nagle chłopak dostał ataku padaczki. W jednej sekundzie wszyscy się rozstąpili, wokół niego została pustka i połowa ludzi z autobusu wysiadła. Zatrzymałem autobus i mu pomogłem. Wystarczyło kilka podstawowych ruchów, aby uratować mu życie – opowiada Adam Dzierżak, kierowca MPK. Brak świadomości konieczności pomocy i tego, jak cenne są pierwsze trzy minuty życia sprawia, że niewielu kierowców – także „osobówek” – decyduje się na rozpoczęcie akcji ratowniczej.
Z niebezpiecznymi sytuacjami na drodze spotykają się wszyscy uczestnicy ruchu drogowego. Na szczególnie stresujące sytuacje narażeni są kierowcy autobusów, którzy przewożąc pasażerów w dużej mierze odpowiadają za ich życie.
– Wiele razy zdarza się, że ktoś, po gwałtownym zatrzymaniu autobusu uderzy w coś głową i zemdleje, wtedy trzeba szybko reagować, a ludzie się boją. Raz była sytuacja, że chłopak zakrztusił się kebabem – wystarczyło włożyć palec do buzi. Innym razem kobieta wchodząc do autobusu z siatką zakupów poślizgnęła się i dłonią nabiła na butelką, którą miała w siatce. Ręka zaczęła krwawić, trzeba było szybko założyć opatrunek – mówi Adam Dzierżak. Wypadki także zdarzają się poza pojazdem. – Rowerzysta przejechał przez przejście, uderzył w niego samochód, przeleciał przez szybkę, potem uderzył głową o asfalt i zaczął się dusić. Nikt mu nie pomógł, bo nie wiedzieli jak. Wysiadłem z autobusu, złapałem go za głowę, odchyliłem ją i czekałem na przyjazd karetki – opowiada.
Będą szkolenia
Utrzymanie poszkodowanego przy życiu do przyjazdu wyspecjalizowanych służb to podstawa ratownictwa drogowego. Brak wiedzy powoduje, że niewiele osób się tego podejmuje. Na szczęście świadomość ta jest coraz wyższa wśród kierowców zawodowych, w tym także autobusów. Rzeszowskie MPK powoli przygotowuje się do organizacji szkoleń, w których wezmą udział kierowcy.
Niektórzy z nich już teraz mogą pochwalić się wysokimi osiągnięciami w ratownictwie medycznym. W XV Mistrzostwach Polski Ratowników Drogowych w Stalowej Woli Adam Dzierżak oraz Karolina Sadlej-Zdun z Klubu Motorowego I Ratownictwa Drogowego „Nil” z Kolbuszowej zdobyli tytuł wicemistrzów.
Ewelina Nawrot



10 Responses to "Pierwsze trzy minuty ratują życie"