Pierwszy krok w stronę złota

Siatkarki Developresu udanie rozpoczęły walkę o złoto i w dobrych nastrojach ruszyły w niedzielę w podróż do Polic
na wtorkowy mecz numer dwa. Fot. Maciej Goclon

Developres SkyRes Rzeszów pokonał Grupę Azoty Chemika Police 3-2 i w finałowej rywalizacji o złoto (gra się do trzech zwycięstw) prowadzi 1-0. Najbliższy mecz rozegrany zostanie w Policach 13.04. godz. 17.30.

– Pierwszy krok został zrobiony, ale przed nami jeszcze dwa i nie cieszmy się za mocno, bo to jest walka o złoto i przeciwnik jaki jest wszyscy wiemy i będzie gryzł boisko – mówi Aleksandra Rasińska, jedna z bohaterek sobotniego meczu. Atakująca Developresu od czwartego seta pojawiła się na boisku, zastępując Kierę Van Ryk, która doznała kontuzji stopy. Kanadyjka, która jest liderką ekipy z Rzeszowa, nie pojawiła się już na boisku, ale jest szansa, że we wtorek będzie gotowa do gry. Jej zmienniczka pojawił się w trudnej sytuacji, kiedy Developres przegrywał 1-2, ale stanęła na wysokości zadania. – Sety zaczynają się od 0-0. Wiadomo, że jest presja natomiast my po to trenujemy, żeby czuć te emocje i to jest najfajniejsze w całej siatkówce – mówi Rasińska, a koleżankę z zespołu komplementuje libero Developresu, Daria Przybyła. – Była ogromna wiara w Rasię (Aleksandra Rasińska – przyp. red.), bo już nieraz pokazała, że jest w dobrej dyspozycji i nie-ważne, w jakim momencie wchodzi na boisko. Zawsze jest potrzebna i wierzyłyśmy w nią. Co do Kiery, to wiadomo, że jest bardzo eksploatowana w ostatnich meczach, a mamy bardzo mało czasu na regenerację i można było się spodziewać tego, że w pewnym momencie jej zabraknie – mówi Przybyła, której zespół po wygraniu inauguracyjnej partii w kolejnych dwóch musiał uznać wyższość rywalek. – Takie mecze finałowe rządzą się swoimi prawami. Trochę nerwów i stresu. Dziewczyny z Polic grały też na początku meczu częściej środkiem niż później. Także troszeczkę musiałyśmy się dostosować do ich gry, ale najważniejsze jest zwycięstwo – mówi Przybyła.
Inauguracyjna partia niemal od samego początku układała się po myśli miejscowych. Świetnie dysponowana w ataku była Kiera Van Ryk (62 proc. skuteczności) czego nie można było powiedzieć w I secie o Jovanie Brakocević – Canzian, która na osiem ataków skończyła tylko dwa. Generalnie policzanki nie błyszczały w ataku (38 proc. przy 53 rywalek), a mimo to do połowy seta nie ustępowały ekipie Developresu. Przy stanie 15:14 zespół trenera Antigi zanotował pięciopunktową serię i losy tej partii były już rozstrzygnięte. Do połowy drugiego seta również przeważał Developres. Miejscowe mocno zagrywką dawały się we znaki Natalii Mędrzyk, która po dwóch partiach miała już 35 przyjęć. Z czasem policzanki poprawiły atak i zagrywkę i zaczęły przejmować inicjatywę. Z akcji na akcję rozkręcała się Jovana Brakocević – Canzian, a z kolei rywalki zaczęły popełnić błędy. – Wiadomo, że atakująca z Polic jest taką petardą w tym zespole i trzeba jej na pewno pilnować. Jak skrzydłom pomagają środkowe i atakująca jest w dobrej formie, to ten zespół jest naprawdę bardzo mocny – mówi Przybyła. – Ekipa z Polic wyszła na prowadzenie 16:13 i wydawało się, że złapała swój rytm. Developres do walki poderwała niezawodna Jelena Blagojević. Po jej serii bloków na Sinead Jack Kisal rzeszowianki wygrywał 18:16 i utrzymywały przez długi czas 2 – punktową przewagę. Po skutecznym ataku Kiery Van Ryk miejscowe prowadziły 23:21 i coś zacięło się w ich grze. Rywalki były bezbłędne w kontrach i wygrywały 24:23. W emocjonującej końcówce górą były policzanki za czwartym setbolem, natomiast Developres miał trzy piłki setowe, ale ich nie wykorzystał. W kluczowych momentach nie do zatrzymania była Brakocević – Canzian. Początek III partii należał do rzeszowianek, które prowadziły 4:1, ale błyskawicznie rywalki zniwelowały straty i zaczęły przejmować inicjatywę (9:11, 10:14). Ekipa trenera Antigi zdołała zniwelować straty, na tablicy wyników pojawił się remis (18:18), ale odpowiedź Chemika była piorunująca. Trzy punkty z rzędu Brakocević – Canzian i losy seta były już praktycznie rozstrzygnięte. W czwartej partii w ekipie Developresu nie mogła zagrać liderka, Kiera Van Ryk, która doznała skurczu stopy i przez cały czas poddawana była na ławce rezerwowych zabiegom fizjoterapeuty. Jej zmienniczka Aleksandra Rasińska stanęła jednak na wysokości zadania. Od początku rzeszowianki dyktowały warunki (7:4, 14:8, 20:15). Zespół trenera Ferhata Akbasa cały czas musiał odrabiać straty, ale udało mu się tylko zbliżyć na dwa „oczka”. W tie-breaku Developres prowadził 7:4, ale rywalki odpowiedziały czterema punktami z rzędu. Emocjonująca walka punkt za punkt trwała do stanu 12:12. W kolejnych dwóch akcjach zatrzymana została Brakocević – Canzian i Developres wygrywał 14:12. Rywalki obroniły setbola, ale przy kolejnym były już bezradne.
Policzanki nie ukrywały rozczarowania, bowiem mogły zakończyć mecz po 4 setach, czy choćby w tie-breaku, gdzie ze stanu 7:4 wyszły na prowadzenie 8:7, ale w emocjonującej końcówce górą był już Developres.
– Oczywiście głów nie zwieszamy i mam nadzieję, że będziemy następne mecze grały zdecydowanie lepiej w bloku i obronie przede wszystkim – mówi przyjmująca Natalia Mędrzyk. – Ważna była też zagrywka, bo o ile rywalki nie przyjmowały jakoś świetnie, to nie mogłyśmy sobie później poradzić z blokiem i obroną. Wydaje mi się, że nie wykonywały w większości tego, czego się spodziewałyśmy, a mimo wszystko były błędy z naszej strony. Trzeba skupić się na swojej grze, poprawić system blok-obrona i będzie dobrze – mówi Mędrzyk, której rywalki mocno dawały się we znaki zagrywką, a przyjmowała ją aż 68 razy…- Czuję zmęczenie, a rywalki taki miały plan i skoro wygrały, to on im wypalił. Na kolejny mecz będziemy dobrze nastawione – zapewnia Mędrzyk, której zespół nie może sobie jednak pozwolić na porażkę we wtorkowym meczu, bo w przeciwnym razie na spotkanie numer trzy do Rzeszowa jechałby z nożem na gardle, przegrywając 0-2. – Handicap w postaci tego zwycięstwa jest, ale trzeba uważać, bo same pokazałyśmy, że z ŁKS-em możemy też przegrać u siebie. Nie ma co teraz obliczać, analizować, po prostu zagrajmy swoje w Policach we wtorek – mówi Rasińska, a Przybyła dodaje. – Jeśli grałoby się do dwóch wygranych, to owszem przewaga by była i grałoby się inaczej. Tak na dobrą sprawę Chemik może przegrać we wtorek i dalej nic to nie będzie znaczyło. Myślę, że każdy mecz z Chemikiem jest jak zawsze ciekawy i pełen walki, i podejrzewam, że tak będzie w tym najbliższym – mówi libero zespołu z Rzeszowa, który w długą podróż do Polic (830 km dzieli oba miasta) ruszył w niedzielę
– Czasu na regenerację jest bardzo mało. Cała niedziela w autokarze, od poniedziałku przygotowania, a we wtorek kolejna walka na całego – mówi Przybyła, a Aleksandra Krzos, która bardzo dobrze zna trasę Police – Rzeszów (przez sześć sezonów grała w Chemiku): dodaje.
– Nie mam z tym problemów, bo jak mnie wsadzi się do autokaru na noc, to prześpię sobie całą drogę, a w dzień to seriale, książka itd. Na tym etapie nie ma to już znaczenia, bo wiemy, o co gramy. Żadnych narzekań nie będzie – dodaje libero ekipy z Rzeszowa. Jej vis a vis Paulina Maj-Erwardt też jest podobnego zdania.
– Na pewno podróże, granie co trzy dni jest meczące i bardzo wyeksploatowuje nasze organizmy. Nie ma co narzekać, musimy się dostosować się do terminarza, taki jaki jest i po prostu dać z siebie wszystko – kończy libero ekipy z Polic.

DEVELOPRES SkyRes 3
GRUPA AZOTY CHEMIK 2
(25:20, 29:31, 22:25, 25:22, 15:13)
DEVELOPRES: Krajewska 2, Blagojević 22, Efimienko-Młotkowska 13, Van Ryk 23, Fidon-Lebleu 7, Stencel 8 oraz Krzos (libero), Przybyła (libero), Grabka 1, Rasińska 12, Lazić 9, Kaczmar
GRUPA AZOTY CHEMIK: Kowalewska 2, Mędrzyk 13, Baijens 1, Brakocević-Canzian 32, Grajber 13, Kisal 14 oraz Maj-Erwardt (libero), Kąkolewska 12, Łukasik 4, Bałdyga
Sędziowali: K. Sokół i R. Kaczor (oboje z Wrocławia). MVP: Jelena Blagojević. Stan rywalizacji play-off (do 3 zwycięstw): 1-0. Kolejny mecz w Policach 13.04. godz. 17.30.

DEVELOPRES kontra CHEMIK
42 atak (proc.) 38
38 przyjęcie (proc.) 58
6 zagrywka (asy) 4
16 blok (pkt) 15
19 po błędach (pkt) 20
8 błędy w zagr. 7

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.