
LUTORYŻ. – Nam chodzi tylko o bezpieczeństwo, a drogowcy nam go nie zapewniają i chodnika nie chcą budować – mówią oburzeni mieszkańcy Lutoryża
– Jak długo jeszcze na drodze krajowej nr 9 mają ginąć ludzie z Lutoryża i Zarzecza? Co musi się zdarzyć żeby wreszcie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybudowała nam chodnik? – pytali w miniony piątek wzburzeni mieszkańcy Lutoryża, którzy przystąpili na krajowej “9” do protestu, bo mają dość drogowców, którzy obiecali taką inwestycję, ale nagle się z niej wycofali.
“Chrońcie życie. Stop wypadkom” – taki napis widniał na transparencie niesionym przez mieszkańców. Apel ten odnosił się do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych ia Autostrad Oddział w Rzeszowie. Organizatorzy zapowiadali, że zablokują drogę (mieli chodzić po jezdni w kółko, tam i z powrotem), jednak w miniony piątek tak się nie stało. Zorganizowano protest na poboczu drogi.
Obiecanki-cacanki GDDKiA
Na drodze krajowej nr 9 w kierunku Krosna w miejscowości Lutoryż często dochodzi do wypadków z udziałem pieszych. Na bardzo ruchliwym odcinku (dziennie przejeżdża tam 17 tys. samochodów) nie ma chodnika, a szybko jeżdżące samochody, w tym tiry, zjeżdżają na pobocze po którym chodzą piesi. To często jest równoznaczne z potrąceniami. Zresztą nie ma tygodnia żeby choć jedna osoba nie została ranna.
Jeszcze w ub. roku dyrekcja GDDKiA Oddział w Rzeszowie obiecała władzom gminy Boguchwała, że w 2012 roku rozpocznie się budowa 2,5-kilometrowego chodnika i koszt tej inwestycji wyniesie 2,2 mln zł. Jednak okazało się, że planie na lata 2012-2013 nie ma budowy chodnika w Lutoryżu. Powód: ograniczone środki finansowe.
Zamiast blokady protest
– Nie mogliśmy przeprowadzić blokady drogi, bo na 3-kilometyrowym odcinku nie ma wyznaczonego przejścia dla pieszych i gdyby protestujący weszli na jezdnię, to byłoby to złamanie przepisów o ruchu drogowym – poinformował Adam Baran, organizator protestu i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Boguchwale. – Wystąpiliśmy do policji o zgodę na blokadę, ale nie otrzymaliśmy pozwolenia. Nam chodzi o bezpieczeństwo pieszych, a skoro policja twierdzi, że chodzenie po jezdni w ramach protestu jest wykroczeniem, więc nie chcieliśmy złamać prawa
***
Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nic chyba nie obchodzi, że z powodu braku chodnika, dochodzi do wypadków z udziałem pieszych, którzy zostają ranni, a nawet giną. Podobno GDDKiA nie ma pieniędzy na taką inwestycję. Nawet jeśli tak jest, to może trzeba było zrezygnować z mniej ważnych przedsięwzięć i znaleźć środki na chodnik. Jeszcze do końca 2013 roku mogą zginąć kolejni piesi, bo w przyszłym roku chodnik nie będzie budowany. Czy szefów Generalnej Dyrekcji nie rusza ich własne sumienie?
Mariusz Andres


