
Marek W., wicedyrektor Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie usłyszał w środę zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, za co grozi mu do dwóch lat więzienia. Decyzją dyrektora szpitala Janusza Ławińskiego, do czasu wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy został też zawieszony w pełnieniu obowiązków wicedyrektora szpitala.
Do zatrzymania Marka W. doszło w miniony piątek, 10 grudnia. Mężczyzna miał jechać jezdnią zygzakiem, czym zwrócił na siebie uwagę innych kierowców. Jeden z kierowców ruszył za prowadzonym przez W. audi, wspólnie z dwójką znajomych doprowadzili do zatrzymania pojazdu, zabrali mężczyźnie kluczyki i wezwali na miejsce policję.
Z oficjalnego komunikatu Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie w tej sprawie wynika, że po godzinie 19. policjanci zostali zawiadomieni o obywatelskim ujęciu nietrzeźwego kierowcy audi na ul. Bolesława Krzywoustego. – Badanie stanu trzeźwości 57-letniego mieszkańca Rzeszowa wykazało niemal dwa promile – relacjonował Adam Szeląg, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
W środę Marek W. usłyszał zarzut z artykułu 178a par. 1 kk, który dotyczy prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, za co grozi mu do dwóch lat więzienia. Policjanci zatrzymali mężczyźnie prawo jazdy.
Wicedyrektor zawieszony
We wtorek do KSW nr 1 w Rzeszowie wpłynęło zwolnienie lekarskie od Marka W. Jak informował Andrzej Sroka, rzecznik prasowy szpitala, urlop chorobowy obowiązuje do 21 grudnia. W środę dyrektor placówki Janusz Ławiński zdecydował o zawieszeniu W. w obowiązkach.
– Otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie z policji, że samochód prowadził Marek W. Do czasu wyjaśnienia wszystkich okoliczności w tej sprawie wicedyrektor pozostanie zawieszony w obowiązkach – powiedział nam rzecznik.
Marszałek: „Z całą mocą potępiam takie zachowania”
Głos w sprawie w środę zabrał marszałek województwa Władysław Ortyl. – Z całą mocą potępiam takie zachowania związane ze stwarzaniem niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, niezależnie od tego, kogo one dotyczą – skomentował zatrzymanie Marka W., wicedyrektora KSW nr 1 w Rzeszowie marszałek.
Sekretarz województwa Lesław Majkut na polecenie marszałka Władysława Ortyla wystąpił do policji o szczegółowe informacje w sprawie wicedyrektora KSW nr 1. – Jednak Urząd Marszałkowski nie może ich otrzymać, gdyż nie jest pracodawcą wicedyrektora. Dlatego o przekazanie do Urzędu Marszałkowskiego takich informacji został poproszony dyrektor szpitala Janusz Ławiński, który – jako pracodawca – może je otrzymać z policji. Czekamy na oficjalne informacje – poinformowała nas Monika Konopka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie.
Jak zapewniła, marszałek Władysław Ortyl oraz sekretarz województwa Lesław Majkut są w stałym kontakcie z dyrektorem Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1, który podjął decyzję o zawieszeniu wicedyrektora w pełnieniu obowiązków. – Dalsze decyzje w tej sprawie będą podejmowane po uzyskaniu pełnych informacji z policji – poinformowała Monika Konopka.
Świadek: „Krzyczał, że i tak nikt nic mu nie zrobi”
Szczegóły zatrzymania Marka W. podczas konferencji prasowej zwołanej we wtorek przed Klinicznym Szpitalem Wojewódzkim nr 1 w Rzeszowie relacjonował Jacek Kotula, radny sejmiku wojewódzkiego. W konferencji wzięła udział kobieta, która była świadkiem zdarzenia.
– Wracając z zakupów zauważyłam mężczyzn, którzy zatrzymują samochód przy ulicy Krzywoustego. Dziwne było dla mnie to, że otworzyli drzwi i wyciągnęli pana zza kierownicy, wyjęli kluczyki i posadzili go na krawężniku. Powstrzymywali go, bo trochę się szamotał, jeden z nich zadzwonił na policję. Pan krzyczał, żeby nie dzwonili na policję, bo i tak nikt nic mu nie zrobi, zaczął wykrzykiwać, że jest dyrektorem szpitala na Szopena i jak chcą, to mogą zadzwonić na Szopena po karetkę, bo on się bardzo źle czuje i jest mu bardzo duszno – relacjonowała kobieta.
Dodała, że mężczyzna był „pod takim dobrym wpływem alkoholu”, ponieważ „nie bardzo chwilami kontaktował i cały czas mówił, że i tak nikt mu nic nie zrobi”. – Przyjechała policja, zmierzyli zawartość alkoholu w organizmie , usłyszałam, że prawdopodobnie to były dwa promile – mówiła dalej. – To jest karygodne, w takim stanie nie powinien w ogóle siadać za kierownicę – podkreśliła.
Radny Jacek Kotula odczytał też list, który otrzymał od 40-letniej matki dwójki dzieci, która też była świadkiem zdarzenia. W liście relacjonowała przebieg zdarzenia i poprzedzającą zatrzymanie jazdę, która miała być brawurowa i niebezpieczna. – Auto przejechało tak, że pomyślałam sobie, „co za wariat”. Po minięciu mnie pasem szybkiego ruchu auto to zachowywało się bardzo nietypowo, jeździło zygzakiem po drodze – relacjonowała.
W rozmowie z Super Nowościami radny Kotula poinformował, że zgłosił się do niego jeden z mężczyzn, który brał udział w zatrzymaniu Marka W.
Radny zapewnił, że będzie dążył do ukarania sprawcy. – Zrobię wszystko, aby ta sprawa nie została zamieciona pod dywan
– powiedział.
Radny interweniuje w policji
Jacek Kotula napisał w tej sprawie pismo do Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie z prośbą o dokładnie przyjrzenie się sprawie i wyjaśnienie wszystkich jej okoliczności. – „Z wewnątrz szpitala dochodzą głosy, iż wicedyrektor nie był jedyną osobą, która tego dnia mogła opuścić szpital samochodem, po wcześniejszym spożywaniu alkoholu. Oprócz tego, w poniedziałek media poinformowały, że wicedyrektora nie ma w pracy, choć istnieją relacje, że nie tylko był w szpitalu, ale przybył samochodem, mimo piątkowego zatrzymania prawa jazdy” – napisał radny. „Jako radny wojewódzki zależy mi na wyświetleniu tych dodatkowych okoliczności, gdyż mogą one oznaczać bardzo poważne systemowe patologie w działaniu szpitala” – dodał.
W dalszej części pisma pyta policję m.in. o to, czy zatrzymanemu Markowi W. została pobrana krew do badań, czy zabezpieczony został monitoring w szpitalu i jego sąsiedztwie oraz czy ustalono i rozpytano osoby, które mogą posiadać wiedzę na temat okoliczności poprzedzających piątkowe zatrzymanie wicedyrektora Marka W., w tym, czy tego dnia w szpitalu alkohol spożywało więcej osób.
Martyna Sokołowska



17 Responses to "Pijacki rajd pogrążył wicedyrektora szpitala"