
STARE MIASTO, POW. LEŻAJSKI. Kobieta wykrwawiała się na parkingu, a kierowca popatrzył i odjechał.
Miał już zabrane prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu. Tym razem wjechał w 30-letnią kobietę, mieszkankę Leżajska, której zmasakrował nogę. Ofiara straciła mnóstwo krwi i była o krok od śmierci. Mężczyzna popatrzył tylko na nią i bez udzielenia pomocy uciekł. Policjanci twierdzą, że był pijany, do czego sam kierowca się nie przyznaje. A mieszkańcy Leżajska, którzy się skontaktowali z nami pytają, czy mężczyzna poniesie surową karę za swój czyn, czy wkrótce będzie znów jeździł samochodem.
Do wypadku doszło dokładnie 30 stycznia około godz. 16.30 na parkingu przed sklepem w miejscowości Stare Miasto. Jak ustalili policjanci, 32-letni Tomasz J. pożyczył volkswagena od swojej matki, po czym pojechał do swoich kolegów, którzy pili alkohol. Według ustaleń śledztwa, następnie 32-latek pojechał samochodem do sklepu. Będąc już na parkingu sklepowym Tomasz J. miał stracić panowanie nad prowadzonym autem. Wówczas to wjechał w 30-letnią kobietę, której lewą nogę docisnął do metalowych barierek przy murku.
Makabryczne obrażenia
Kierowca, według ustaleń policyjnych, wysiadł z samochodu, popatrzył co zrobił, wsiadł ponownie do auta i uciekł. Na miejscu była istna rzeźnia. Kobieta doznała wstrząsu pourazowego i straciła mnóstwo krwi. Miała zmiażdżone lewe podudzie, wieloodłamowe złamanie otwarte obu kości podudzia, porozrywane dosłownie wszystkie mięśnie tejże nogi i uszkodzone nerwy. Noga znajdowała się dosłownie w strzępach. Gdyby nie szybka reakcja załogi karetki pogotowia, to kobieta mogłaby na parkingu umrzeć.
Kierowca uciekł do swojego domu, a auto schował do garażu. Godzinę później w jego domu byli już policjanci. Okazało się, że mężczyzna miał w trzech kolejnych badaniach alkomatem 1,55, 1,51, 1,29 alkoholu w wydychanym powietrzu. W leżajskiej prokuraturze usłyszał zarzuty spowodowania wypadku pod wpływem alkoholu, który doprowadził do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który realnie zagrażał życiu kobiety. Tomasz J. przyznał się do najechania na nogę kobiety i ucieczki, ale twierdzi, że nie był… pijany. 32-latek został zatrzymany w areszcie policyjnym, a kilka dni temu trafił do aresztu śledczego, w którym to ma przebywać co najmniej do 29 kwietnia.
Badanie retrospektywne
Czy to możliwe, że mężczyzna w jakiś sposób wybroni się z zarzutu jazdy po wpływem alkoholu? Policjanci nieoficjalnie twierdzą, że nie ma takiej możliwości. Powstaje jednak inne pytanie. – Czekamy na opinie z badań retrospektywnych co do stanu trzeźwości tego mężczyzny, ponieważ badanie dokonane przez policjantów zostało przeprowadzone jakiś czas po zdarzeniu, a my chcemy wiedzieć, jaką zawartość alkoholu w organizmie miał kierowca bezpośrednio w chwili popełnienia czynu. Czekamy także na opinię dotycząca badania krwi na obecność środków odurzających – tłumaczy Lucyna Pełka, szefowa leżajskiej prokuratury.
W prokuraturze mówią, że nie będzie potrzebna opinia biegłego dotycząca samego wypadku, ponieważ całe makabryczne zdarzenie zostało nagrane na monitoringu i nie ma żadnych wątpliwości. Jeżeli nie wynikną żadne komplikacje, akt oskarżenia w tej sprawie powinien powstać do 3 miesięcy. I jak podkreślają w prokuraturze, Tomaszowi J. grozi surowy wyrok – 12 lat pozbawienia wolności.
Grzegorz Anton



3 Responses to "Pijany kierowca zmasakrował kobiecie nogę. Czy trafi na długie lata do więzienia?"