Piłkarz Karpat Krosno uratował życie niedoszłemu samobójcy

Mateusz Kantor pochodzi z Dębicy, tam też zaczynał swoją przygodę z piłką nożną. Od ponad roku występuje w barwach krośnieńskich Karpat.
Mateusz Kantor pochodzi z Dębicy, tam też zaczynał swoją przygodę z piłką nożną. Od ponad roku występuje w barwach krośnieńskich Karpat.

KROSNO. Gdyby nie sportowiec, ta historia mogłaby zakończyć się tragicznie.

– Jechałem samochodem na obiad, gdy na moście na ul. Okrzei zobaczyłem ludzi, którzy krzyczeli, że w wodzie jest mężczyzna – wspomina 25-letni Mateusz Kantor, zawodnik drużyny Karpaty Krosno. – Zatrzymałem się, podbiegłem do barierki i zobaczyłem człowieka leżącego nieruchomo w rzece. Nie zastanawiając się, zbiegłem pod most i wszedłem do wody, by go ratować – dodaje bohater. Uratowanym okazał się 40-letni mieszkaniec Krosna, który skacząc z mostu chciał pożegnać się z życiem z powodu problemów finansowych.

Dramatyczne chwile rozegrały się w miniony piątek, 18 sierpnia, około godz. 12.30. W tym dniu Mateusza czekała podróż do Białej Podlaskiej na mecz, który rozgrywany był następnego dnia z Podlasiem. Wcześniej jednak wraz z kolegami z klubu chcieli udać się do jednej z restauracji w Krośnie na wspólny obiad. Był właśnie w drodze, gdy na moście na ul. Okrzei zatrzymały go okrzyki przerażonych ludzi, którzy dostrzegli w Wisłoku dryfującego człowieka. 25-latek bez chwili namysłu rzucił się mu na ratunek.

– Jestem studentem fizjoterapii, więc na szczęście wiedziałem, jak się zachować w takiej sytuacji. Zapytałem go, co go boli i odpowiedział, że nie może ruszać nogą. Nie wiedziałem, czy nie ma złamanego kręgosłupa, dlatego przytrzymywałem jego szyję i głowę nad powierzchnią wody, raz, żeby nie zachłysnął, a dwa, żeby nie doszło do cięższych urazów kręgosłupa – opowiada Mateusz. – Ten mężczyzna był wprawdzie przytomny, ale był z nim utrudniony kontakt, czuć było od niego alkohol. Zdołałem jednak z nim porozmawiać zanim na miejsce przyjechali strażacy i karetka pogotowia, których wezwali zgromadzeni na moście ludzie. Powiedział mi jak się nazywa i dlaczego chciał popełnić samobójstwo. Wspomniał o problemach finansowych, ale nie chciałbym tu mówić o szczegółach, bo to powinno zostać między nami. To był jednak powód, dla którego chciał pożegnać się z życiem – dodaje.

Niedługo na miejscu pojawili się strażacy. – Weszli do wody, wspólnie położyliśmy tego mężczyznę na desce i wyciągnęliśmy na brzeg – relacjonuje dalej Mateusz. – Bardzo się trząsł z zimna, miał już objawy hipotermii. Gdyby to się stało w innym miejscu i nikt by nie przyszedł mu z pomocą, nie wiadomo, jakby to się skończyło.

„Nie czuję się bohaterem”
Dumy z bohaterskiego czynu Mateusza nie kryje trener drużyny Adam Fedoruk. – Mateusz jest kapitanem zespołu, został nim wybrany nie bez przyczyny, bo to jest osoba, do której wszyscy mają zaufanie. Piątkowe zdarzenie dobitnie oddaje to, jaki ma charakter. Na moście były też inne osoby, ale nikt nie ruszył temu człowiekowi z pomocą, tylko on – przyznaje z dumą w głosie trener. – To jest właśnie nasz Mateusz, który błyskawicznie zareagował. Znalazł się w idealnym miejscu o idealnej porze i wypełnił to, co powinien zrobić tak naprawdę każdy z nas, czyli pomóc drugiemu. Jesteśmy dumni, że w naszej drużynie jest taki człowiek – kończy.

Sam Mateusz przyznaje skromnie, że nie czuje się bohaterem. – Myślę, że większość ludzi mogłoby postąpić tak samo, a że trafiło na mnie, to akurat przypadek – mówi. – Bardzo się cieszę, że mogłem komuś pomóc, mam nadzieję, że takich sytuacji już nie będzie, aczkolwiek gdybym znalazł się w podobnej raz jeszcze, zachowałbym się tak samo. Życzę temu człowiekowi jak najlepiej, mam nadzieję, że się podniesie psychicznie, finansowo i że zacznie teraz nowe życie. Mam taka nadzieję – kończy.

Jak ustalili policjanci, uratowany przez Mateusza mężczyzna jest mieszkańcem Krosna, miał we krwi blisko 2 promile alkoholu.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.