Piłkarze kopią za samorządowe pieniądze

Dotacje samorządowe nie podniosą poziomu gry Stali Stalowa Wola i Siarki Tarnobrzeg, ale przynajmniej zapewnią grę obu zespołom. Fot. Bogdan Myśliwiec
Dotacje samorządowe nie podniosą poziomu gry Stali Stalowa Wola i Siarki Tarnobrzeg, ale przynajmniej zapewnią grę obu zespołom. Fot. Bogdan Myśliwiec

STALOWA WOLA, TARNOBRZEG. Gdy piłkarzom brakuje sponsorów, nadzieje kierowane są w stronę samorządów. Radni pieniądze dają, bo wolą nie zadzierać z kibicami.

Tuż przed inauguracją rozgrywek drugiej ligi piłkarskiej dwa z czterech podkarpackich klubów występujących na tym poziomie, dostały finansowe wsparcie od samorządów miejskich. Piłkarzy obu tych klubów tak poniosła euforia, że w upokarzający sposób przegrali inauguracyjne pojedynki. Samorządy jednak słowo rzekły i liczą, że futboliści jeszcze pokażą, na co ich stać.

W Tarnobrzegu radni już „przyklepali” dotację dla piłkarzy podczas sesji na dwa dni przed początkiem rozgrywek. Pieniądze dla futbolistów były niejako następstwem wcześniejszych dotacji dla koszykarzy i tenisistek stołowych. Niespodzianki miało nie być i 380-tysięczny zastrzyk przeszedł bez ani jednego rajcowskiego sprzeciwu.

Jednym zabiorą, by dać futbolistom
Sytuacja piłkarzy Stali Stalowa Wola jest nieco bardziej skomplikowana. Sportowej Spółce Akcyjnej, która prowadzi drugoligowy zespół, do zamknięcia budżetu przed sezonem brakowało ok. 400 tys. zł. Po te pieniądze działacze SSA zwrócili się do miasta, argumentując prośbę nie tylko biedą, ale też wskazując na inne miasta, które dają na sport nieamatorski.

Prezydent Andrzej Szlęzak (51 l.) do dawania pieniędzy skory nie jest i stawiał Stali warunki. Chciał m.in. poznać choćby jednego „trzycyfrowego” sponsora piłkarzy, czyli takiego, który na futbol daje więcej niż 100 tys. zł. Sytuacja stawała się patowa, bo Stal co prawda ma na wypłaty dla piłkarzy, ale już na wyjazdy i hotele pieniędzy jej brakuje. W czwartek coś się stało, bo Szlęzak publicznie zapowiedział, że „300 tys. zł dla piłkarzy się znajdzie”. Działaczom spadł kamień z serca.

– Żeby komuś dać, trzeba było komuś innemu odebrać – wyjaśniał włodarz Stalowej Woli dziennikarzom. – Nie powiem, komu te pieniądze zostaną odebrane, bo wzbudziłbym wściekłość. Ja wniosek złożę, radni muszą jeszcze te zmiany w budżecie zatwierdzić. Mam nadzieję, że taka sytuacja ma miejsce ostatni raz.

Dają pieniądze bez warunków
Sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej jest planowana na środę. Wiadomo, że tym razem piłkarze Stali nie będą już odprowadzać podatku VAT od dotacji. Kiedyś było coś takiego, że wsparcie z miasta zostało źle zaksięgowane i na dobrej woli samorządowców skorzystał fiskus. Na otwarcie kieszeni samorządowych miały wpływ na pewno pucharowe zwycięstwa obu naszych drużyn nad znacznie wyżej lokowanymi rywalami. Obdarowani jednak solidarnie przegrali swoje pierwsze ligowe pojedynki. Ostatecznie radni przekazując pieniądze nie zastrzegali, że wspierani muszą tylko wygrywać.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.