
W ubiegłą sobotę na Stadionie Miejskim w Rzeszowie sekcja AMP Futbolu Stali Rzeszów zorganizowała pierwszy otwarty trening. Zajęciom ampfutbolistów przyglądały się ich rodziny, znajomi, wolontariusze oraz dziennikarze. Na boisku obok ćwiczyli drugoligowi piłkarze „żurawi”, a treningowi piłkarzy po amputacjach przyglądał się nawet trener Daniel Myśliwiec. Rzeszowski AMP Futbol ciągle jest w budowie, ale obserwując, z jakim zapałem trenują zawodnicy, nie sposób obojętnie przejść obok ich pasji i radzenia sobie z przeciwnościami. – Pomysł powstania sekcji powstał na początku roku – zdradza Mateusz Chmiel, pomysłodawca i kierownik sekcji. – Do inicjatywy przychylnie przyłączyła się Stal Rzeszów i AMP Futbol Polska i dzięki naszym wspólnym staraniom, możemy dziś zapraszać na otwarte treningi – dodaje. W drużynie Stali trenuje 14 osób. Jak na początek, całkiem niezła liczba, ale zespół potrzebuje kolejnych zawodników, dlatego sekcja zaprasza nowe osoby, łącznie z kobietami, bo w AMP Futbolu nie ma ograniczeń co do płci. Swoich sił w tej odmianie piłki nożnej spróbować mogą wszystkie osoby z amputowaną albo niewykształconą kończyną górną bądź dolną. W seniorach można grać od 16 lat i nie ma granicy wieku. – Czy poza chęciami trzeba coś więcej? – pytamy kierownika sekcji. – Nie. Jeśli będą chęci, zaangażowanie i dane osoby będą chciały fajnie spędzić czas i przy okazji budować swoją wartość i uczestniczyć w budowie zespołu, niczego więcej nie potrzeba – odpowiada Mateusz Chmiel.
Mierzą wysoko
W sekcji Stali trenują zawodnicy z całego Podkarpacia. Oprócz dorosłych graczy ku naszemu zaskoczeniu, obserwowaliśmy, jak o kulach z piłką poruszają się najmłodsi adepci. – To moje oczko w głowie – nie ukrywa Mateusz Chmiel. – Chciałbym, aby w Rzeszowie również powstała sekcja juniorów, która na razie działa jedynie w Warszawie. My mamy trzech juniorów: Tomka, Kacpra i Adama. Chłopcy są już naprawdę na ciekawym poziomie, podnoszą swój warsztat na ogólnopolskich zjazdach juniorów – zdradza nasz rozmówca. Nowo powstała sekcja ma ambitne cele. – W przyszłym roku chcielibyśmy wystartować w ekstraklasie. W Polsce jest tylko jeden poziom rozgrywkowy, pięć zespołów tworzy ligę, my chcemy być szóstym. Sam występ będzie dużym sukcesem. Ponadto chcemy przy naszym projekcie angażować osoby, które poprzez swoje traumatyczne przeżycia – jakimi są amputacja, czy wada wrodzona kończyny – by angażowały się w życie, sport, a przy okazji pokazywały, że mimo trudności, mogą rzeczywiście robić fajne rzeczy – mówi kierownik, informując, że oprócz treningów, zespół będzie przygotowywał się do gry w ekstraklasie, uczestnicząc w sparingach oraz turniejach. – Do końca roku chcemy szlifować umiejętności, a pierwszy turniej, w którym mamy zamiar wziąć udział, będzie na przełomie marca i kwietnia przyszłego roku – dodaje pan Mateusz, którego na koniec pytamy, czego życzyć sekcji. – Przede wszystkim zdrowia, trochę szczęścia i na razie wystarczy – uśmiecha się kierownik drużyny.
Nie istnieją ograniczenia
Ampfutboliści biało-niebieskich to niezwykle pogodni ludzie, którzy mimo niepełnosprawności, wnoszą sporo energii w budowę drużyny, zarażając nią innych. Patrząc na ich trening, nie sposób dostrzec użalania się nad sobą, narzekania, czy zniechęcenia. Na boisku wszyscy zapominają o swoich problemach. – U nich ograniczenia nie istnieją. Nam się nieraz wydaje, że mamy złe buty do gry, złą pogodę, boisko. Dzieci nie chcą się ruszać, bo zawsze mają jakąś wymówkę, a oni jej nie mają. Tkwi w nich niesamowita siła. Mam czasem wrażenie, że my sprawni, mamy często więcej ograniczeń i niepełnosprawności – mówi bez ogródek trener sekcji Stali Rzeszów, Kacper Gajdek. Słowa trenera potwierdzają zawodnicy, dla których gra w piłkę jest bardzo ważnym aspektem. O swoich doświadczeniach z futbolem opowiedziało nam trzech zawodników. – Chciałem uprawiać jakiś sport. Ciągle mi się nudziło. Nawet chciałem być malarzem, ale tata pokazał mi film i wtedy zobaczyłem, że jest piłka nożna na kulach. Spróbowałem i tak zacząłem grać, i wciąż będę grał – mówi 8-letni Kacper Serafin (w październiku przedstawialiśmy jego historię na naszych łamach
– przyp. red.), najmłodszy piłkarz Stali, który w piłkę gra już 2 lata. – Marzę, żeby grać w reprezentacji Polski. Chciałbym grać w ataku, a na treningach najbardziej lubię grać mecze – nie ukrywa Kacper, który poznał już kilku znanych piłkarzy, a jego idolem jest Robert Lewandowski, z którym spotkał się osobiście. – Spotkałem się jeszcze z Jerzym Dudkiem i Kamilem Grosickim, i czekam na kolejnych piłkarzy – opowiada z entuzjazm młody adept. Z kolei dla Damiana Sobonia AMP Futbol to sposób na oderwanie się od rzeczywistości. Damian gra na bramce i aspiruje do roli pierwszego golkipera drużyny. – Pierwszy raz mam styczność z piłką, jako bramkarz. Najtrudniejsze jest zastąpienie lewej ręki. Gdy piłka leci na lewo, bardzo ciężko zasłonić tę stronę bramki – opowiada zawodnik Stali, który regularnie ma do czynienia ze sportem, często grając w piłkę w hali. – Do sekcji namówił mnie kolega. Na początku nie byłem chętny, aż w końcu myślę, spróbuję, zobaczymy jak mi pójdzie. Obecnie idzie średnio, ciężko się przyzwyczaić, myślałem, że będzie lepiej, ale myślę, że pomału się rozkręcę – kończy Damian Soboń. – Sport był ze mną od małego. Uwielbiam grać w piłkę, dlatego jak zobaczyłem, że pojawiła się taka możliwość od razu się zgłosiłem – mówi Askaniusz Kolb, któremu rzeszowskie zakłady ortopedyczne zrobiły specjalną protezę i uchwyt, dzięki czemu może trzymać kule. Askaniusz na treningu był bardzo aktywny, a na gierce dwoił się i troił, by trafić do siatki. – Na pewno najtrudniejsze jest poruszanie się o kulach. Najpier chcemy poznać swoje możliwości motoryczne – mówi piłkarz Stali, wskazując na same pozytywy rzeszowskiej sekcji, jak możliwość poznania ludzi i zdrowa rywalizacja. – Pojawiają się oczywiście marzenia: mistrzostwa, reprezentacja, medal – wylicza. – Ale na to jeszcze poczekamy. Byleby dopisało zdrowie i motywacja – dopowiada Askaniusz.
Uczą się wszyscy, także trener
Trener rzeszowskich ampfutbolistów ujawnia, że praca ze swoimi podopiecznymi nie różni się zbytnio od tej, którą na co dzień realizują piłkarze dwunożni. – Schemat jest ten sam. AMP Futbol rozwija też sferę duchową, która normalnie w sporcie jest spychana na dalszy plan, bo tam liczy się wynik, a tu do wyniku dochodzi się przez pokonywanie własnych ułomności. To całkiem inne patrzenie na granie i trenowanie, więc myślę, że jest to spore doświadczenie rozwijające jako człowieka, ale też sportowo, bo nie ukrywam, że wizja grania w ekstraklasie jest atrakcyjna – podkreśla Kacper Gajdek, nie mogąc wyjść z podziwu dla swoich zawodników. – Wydawałoby się niemożliwe, a jednak strzelają bramki i żyją normalnie. Ciężko mi nazwać te osoby niepełnosprawnymi, bo widzę, że w pewnych aspektach oni są dalej ode mnie – nie ma wątpliwości opiekun ampfutbolistów. Sekcja na razie trenuje raz w tygodniu, ale dąży do częstszych ćwiczeń. W zespole nie ma żadnej selekcji. Zawodnicy podnoszą umiejętności również indywidualnie, według ćwiczeń opracowanych przez sztab szkoleniowy i fizjoterapeutę. Sporą uwagę zwraca się na prewencję przeciw kontuzjom.
Tak oto małymi kroczkami sekcja Stali przygotowuje się do udziału w ekstraklasie, gdzie wystartuje przede wszystkim po naukę, ale wszyscy wierzą, że w przyszłości powalczy o wyższe cele, a zaczynający dziś przygodę z AMP Futbolem zawodnicy, będą kiedyś stanowić o sile nie tylko rzeszowskiego amp futbolu.
Łukasz Szczepanik


