Piloci LPR poza systemem

Ze statystyk wynika, że w czasie pandemii liczba wylotów wzrosła
prawie trzykrotnie. Fot. Archiwum LPR

Piloci Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, choć są pełnoprawnymi członkami załogi i pomagają w walce z pandemią koronawirusa, to dodatków covidowych do pensji nie dostają, choć tak samo jak reszta załogi narażeni
są na zakażenie.

Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zatrudnia 120 pilotów. Jak podkreśla Stefan Zubel, kierownik bazy LPR w Sanoku, to też pracownicy służby zdrowia, którzy czynnie biorą udział w akcjach, przez co są tak samo narażeni na zakażenie, jak pozostała część załogi. – Piloci nie odpowiadają tylko za sprawny transport, ale kiedy trzeba pomagają ratownikom medycznym i lekarzom np. w załadunku pacjenta, akcji ratunkowej czy dezynfekcji
– zwraca uwagę nasz rozmówca.

„Latamy wszędzie tam, gdzie jesteśmy potrzebni”

Od początku pandemii załogi LPR pomagają walczyć z pandemią. – Jesteśmy częścią systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego, dodatkową karetką. Latamy wszędzie tam, gdzie jesteśmy potrzebni, gdzie skieruje nas dyspozytor medyczny – mówi Stefan Zubel. Także do pacjentów z COVID-19. Załoga do takiego lotu jest specjalnie przygotowana: członkowie mają rękawiczki, maseczki i specjalne kombinezony, które mają chronić ich przed zakażeniem koronawirusem. Jeśli zachodzi potrzeba, pacjenta transportuje się w specjalnej komorze izolacyjnej. – Taki pacjent jest całkowicie odseparowany od załogi, chodzi bowiem o to, aby w jak największym stopniu zminimalizować możliwość transmisji wirusa – opowiada kierownik bazy LPR w Sanoku.
Od 1 kwietnia decyzją ministra zdrowia sześć południowych baz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, w tym także śmigłowiec z Sanoka, w związku z rozwojem pandemii pełni dyżur całodobowy. Śmigłowce mogą być wzywane zarówno na pomoc zespołom ratownictwa medycznego do pacjentów COVID-dodatnich, którzy już są zaintubowani i wymagają intensywnej terapii w trakcie transportu, jak również do pacjentów, którzy trafili do szpitala, tam są pod respiratorem, są w trakcie stabilizacji i należy ich przetransportować do innych ośrodków.
Jak poinformowało LPR, w ubiegłym tygodniu śmigłowiec z Sanoka wylatywał z bazy łącznie 12 razy: do dwóch wypadków, sześciu zachorowań, cztery razy wykonywał transport międzyszpitalny. Dwa razy pomagał pacjentom z potwierdzonym COVID-19.

Piloci bez dodatków covidowych

Mimo tego, że na zakażenie są potencjalnie narażeni wszyscy członkowie załogi, dodatki do pensji za walkę z COVID-19 dostają wyłącznie ratownicy medyczni, pielęgniarze i lekarze, piloci na dodatkowe pieniądze liczyć nie mogą. Część z nich czuje się dyskryminowana, bo na zakażenie są przecież narażeni tak samo jak ich koledzy ratownicy i lekarze latający na pokładzie śmigłowców, dlatego zamierzają powołać Związek Zawodowy Pilotów HEMS i walczyć o dodatkowe pieniądze. Obecnie dodatek do pensji w związku z walką z Covid-19 ma wysokość stu procent uposażenia.

Dyrektor LPR walczy o dodatki

Jak informuje nas Justyna Sochacka, rzeczniczka Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, dyrektor LPR Robert Gałązkowski kilkakrotnie wnioskował do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Ministerstwa Zdrowia o przyznanie pilotom „dodatku covidowego”, jednak wnioski te nie zostały uwzględnione.
– Dyrektor będzie podejmował dalsze rozmowy w tym zakresie – informuje nas rzeczniczka.

Dodatek nie dla wszystkich

Dodatek covidowy to dodatkowe pieniądze, jakie przysługują personelowi medycznemu, który na pierwszej linii frontu walczy z pandemią koronawirusa i ma bezpośredni kontakt z osobami chorymi na COVID-19. W rzeczywistości ze względu na luki prawne nie wszyscy dostają dodatkowe pieniądze. Jak informuje resort zdrowia, podstawą do przyznania dodatku jest wykształcenie medyczne, a przy pandemii pracują przecież także: salowe, kierowcy karetek, technicy radiolodzy, diagności.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.