Piotr Ciompa nie chce już kierować przemyskim szpitalem

Piotr Ciompa nie chce już być dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu. Ma najwyraźniej lepszą propozycje pracy poza Podkarpaciem. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu rezygnuje ze stanowiska, prokuratura nie rezygnuje z badania spraw nadużyć w placówce.

W ostatnich dniach Przemyśl obiegła wiadomość, że dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu, Piotr Ciompa, nie chce już pełnić swej funkcji. Powodem takiej decyzji ma być złożona mu propozycja pracy w innym regionie kraju. Na razie zarząd województwa podkarpackiego, któremu podlega placówka, nie ustosunkował się jeszcze do rezygnacji Ciompy z kierowania szpitalem. Tymczasem w przemyskiej Prokuraturze Okręgowej toczy się postępowanie w sprawie możliwych nadużyć, jakich według kontrolerów NIK miał się dopuścić dyrektor Ciompa.

Wojewódzkim Szpitalem w Przemyślu Piotr Ciompa zaczął kierować w czerwcu 2015 roku. Zajął tam miejsce swego poprzednika, który z ramienia PiS został nieco wcześniej wiceprezydentem Przemyśla. O nowym dyrektorze nim jeszcze objął tę funkcję mówiło się, że jest mocno powiązany z jedną z najważniejszych i najbardziej wpływowych osób w PiS. Miało chodzić o dawne koleżeństwo, a dyrektor miał zostać dyrektorem „przywiezionym w teczce”.

Gdy Piotr Ciompa rozpoczął swoje kierowanie szpitalem w Przemyślu między zarządem województwa i ówczesnymi władzami miasta dochodziło właśnie do finalizowania umowy o łączeniu szpitali wojewódzkiego i miejskiego. Wkrótce P. Ciompa zaczął kierować obiema placówkami, za co brał oczywiście dwa wynagrodzenia. Poza tym zasłynął tym, że do swej pracy poza zastępcami dyrektora potrzebował też licznych doradców sowicie opłacanych z pieniędzy podatników, którzy mieli rekrutować m.in. z innych wcześniejszych miejsc pracy dyrektora.

Nowy dyrektor szybko zaczął wprowadzać zmiany, także personalne. Nie wszystkim się podobały, ale szef szpitala się tym nie przejmował. Na stanowiskach kierowniczych zaczęli być zatrudniani bez konkursu m.in. lekarze. W całej Polsce przemyski Wojewódzki Szpital niechlubnie zasłynął tym, że dyrektor i zarząd województwa, któremu placówka podlega nie potrafili rozwiązać konfliktu z pielęgniarkami i położnymi, które po kresie protestu biernego zaczęły protestować czynnie poprzez cykliczną głodówkę. Chodziło o zrównanie ich płac z płacami pracownic w adekwatnych placówkach w regionie. Protest głodowy trwał ponad 40 dni, nie pomogły mediacje i w końcu przedstawicielki protestujących pojechały na zaproszenie posłów opozycji do Sejmu. Nie zostały tam wpuszczone, a straż marszałkowska popychała je starając się odpędzić je od drzwi gmachu na Wiejskiej. Ostatecznie w innym miejscu spotkały się z ministrem zdrowia, Łukaszem Szumowskim, który przychylił się do ich żądań.

To właśnie pielęgniarki i położne i otrzymane przez nie podwyżki wskazywał potem dyrektor Ciompa jako winowajców złej sytuacji finansowej szpitala, o której zaczęło być już coraz głośniej, choć wcześniej dyrektor wręcz chwalił się sukcesami na tym polu.

Wszyscy zastanawiają się, kto po nim pokieruje placówką. Ktoś z lokalnego PiS-u, czy może działacz partii z innego miasta lub regionu?

Jednocześnie łączenie szpitali wojewódzkiego i miejskiego zakończyło się likwidacją tego ostatniego. Proces i mechanizmy podczas łączenia szpitali dogłębnie badała Najwyższa Izba Kontroli. Długo jednak nie publikowała wyników tego badania, co wzbudziło zainteresowanie posła PO z Przemyśla, Marka Rząsy, który wielokrotnie publicznie pytał dyrektora Ciompę, dlaczego nie ma wystąpień pokontrolnych NIK. Ten za pośrednictwem mediów odpowiadał, że nie wie i butnie zachęcał posła do zapytania o to NIK.

Dopiero wiosną tego roku wystąpienia pokontrolne się ukazały, a sprawa opóźnienia ich publikacji ujrzała światło dzienne. Za tym opóźnianiem stał osobiście dyrektor Ciompa! Wyniki kontroli NiK były dla niego bardzo niekorzystne, a dyrektor zaskarżał je do sądu. W związku z tym NIK nie mogła publikować wystąpień pokontrolnych. Zdaniem posła Rząsy, było to działanie celowe i obliczone na przeczekanie do momentu skończy się kadencja ówczesnego prezesa NIK i prezesem zostanie osoba z nadania PiS. Sąd jednak zdążył wcześniej oddalić skargi dyrektora, a NIK złożyć w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przez dyrektora Ciompę przestępstw. Chodziło m.in. o niejasne umowy z podmiotami zewnętrznymi na wątpliwe usługi na rzecz szpitala, brak badań technicznych szpitalnego sprzętu itd. Wkrótce podobne doniesienie złożył poseł Rząsa, który obawiał się, że NIK po zmianie tam władz może wycofać swe podejrzenia wobec człowieka PiS-u. Na razie jednak nie zostało wycofane żadne zawiadomienie, postępowanie w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

W poniedziałek (4 listopada) pojawiła się informacja, że dyrektor Ciompa złożył rezygnację ze stanowiska dyrektora Wojewódzkiego Szpitala. Miał tę decyzję umotywować propozycją pracy poza Podkarpaciem, którą otrzymał. Stanowisko w tej sprawie musi jeszcze zająć zarząd województwa podkarpackiego. Spodziewano się, że pojawi się ono we wtorek (5 listopada), po wtorkowym posiedzeniu zarządu województwa. Tak się jednak nie stało. – Na ostatnim cyklicznym posiedzeniu zarząd nie zajmował się tą sprawą – poinformował Tomasz Leyko, rzecznik prasowy marszałka województwa podkarpackiego. Na pytanie kiedy można spodziewać się decyzji zarządu Tomasz Leyko odpowiedział, że najpewniej wkrótce, ale konkretnego terminu podać nie potrafi.

Na razie nie wiadomo, jaką posadę zaproponowano Piotrowi Ciompie, ale zapewne płatną nie gorzej niż dyrektorowanie w przemyskim szpitalu. Trudno dywagować, kto zajmie jego dotychczasowe miejsce. Jedni są przekonani, że ktoś z miejscowych działaczy PiS, inni – że osoba z PiS związana, ale spoza Przemyśla, a nawet regionu. Jak będzie czas i zarząd województwa pokażą już wkrótce. 

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.