Piramida kredytów pseudobiznesmena

2. Mężczyzna złożył w prokuraturze obszerne wyjaśnienia, śledczy dołączą je do akt sprawy, którą zajmowali się już od kilku miesięcy. Fot. Bogdan Myśliwiec
2. Mężczyzna złożył w prokuraturze obszerne wyjaśnienia, śledczy dołączą je do akt sprawy, którą zajmowali się już od kilku miesięcy. Fot. Bogdan Myśliwiec

Tarnobrzeski przedsiębiorca, najpierw sprzedawał klientom okna na raty, a potem na podstawie zdobytych od nich danych zaciągał na nich kredyty. Lista poszkodowanych liczy kilkadziesiąt osób.

Kłamstwo ma krótkie nogi. Właśnie przekonał się o tym jeden z tarnobrzeskich przedsiębiorców. 39-latek lansujący się na operatywnego biznesmena, w rzeczywistości miał potężne problemy finansowe . Jak ustaliła prokuratura, jego firma funkcjonowała wyłącznie na papierze, a on sam żył z kredytów zaciągniętych na nazwiska byłych klientów.

39-letni mężczyzna na własny rachunek pracował przez wiele lat. Siedziba jego firmy mieściła się w centrum Tarnobrzega, a on sam zajmował się sprzedażą i wymianą stolarki okiennej. Klientów początkowo nie brakowało, bo towar sprzedawany był w konkurencyjnych cenach i w systemie ratalnym. Właściciel firmy mógł oferować ten rodzaj płatności, gdyż zawarł umowy kredytowe z kilkoma bankami. Był więc pośrednikiem, u którego można było załatwić wszystkie formalności i od którego banki odbierały całą dokumentację konieczną do otrzymania kredytu.

Zostawiali dane, zaświadczenia i podpisy
Klienci, nie podejrzewając 39-latka o złe zamiary, przynosili do niego zaświadczenia o zarobkach, o zatrudnieniu, zostawiali ksero dowodu osobistego i podpisywali umowy kredytowe. Okna trafiały do nich zgodnie z zamówieniem, więc nie mogli mieć pretensji do przedsiębiorcy. Problemy zaczęły się wtedy, gdy interes zaczął iść nieco gorzej, a 39-latek postanowił podreperować swoje interesy w sposób nieuczciwy.

Monity o kredyty
Do byłych klientów tarnobrzeżanina zaczęły przychodzić monity w sprawie niezapłaconych rat kredytów. Co ciekawe, nie były to kredyty, które brali na zakup okien, ale zobowiązania, których wcale nie zaciągali! 39-latek mając do dyspozycji cenną bazę danych swoich klientów oraz ich podpisy, wpadł na pomysł, by zaciągać na nich kredyty, z których sam będzie korzystał. Pierwsi wykorzystani w ten sposób klienci mogli nawet nie wiedzieć, że 39-latek się nimi posłużył, bo mężczyzna początkowo spłacał zobowiązania. Z czasem jednak, gdy liczba wyłudzanych przez niego kredytów rosła i przestawał panować nad ich spłatą, początek końca piramidy finansowej, którą zbudował, był coraz bliższy.

Dziesiątki ofiar oszusta
Ile kredytów wyłudził 39-latek? Podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał, że sam nie wie. Mogło ich być minimum 50, ale może i więcej. Mężczyzna spłacał jeden kredyt drugim. Kredyty były coraz wyższe, bo zgodnie z wyliczeniami pseudo biznesmena, pozyskane w nieuczciwy sposób pieniądze miały starczyć na częściową spłatę wcześniejszych zobowiązań i starczyć na utrzymanie rodziny. Wysokość tych kredytów wynosiła od trzech do trzydziestu tysięcy złotych.

Twierdził, że brał udział w konkursie
„Kredytobiorcy”, których banki wzywały do uregulowania należności zaczęli pukać do firmy bankruta i żądali wyjaśnień. Ten szukał jednak wymówek i zwodził ich na różne sposoby. Niektórzy o tym, że mają zadłużenie w bankach dowiadywali się przypadkiem, chcąc kupić jakiś towar na raty. Odmawiano im, kiedy okazywało się, że figurują w bazie.

Prokuratura ustaliła, że 39-latek także w inny sposób oszukiwał ludzi. Wykorzystywał naiwność wielu osób z kręgu swoich znajomych, którzy postanowili mu bezinteresownie pomóc. Prosił ich o pożyczki. Twierdził, że zgłosił się do konkursu na najlepszego przedsiębiorcę i do wygrania jest atrakcyjna nagroda. Potrzebował wykazać, że ma bardzo dużo klientów, więc prosił o przysługę, o przekazanie mu zaświadczenia o zatrudnieniu. Osobom tym mówił, że jeśli z banku przyjdą do nich jakieś pisma, to żeby się nie przejmować, do niego je przynosić, a on sprawę załatwi. Mając zaświadczenia, zaciągał kolejne kredyty. Jak udało nam się ustalić, mężczyzna szukał także pomysłu na nowy biznes.

Zatrzymany, ale nie zaskoczony
Wykorzystani klienci, którzy zwątpili w to, że mężczyzna ureguluje zaciągnięte na nich długi, zaczęli zgłaszać się na Policję. W sumie policjanci nad sprawą pracowali od kilku miesięcy. Przesłuchiwali pokrzywdzonych, świadków, zabezpieczali w bankach sfałszowane umowy i dowody wpłat. Kilka dni temu oszust został zatrzymany w swoim mieszkaniu. Mężczyzna nie był zaskoczony, zdawał sobie sprawę, że jest to kwestią czasu.

Po potwierdzeniu przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu informacji o zatrzymaniu mężczyzny, zaczęli się do śledczych zgłaszać kolejni pokrzywdzeni. Jak ustaliśmy, tylko w ciągu dwóch dni zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez 39-latka zgłosiło aż sześć osób.

Przyznał się do oszustw i fałszerstw
39-latek podczas przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej w Tarnobrzegu przyznał się do postawionych mu zarzutów: oszustwa, oszustwa kredytowego i fałszerstwa dokumentów. Złożył przy tym obszerne wyjaśnienia. Nie był w stanie powiedzieć na ile osób wziął kredyty i na jaką łączną kwotą wyłudził je z banków. Wobec podejrzanego prokuratura zastosowała poręczenie majątkowe wysokości tysiąca złotych, policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju.

Uwaga na kredyty
Zakupy na raty to dla wielu pokusa nie do odparcia. Przypadek co najmniej kilkudziesięciu klientów, którzy zaufali tarnobrzeskiemu biznesmenowi, niech będzie jednak przestrogą przed zawieraniem umów kredytowych. Wszędzie, gdzie zostawiamy dane na temat swoich zarobków, zaświadczenia o zatrudnieniu oraz ksero dokumentów tożsamości, musimy się liczyć z tym, że dane te mogą zostać wykorzystane przez nieuczciwych sprzedawców.

Małgorzata Rokoszewska

2 Responses to "Piramida kredytów pseudobiznesmena"

Leave a Reply

Your email address will not be published.