
-To nie czas na wielką rewolucję w służbie zdrowia. Planowane zmiany właścicielskie to będzie rewolucja, a nie ewolucja – uważa Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Jego zdaniem nie sprzyja temu również obecna sytuacja epidemiczna i spodziewana druga fala COVID-19. – Regionalizacja jest lepsza od centralizacji, dlatego będziemy przeciwko zmianom, które są powrotem do przeszłości. Tak już było i się nie sprawdziło – podkreśla.
Według założeń zmiana ma usunąć kilka zasadniczych wad obecnych rozwiązań. Po pierwsze nieefektywną konkurencję (w Rzeszowie jest cztery szpitale publiczne, z których dwa podlegają marszałkowi, jeden miastu i jeden resortowi spraw wewnętrznych i administracji, oraz dwa szpitale prywatne). Przy ograniczonych zasobach kadrowych dość często „podbierają” więc sobie personel. Poza tym konkurują o tych samych pacjentów, kontrakty czy sprzęt, co powoduje nieefektywne dzielenie zasobów. Największa wątpliwość dotyczy kwestii długów, a przecież trudno sobie wyobrazić przejęcie szpitali bez nich. Za takim wariantem ma przemawiać także orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 20 listopada 2019 r. który uznał za niekonstytucyjny przepis nakazujący samorządowi – organowi założycielskiemu uzupełnienie straty netto szpitala z powodu wykonania ponadlimitowych świadczeń, za które nie zapłaci NFZ. Czyli w praktyce oznacza to, że za wyrównanie takiej straty i tak odpowiada rząd. Orzeczenie wchodzi w życie wiosną przyszłego roku. I to także jeden z argumentów za tym, że skoro za długi szpitali i tak odpowiada rząd, powinien też przejąć za nie odpowiedzialność jako właściciel. Uzasadnienie nie przekonało wszystkich. Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich, wylicza, że od 1999 roku samorządy wydały na szpitale powiatowe z własnych środków 27 mld zł. To pieniądze, które pozwoliły je postawić na nogi. Nowy minister zdrowia Adam Niedzielski nie komentuje pomysłu, ale na początku roku jeszcze jako prezes NFZ mówił, że docelowo szpitale powiatowe powinny pełnić funkcję opieki długoterminowej i zachowawczej. – Musi pojawić się pewna dwubiegunowość działania. Pierwszy kierunek to specjalistyczne szpitale zabiegowe, a drugi – lecznice, które na poziomie powiatowym potrafią zaoferować opiekę długoterminową. Ona jest niezbędna, szczególnie w kontekście starzejącego się społeczeństwa. One też muszą być w sieci i zabezpieczać dostęp do świadczeń seniorom – tłumaczył.
Anna Moraniec
Komentarz: Adam Krzysztoń, starosta łańcucki
– Jestem zdecydowanie przeciwny tego typu rozwiązaniu (centralizacji), bo to nic nie poprawi w funkcjonowaniu służby zdrowia. Jako samorząd włożyliśmy dużo serca i pieniędzy w naszą placówkę żeby leczyła na jak najwyższym poziomie i w jak najlepszych warunkach. Tylko w ciągu ostatnich lat dołożyliśmy do niej 40 mln zł. My żyjemy tu wśród ludzi, którzy są naszymi pacjentami i słyszymy to o czym mówią i czego oczekują od służby zdrowia. Poprzez radnych wyrażają swoje potrzeby, na które my jako samorząd, który jest organem założycielskim szpitala, możemy szybko zareagować. Wysiłki rządu powinny skupić się na polepszeniu finansowania, zmianie podejścia na leczenia, ułatwieniom dla lekarzy i pielęgniarek, jeżeli chodzi o robienie specjalizacji, bo mamy bardzo dużo zdolnych ludzi, którzy nie maja warunków do szkoleń, a wysokospecjalistycznej doświadczonej kadry zaczyna notorycznie brakować.


