Konstytucjonalista: – Przepisy o dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów, które miałyby obowiązywać wstecz, naruszą Konstytucję RP.
Prezes PiS chce wprowadzić nowe porządki w samorządach. Prezydenci, burmistrzowie i wójtowie będą mogli rządzić tylko przez dwie kadencje. Takie prawo zostanie wprowadzone jeszcze w tym roku, przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Oznacza to, że w 2018 roku szansę na objęcie władzy na kolejne lata na pewno stracą prezydenci największych podkarpackich miast: Rzeszowa, Przemyśla i Krosna, którzy swój urząd sprawują już czwartą kadencję.
Jarosław Kaczyński nie widzi problemu w zmianie prawa dotyczącego ograniczenia pełnienia funkcji przez władze gmin do dwóch kadencji. Zgodnie z projektem, nowe przepisy mają wejść w życie od razu. – Trybunał Konstytucyjny pewnie będzie rozstrzygał ostatecznie, czy to jest dopuszczalne, i trzeba spróbować – stwierdził prezes PiS.
– To pokazuje, jak bardzo PiS boi się prawdziwych, uczciwych wyborów i stara się zmieniać zasady gry w jej trakcie – mówi Bartosz Arłukowicz (PO). Część polityków opozycji jest za dwukadencyjnością, ale nie tylko dla samorządowców, również dla parlamentarzystów. Niektórzy w Sejmie są już 20 lat.
Prezydenci z Podkarpacia: – Dwie kadencje również dla posłów
Tadeusz Ferenc w rzeszowskim ratuszu urzęduje już czwartą kadencję. W przyszłym roku minie 16 lat jego rządów. Jak poinformował jego rzecznik prasowy, Maciej Chłodnicki, prezydent nie zamierza oceniać pomysłu wprowadzenie dwóch kadencji dla samorządowców. Obecnie skupia się na realizacji miejskich inwestycji.
Zdaniem Roberta Chomy, prezydenta Przemyśla (również cztery kadencje), pomysł na ograniczenie możliwości wybierania danej osoby na dwie kadencje z rzędu nie jest wcale zły. Jednak, jak zastrzega, kadencję wówczas powinno się wydłużyć do 5 lat. Jak dodał prezydent, wybieranym na maksimum dwie kadencje włodarzom taki okres wystarczyłby na realizowanie planów czy inwestycji. Jednocześnie jest zdania, że wprowadzenie ograniczeń do dwóch kadencji powinno się to odbyć po zakończeniu trwającej obecnie kadencji. Prezydent Przemyśla przekonuje, że sami posłowie również powinni zasiadać w Sejmie tylko przed dwie kadencje.
– Dwie kadencje, ale pięcioletnie, to dobry pomysł – twierdzi Piotr Przytocki, prezydent Krosna (rządzi cztery kadencje). – Z pewnością jednak ten pomysł musi być racjonalnie wprowadzany i przygotowany, a nie „na kolanie”, w trakcie kadencji. Wprowadzenie kadencyjności powinno objąć całe życie publiczne – zarówno samorządowców, jak i parlamentarzystów. Przy wprowadzaniu zmian w ordynacji wyborczej potrzebny jest rozsądek, a nie nagonka polityczna.
W powiecie rzeszowskim w 6 na 14 gmin burmistrzowie i wójtowie rządzą już dwie kadencje, a niektórzy nawet dłużej. W przyszłym roku minie 8 lat lub więcej pełnienia funkcji w przypadku burmistrzów: Boguchwały, Głogowa Młp. i Sokołowa Młp. oraz wójtów: Chmielnika, Kamienia i Trzebowniska. Rekord w naszym regionie to 29 lat rządzenia gminą Bukowsko (pow. sanocki) przez wójta Piotra Błażejowskiego.
Gorzki list pani burmistrz do Kaczyńskiego
Dorota Łukomska, burmistrz Stąporkowa (woj. świętokrzyskie), wywodząca się ze środowiska PiS, wystosowała gorzki list do Jarosława Kaczyńskiego. Można w nim przeczytać, że „Nie wszyscy samorządowcy są uwikłani w układy”, bo stwierdzeniem polityków PiS o układach oburzona jest pani burmistrz. Jak napisała, skoro muszą być dwie kadencje, to również w stosunku do posłów.
Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Senatu, mówi wprost: „Istotą pomysłu PiS jest skrócenie obecnej kadencji samorządów i przeprowadzenie wyborów jeszcze w tym roku”. Zdaniem niektórych polityków opozycji, rządząca partia planuje przeprowadzenie szybszych wyborów samorządowych – jeszcze na wiosnę przyszłego roku, a nie zgodnie z wyznaczonym terminem – w październiku 2018 r.
KOMENTARZ KONSTYTUCJONALISTY
Prawo nie działa wstecz
Dr Grzegorz Pastuszko, konstytucjonalista z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego:
– Pomysłowi wprowadzenia dwukadencyjności w sprawowaniu urzędu przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast sprzeciwia się obowiązująca konstytucja z 1997 r., a konkretnie przewidziana przez nią zasada, głosząca że „prawo nie działa wstecz” (czyli z łac. lex retro non agit). Warto podkreślić, że sygnalizowana zasada nie została sformułowana przez ustrojodawcę wprost, lecz wynika ona z kluczowej dla ustroju konstytucyjnego RP zasady demokratycznego państwa prawnego. Na temat jej istnienia wielokrotnie w przeszłości wypowiadał się w swoich orzeczeniach Trybunał Konstytucyjny. Treścią tej zasady jest to, że ustanawiany akt prawny nie może mieć mocy wstecznej, tj. nie może dotyczyć stanów faktycznych sprzed jego wejścia w życie.
Należy pamiętać, że zasada niedziałania prawa wstecz nie ma charakteru bezwzględnego i niekiedy dopuszcza się od niej wyjątki. Dzieje się tak np. w sytuacji, gdy jej przełamanie uzasadnia jakaś inna prawnie doniosła wartość lub zasada konstytucyjna. To otwiera pewne możliwości interpretacyjne dla obrońców wprowadzenia dwukadencyjności w przyszłych wyborach samorządowych. Jeśli bowiem dowiedliby oni, że istotnie za koncepcją tą kryją się takie wartości lub zasady, które od zakazu retroakcji (działania prawa wstecz) są ważniejsze, wówczas można by zaakceptować ich stanowisko, jak również przyjąć tezę o istnieniu uzasadnionego merytorycznie wyjątku od ogólnej zasady.
W moim jednak przekonaniu w analizowanym przypadku o podobne argumenty bardzo trudno. Sceptycyzm, jaki mi tutaj towarzyszy, pogłębia dodatkowo fakt, iż nieodzownym skutkiem odejścia od zasady niedziałania prawa wstecz w tym zakresie byłaby ingerencja ustawodawcy w zagwarantowane ustawowo (chodzi konkretnie o ustawę z 20 czerwca 2002 r. o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrz i prezydenta miasta) bierne prawo wyborcze, polegająca na odebraniu możliwości startowania przez część obywateli w wyborach na urząd wójta, burmistrza lub prezydenta. Ingerencja taka pozostawałaby – jak można sądzić – w sprzeczności z dotychczasowymi wypowiedziami orzeczniczymi Trybunału Konstytucyjnego, który niejednokrotnie wskazywał, iż przyjęcie wyjątku od zakazu retroakcji (czyli działania prawa wstecz) nie powinno w jakiejkolwiek mierze pogarszać sytuacji prawnej jednostki.
Mariusz Andres, emka, bsz



41 Responses to "PiS idzie po władzę w samorządach"