
PRZEMYŚL. Szefowa ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych z przemyskiego szpitala zwolniona dyscyplinarnie.
Pielęgniarka z ponad 30-letnim stażem pracy, która przewodziła protestom pielęgniarek w Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu w 2018 roku została teraz za swą działalność związkową „przykładnie ukarana”. Kierująca obecnie placówką Barbara Stawarz zwolniła Ewę Rygiel dyscyplinarnie! Decyzja taka została uzasadniona tym, że była już oddziałowa gastrologii zagraża zdrowiu i życiu pacjentów, bo poza pracą w szpitalu jest zatrudniona w innej placówce. Pielęgniarka zapowiada walkę o swą pracę i dobre imię w sądzie. Nikt logicznie myślący nie ma wątpliwości, że sprawa ma charakter polityczny. To zemsta PiS-u za to, że w 2018 roku przegrał z pielęgniarkami! Trudno się takiemu rozumowaniu dziwić tym bardziej, że los koleżanki z Przemyśla podzieliły też działaczki związkowe z rzeszowskiego szpitala przy Lwowskiej.
O tym, że na Ewę Rygiel szuka się „haków” i przewodnicząca OZPiP w przemyskim Wojewódzkim Szpitalu ma być zwolniona słychać było już od pewnego czasu. Ceniona przez pacjentów i lubiana przez współpracowników oddziałowa gastrologii bynajmniej nie jest ulubienicą dyrekcji szpitala i zarządu województwa. Trudno się temu dziwić, bo w sprawach związkowych E. Rygiel jest bezkompromisowa i bardzo skuteczna. To dzięki uporowi jej i jej koleżanek ze Związku przemyskie pielęgniarki prowadzące w 2018 roku protest głodowy wywalczyły godne warunki płacy. Sprawa oparła się aż o ministra zdrowia, Łukasza Szumowskiego, do którego dostały się pielęgniarki z Przemyśla goszczące w Warszawie na zaproszenie posłów opozycji. Posłowie zaprosili je do Sejmu, by tam mogły przedstawić swe racje, ale nie wpuściła ich straż marszałkowska. Ostatecznie jednak spotkał się z nimi minister Szumowski i po rozmowach z nim ówczesny dyrektor szpitala i zarząd województwa musieli w końcu potraktować pielęgniarki poważnie. Nie było tajemnicą, że ta przegrana z pielęgniarkami i położnymi mocno ich zabolała.
Zarząd województwa mamy nadal ten sam, ale ówczesny dyrektor już nie kieruje przemyskim szpitalem. Jego miejsce zajęła do czasu rozstrzygnięcia konkursu szefowa żurawickiego Wojewódzkiego Podkarpackiego Szpitala Psychiatrycznego, Barbara Stawarz, z zawodu pielęgniarka. Już wkrótce zaczęło się mówić o tym, że Ewa Rygiel ma zostać zwolniona z pracy. Mało kto poważnie brał te pogłoski, bo oddziałowa gastrologii znana była z rzetelnej pracy, a i jako działaczkę związkową chronił ją immunitet. Pogłoski okazały się jednak smutną prawdą. W końcu zeszłego roku Rygiel została zwolniona dyscyplinarnie przy sprzeciwie swego Związku. – Według uzasadnienia jakie otrzymałam stanowiłam zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów – uśmiecha się gorzko Ewa Rygiel, która przypomina, że przez 34 lata swej pracy nie otrzymała nigdy nagany! – Poza pracą w szpitalu pracuję też w innej placówce medycznej – wyjaśnia pielęgniarka. – Miałam na to zgodę dyrekcji szpitala i ta praca nijak nie kolidowała z moimi obowiązkami w Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu – podkreśla E. Rygiel. – Mimo to zostałam zwolniona dyscyplinarnie i to z takimi zarzutami jak zagrożenie dla pacjentów i nieuczciwość wobec szpitala – zauważa kobieta, która zapowiada wystąpienie na drogę sądową. Dodać tu należy, że ani Ewa Rygiel, ani żadna z jej związkowych koleżanek z OZPiP z przemyskiego szpitala nie korzystały z możliwości bycia etatowymi związkowcami. – Pomimo, że prawo daje takie możliwości żadna z nas nie uważała za uczciwe tak wobec szpitala, jak i innych koleżanek, by być na związkowym etacie – podkreśla E. Rygiel.
Los przemyskiej pielęgniarki podzieliły też jej koleżanki po fachu z rzeszowskiego szpitala przy Lwowskiej. – Z tego, co wiem tamte działaczki związkowe też dostały „dyscyplinarki” – zdradza Ewa Rygiel. Choć mimo zwolnienia E. Rygiel nadal według statutu swego Związku jest jego przewodnicząca w przemyskim Wojewódzkim Szpitalu, pełniąca obowiązki dyrektora Barbara Stawarz wyprosiła pielęgniarkę z zebrania z udziałem związkowców. – Pani dyrektor po prostu stwierdziła, że według niej już nie jestem przewodniczącą – mówi kobieta.
Wszystko wskazuje na to, że sprawa swój finał znajdzie przed sądem, bo Ewa Rygiel nie ma zamiaru się poddawać. A w szpitalu i „na mieście” aż huczy. – To już naprawdę w głowie się nie mieści co są w stanie zrobić ludzie PiS-u, gdy im ktoś podpadnie – komentują osoby znające sprawę. – Wstyd i hańba takie metody walki ze związkami zawodowymi! – dodają inni. – Związki zawodowe pielęgniarek i położnych są najsilniejsze i najbardziej skuteczne, dlatego władza usiłuje je „rozwalić” tak traktując działaczki związkowe – zauważa osoba ze środowiska medycznego dobrze zorientowana w realiach. – PiS o swoich ludziach pamięta przy posadach i awansach, ale o tych, z którymi przegrywa na dowolnym polu też nie zapomina. Musi się zemścić – dodaje.
Monika Kamińska



12 Responses to "PiS nie zapomina o tych, z którymi przegrał"