
SUPERWYWIAD. Kiedy Sejm zajmował się wnioskiem o wotum nieufności dla ministra Łukasza Szumowskiego, uzasadnienie miała przedstawić Barbara Nowacka. Nim do tego doszło posłowie zostali sprowokowani do awantury. Barbara Nowacka, posłanka Koalicji Obywatelskiej, specjalnie dla Super Nowości, ujawnia kulisy bulwersującego zachowania Jarosława Kaczyńskiego.
– „Chamska hołota” to nie pierwsze obraźliwe sformułowanie, które padło z ust Jarosława Kaczyńskiego w kierunku opozycji, a jak pani twierdzi, także Polek i Polaków. Skąd u prezesa PiS taka agresja?
– To jest spory dysonans poznawczy, bo z jednej strony pan Kaczyński prezentuje się jako taki starszy nobliwy pan, mędrzec narodu, a z drugiej to zachowanie z mównicy – pokrzykiwania, to takie skrzyżowanie posłów Tarczyńskiego i Macierewicza, czyli zachowania kibicowskie na granicy kontroli nad tym, co się mówi. To jest smutne, bo Jarosław Kaczyński jest liderem największej partii, a nie jest w stanie kontrolować emocji, wyzywa ludzi, a przy tym kreuje się na kulturalnego pana.
– Powiedziała pani poseł, że to, co wydarzyło się w Sejmie, było przez prezesa PiS zaplanowane. Jeszcze przed wejściem na mównicę miał panią prowokować i komentować planowane wystąpienie.
– Tak to wyglądało. Gdy weszłam na mównicę, pan poseł Kaczyński wstał, poszedł do ław rządowych i przechodząc koło mnie coś mruknął, co było absolutnie obraźliwe, słów już dokładnie nie pamiętam, ale było to coś o „gadaniu głupot”. Chwilę później wezwał do siebie posłów i ministrów PiS, i wszyscy zaczęli głośno rozmawiać. Przy akustyce sali sejmowej wszelkie rozmowy zakłócają wystąpienie. To już nawet nie chodziło o to, że stanęli tyłem – tylko o rozmowę – rozmawiali bardzo głośno. I było to celowe, właśnie po to, aby wywołać nerwowość, pokazać lekceważenie. No i aby nasz wniosek o odwołanie ministra Szumowskiego nie wybrzmiał.
– PiS traci grunt pod nogami, a w zachowaniu poszczególnych członków rządu widać coraz większą nerwowość. Prowokują, aby odwrócić uwagę od swojej nieudolności i afer?
– Absolutnie sprawa Szumowskiego i jego konfliktu interesów oraz nieadekwatnych działań w przypadku pandemii koronawirusa jest dla PiS-u bardzo dużym problemem. Tak samo jak działania ministra Sasina. Pokazał się sondaż, który mówi o tym, że ponad 50 procent obywateli, w tym także zwolennicy PiS-u, uważają, że Sasin powinien ponieść konsekwencje druku kart wyborczych. W przypadku Szumowskiego konflikt interesów jest ewidentny i to też wszyscy widzą, że publiczne pieniądze są dystrybuowane w niejasny sposób. Kolejna sporna kwestia to to, w jaki sposób rząd przygotował, a raczej nie przygotował nas, do pandemii i w jaki sposób teraz rozmraża gospodarkę. To wszystko są poważne zarzuty, które stawiamy i PiS doskonale wie, że mamy rację. Stąd ta nerwowość.
– To dlatego marszałek Terlecki dwukrotnie wyłączył pani poseł mikrofon podczas ostatniego wystąpienia w Sejmie?
– Klasyka. On nie jest jak marszałek Sejmu, jest tak jak ten cenzor z „Trójki” – usłużny, bez zrozumienia, że funkcja marszałka Sejmu to coś więcej, niż bycie „przyciskowym”. To wszystko kiedyś do nich wróci. Tyle mówili o dialogu i porozumieniu, a robią zupełnie co innego. Myślę, że trudno będzie odbudować standardy. Inną kwestią jest, że pan Terlecki szkodzi wyłącznie PiS-owi, tak jak dyrektor „Trójki”, to jest ten sam przypadek.
– A jak zareagowała pani poseł na słowa premiera Morawieckiego, który tłumacząc zachowanie prezesa i kolegów z PiS, odniósł się do savoir vivre’u?
– To jest żałosne. Zamiast powiedzieć „przepraszam, zachowaliśmy się niewłaściwie”, to brną w te kłamstwa – jedno nie słyszało co mówił prezes, drugie jest w stanie wszystko wytłumaczyć – to jest partia władzy, a nie partia godności. To jest chyba jej zasadniczy problem.
– A po co mu było premierowi Morawieckiemu wotum zaufania rządu?
– Zwykły cyrk. Nie powiedział niczego nowego poza kilkoma paskami z TVP.
– Wracając do ministra Szumowskiego – pamiętam konferencję prasową, podczas której jedna z dziennikarek zapytała go o te „przekręty” i o pieniądze, które trafiły do jego znajomych – instruktora narciarstwa i producenta oscypków. Minister Szumowski w odpowiedzi się uśmiechnął, powiedział kilka okrągłych zdań i… nic. Ludzie tracą pracę, biznesy, a minister Szumowski napakował kieszenie swoim znajomym. Jest szansa, że za to odpowie i poniesie konsekwencje?
– To są nie dość że standardy korupcyjne, to jeszcze igranie ze zdrowiem i bezpieczeństwem Polaków. My tu nie mówimy o zakupie czegoś, co byłoby dobrem luksusowym, tylko maseczek i przyłbic, które okazało się, że w dziwny sposób są sprzedawane, zresztą z hurtowni w Rzeszowie, holdingowi tworzonemu znajomego ministrowi instruktora narciarstwa i producenta oscypków, którzy na czysto zarobili 202 tysiące złotych na transakcji pośrednictwa pomiędzy firmą, a agencją przynależąca do Ministerstwa Zdrowia. Ktoś może powiedzieć, „co to jest w skali budżetu państwa 202 tysiące złotych”. Finansowa strata może nie poraża, no ale jest to absolutnie symboliczne, bo chodzi o ochronę życia lub zdrowia. Jeżeli na tak małych rzeczach ludzie związani z PiS-em są w stanie robić przekręty i marnotrawić publiczne pieniądze, no to pytamy, czy ktoś poczuwa się do odpowiedzialności za tę stratę. Z kolei minister nie robi tego, czego oczekujemy od ministra o cywilizowanych standardach. Za tego typu działania w Bośni i Hercegowinie premier federacji został zatrzymany, a u nas są święte krowy. I ich znajomi. To oburza.
– Mimo tego rząd obronił Szumowskiego i odrzucił wotum nieufności. Zapowiedziała pani poseł, że sprawy jednak nie odpuścicie.
– Nie odpuścimy! Nasi posłowie robią dalej kontrole w instytucjach, w których widać powiązania z ministrem Szumowskim. Posłowie Joński i Szczerba znaleźli bardzo dużo historii dotyczących i grantów dla rodziny ministra i tych dziwnych zakupów, no ale do wyjaśnienia tych nieprawidłowości potrzebna jest komisja śledcza. Oraz prokuratura. My jako parlamentarzyści nie mamy aż takich narzędzi by wszystko to wyjaśnić. Uważamy, że pana Szumowskiego czeka prokurator. Już dzisiaj powinna być powołana komisja śledcza. Zresztą, mamy takie wrażenie, że nie tylko Szumowski „jest zły” – wielu polityków PiS zachowuje się jakby było ponad prawem – będziemy to wszystko obrażać.

– Mówienie o komisji ma sens? Przecież wiadomo, że PiS się na nią nie zgodzi…
– Oczywiście, nie zgodzą się, bo będą się bali, natomiast my przez cały czas będziemy nagłaśniać wszystkie przypadki nadużywania prawa i wykorzystywania publicznych pieniędzy, tak, aby ludzie wiedzieli, kto nimi rządzi. Pokazywać ich kolesiostwo. Brak zgody na komisję śledczą też sporo mówi.
– Z sejmowej mównicy mówiła pani poseł o „lepsizmie” posła Kaczyńskiego. Na czym ma on polegać i dlaczego jest dla Polski groźny?
– „Lepsizm” pasuje jak ulał do Pana Kaczyńskiego i całej reszty. Jest groźny dlatego, że Polska to społeczeństwo demokratyczne. U nas więzi społeczne zawsze były dosyć mocne i egalitarne. I to jak oni teraz się pokazują, jak tacy baronowie, z wnętrz tych limuzyn, z gigantyczną obstawą wszędzie, gdzie oni mogą wszystko – mogą wejść za zamknięty cmentarz, mogą nie podać się dymisji, kiedy mają poważny konflikt interesów, mogą marnotrawić publiczne pieniądze…W normalnej firmie, osoba, która zrobiłaby takie rzeczy jak Sasin, straciłaby pracę za niegospodarność.
Oni myślą, że są we wszystkim lepsi. Kiedy my siedzieliśmy w domach, trzymaliśmy dystans społeczny i ograniczali kontakty, oni urządzali masowe zgromadzenia. My siedzimy z dystansem w restauracjach, a oni imprezują…
Dla mnie bardzo charakterystyczny był też moment, kiedy zobaczyłam zdjęcie, na którym panowie Duda i Morawiecki sobie radośnie świętują przy piwku. Byliśmy wtedy po spotkaniach z przedsiębiorcami z Wielkopolski, którzy opowiadali nam o zwolnieniach, bankrutujących firmach o tym, jak walczą, aby utrzymać każde miejsce pracy. Oczywiście każdy ma prawo do relaksu, ale w życiu politycznym odrobina skromności, takiej wspólnotowości, by się przydała, a nie pokazywanie, że my jesteśmy lepsi, nam więcej wolno, bo my to ten „lepszy sort”.
– Pamięta pani poseł swoją reakcję, kiedy zobaczyła limuzynę i prezesa w obstawie wjeżdżającego na cmentarz w sytuacji, kiedy w Święto Zmarłych nikt z nas nie mógł odwiedzić grobów swoich bliskich?
– Tak i to bardzo dobrze. Pomyślałam – nie wierzę. Ludzie, którzy mówili tyle o sprawiedliwości i wspólnocie, mogli zrobić coś takiego… Jednak przypomniało mi się, co robią z Polską, co robią z ludźmi. I uznałam że tak, mogą. I to właśnie robią.
Mi nawet do głowy nie przyszło, aby prosić o przywileje. Moja mama leży na tym samym cmentarzu, na którym brat i mama prezesa Kaczyńskiego. Zaledwie kilka alejek dalej. Cmentarz jest zamknięty, więc nie dzwonię i nie pytam czy jest dla mnie jakiekolwiek inne wejście, bo wiem, że dla nikogo innego tego wejścia nie ma, że moja przyjaciółka nie pójdzie na grób swojej córki, że mój przyjaciel nie idzie na grób swojej żony. Dla nich przywileje to normalna sprawa.
– Robią co chcą, a jednak w sondażach PiS owi niewiele spada. Dlaczego Polacy się na to godzą i nie pokazują rządowi czerwonej kartki?
– Po pierwsze, tuba propagandowa w postaci TVP, po drugie – ludziom się wydaje, że jednak ten PiS czymś się z nimi dzieli. A prawda wygląda tak, że to wszystko są nasze publiczne pieniądze i proporcjonalnie do tego co dostajemy – tracimy przez PiS wiele więcej.
– Kiedy rząd pokazuje swoją nieudolność, sprawy w swoje ręce bierze społeczeństwo. Polacy wielokrotnie udowadniali już, że potrafią jednoczyć się w obliczu zagrożenia, także teraz, podczas pandemii. To góra ma z tym problem.
– Tak i było to widać, kiedy ludzie się solidaryzowali, szyli maseczki, kupowali przyłbice, organizowali komputery dla dzieci w sąsiedztwie i zbiórki na szpital. Myślę, że gdyby tylko odpuścić szczucie, które jest w mediach publicznych, dać niezależność polityczną instytucjom i kompetentne osoby zatrudniać, byłoby w Polsce znacznie lepiej i łatwiej żyć nam wszystkim, bez względu na poglądy. Polityka nie musi być oparta na nienawiści, może być oparta na wspólnych celach i marzeniach, które niekoniecznie są skrzywdzeniem drugiego człowieka.
– Czy w obecnej rzeczywistości, którą od kilku lat układa nam Prawo i Sprawiedliwość, jest to realne?
– Nikt nie mówi że będzie łatwo, ale trzeba zrobić pierwszy krok. Zacznijmy od prezydenta. Warto się starać, po pierwsze Rafał Trzaskowski może wygrać, a po drugie – jeśli ktoś szuka porozumienia, to je znajdzie, a jak ktoś szuka wojny, to ją wywoła. My będziemy szukać porozumienia.
Słyszy pani te brawa? To ludzie na spotkaniu wyborczym z Rafałem Trzaskowskim. Polacy mają dość ciągłych konfliktów, chcą spokoju, normalności. My możemy dać ją Polsce, ale najpierw Wy musicie dać nam szansę i oddać głos w wyborach na Rafała Trzaskowskiego. Resztę zrobimy wspólnie.
W Polakach coś pęka, także wśród posłów PiS. Kiedy rozmawialiśmy o jednej ze spółek, która dostała pieniądze z Agencji Badań Medycznych na badania dotyczące Covid-19 i na jaw wyszło, że to spółka, której współwłaścicielem jest żona i brat ministra Szumowskiego w sejmowych ławach zapadła cisza. Później w kuluarach przyznali, że jest to wydarzenie kompletnie nie do obrony. Coraz więcej widzi, że PiS działa na pograniczu prawa i stąd też nasza nadzieja na zmianę.
Rozmawiała Martyna Sokołowska



27 Responses to "PiS odkrywa prawdziwą twarz, a Polska się budzi!"