PiS przeciwko pielęgniarkom „Grozi nam katastrofa”

– Za każdym razem, aby coś wywalczyć, musimy wychodzić na ulice. To upokarzające. Chcemy godnie pracować i godnie żyć! – mówiły pielęgniarki i położne, ale też przedstawiciele innych zawodów medycznych, którzy wzięli udział we wczorajszej manifestacji przed Sejmem. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Argumenty i apele pielęgniarek i przedstawicieli pozostałych zawodów medycznych, którzy wczoraj protestowali w Warszawie, trafiły w próżnię. Sejm odrzucił korzystne dla nich poprawki Senatu, podwyższające im pensje. Protest białego personelu będzie zatem eskalował, bowiem związkowcy nie wykluczają strajku generalnego.

– Nie wycofamy się z naszych żądań. Mobilizujemy się do dalszych działań, które teraz przybiorą bardziej radykalną formę niż dotychczas – komentowała na gorąco wyniki głosowania Sejmu w sprawie sposobu ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych.

W geście protestu zdjęły czepki

Kilka chwil wcześniej Sejm odrzucił wszystkie korzystne dla pracowników ochrony zdrowia poprawki Senatu, które dotyczyły m.in. znacznie większych podwyżek płac minimalnych dla wszystkich grup zawodowych objętych ustawą, niż zakładał projekt rządowy, czyli nowela ustawy przygotowana przez ministra Adama Niedzielskiego. – Tyle właśnie dla PiS znaczy nasza praca – komentowały rozgoryczone.
Część z nich w geście protestu zdjęła z głów czepki i przypięła je do ogrodzenia odgradzającego protestujących od budynku polskiego parlamentu. – To, co się właśnie wydarzyło, jest poniżej krytyki, upokarza całe nasze środowisko – mówiły.
Na miejscu na szybko zorganizowano posiedzenie przewodniczących związków zawodowych, które wsparły protest . – Nie jestem w stanie teraz na gorąco powiedzieć, jakie będą nasze dalsze działania, czy będą to masowe odejścia z zawodu, czy strajk generalny. Na pewno nie odpuścimy i będziemy się radykalizować. Grozi nam katastrofa, a odpowiedzialny za nasze działania jest nikt inny, jak polski rząd – mówiła przewodnicząca Krystyna Ptok.

Odejdą od łóżek pacjentów?

Pielęgniarki nie wykluczają też odejścia od łóżek pacjentów. Są wściekłe, rozgoryczone i zmęczone aktualną sytuacją w służbie zdrowia i – jak mówią – ignorancją rządu, który ich zdaniem nie radził sobie z pandemią i nie robi nic, aby sytuacja w polskiej służbie zdrowia uległa poprawie.
Jak wielokrotnie podkreślały, ich grupie zawodowej w ciągu kilku najbliższych lat grozi zapaść. Średni wiek polskiej pielęgniarki to 53 lata, a młodych osób w zawodzie brakuje, bo ze względu na warunki pracy, wolą pracować za granicą. – Przez ostatni rok walczyłyśmy z pandemią na pierwszej linii frontu, często na nadgodzinach, po kilkanaście godzin na dobę, jesteśmy już zmęczone. Na nic nam oklaski i kwiaty, potrzebujemy zmian w systemie zdrowia – „Nie ma medyków, nie ma leczenia!” – skandowały przed Sejmem.
Pielęgniarki i położne, ale też przedstawiciele innych zawodów medycznych, którzy wzięli udział w manifestacji, przyznają, że są już zmęczeni ciągłą walką o większe pensje i poprawę warunków pracy. – Za każdym razem, aby coś wywalczyć, musimy wychodzić na ulice. To upokarzające. Chcemy godnie pracować i godnie żyć! – mówili.
To dlatego ten protest, który trwa od miesięcy. Jak mówią medycy, pandemia obnażyła trudną sytuację, w jakiej jest aktualnie polska służba zdrowia. Brakuje personelu, zarówno lekarzy jak i pielęgniarek, diagnostów, fizjoterapeutów. Ci, którzy pracują w publicznej służbie zdrowia, zarabiają za mało i pracują ponad siły. – Mówimy o tym od lat, żaden rząd nic z tym dotychczas nie zrobił. Sytuacja staje się krytyczna, za chwilę ludzi nie będzie miał kto leczyć. Czy rząd tego nie widzi? – pytali podczas protestu przedstawiciele związków zawodowych.

Pół tysiąca z Podkarpacia

W proteście udział wzięła także delegacja z Podkarpacia. Do stolicy wyjechało ponad pół tysiąca osób zatrudnionych w kilkunastu podkarpackich szpitalach. Jak mówiła nam przed protestem Halina Kalandyk, przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych w Rzeszowie, protest jest konieczny, aby rząd dostrzegł w końcu problemy, z jakimi boryka się polska służba zdrowia. Zapowiadała też, że grupa zawodowa pielęgniarek przygotowana jest na każdy scenariusz, także na taki, jaki rozegrał się wczoraj w Sejmie. – Mimo wszystko jesteśmy wściekłe i bardzo rozczarowane, ale to nie koniec naszej walki. Mamy plan dalszych działań, ale nie chcę go jeszcze zdradzać. Nie cofniemy się już ani o krok, walczymy o przyszłość swoją i naszych pacjentów – powiedziała przewodnicząca.

Martyna Sokołowska

6 Responses to "PiS przeciwko pielęgniarkom „Grozi nam katastrofa”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.