PiS wybrał swojego RPO

Sejm głosami PiS-u wybrał Bartłomieja Wróblewskiego na nowego rzecznika praw obywatelskich. Teraz tę kandydaturę musi zaakceptować Senat. A że je więcej, niż pewne, że tego nie zrobi, szykuje nam się kolejny pat ws. RPO. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prawie jednogłośnie klub parlamentarny PiS zagłosował za tym, by poseł tegoż klubu, Bartłomiej Wróblewski, był nowym RPO. Kandydaci opozycji Sławomir Patyra i Piotr Ikonowicz, co było do przewidzenia, przepadli w głosowaniu Sejmu. Teraz o tym, czy Wróblewski będzie następcą Adama Bodnara zdecyduje Senat, gdzie minimalną przewagę ma opozycja. Czy izba wyższa naszego parlamentu kolejny raz odrzuci politycznego kandydata PiS? Chodzą słuchy, że jeśli tak się stanie, rządzący zmienią ustawę i RPO tak, że możliwe będzie wyznaczenie komisarza RPO przez marszałka Sejmu albo prezydenta.

Czytając komentarze zwyczajnych obywateli na forach i w mediach społecznościowych można odnieść wrażenie, że niestety nie rozumieją oni o co chodzi w całym tym zamieszaniu z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, czyli ich praw. Niektórzy są oburzeni tym, że Adam Bodnar 9 września zeszłego roku, kiedy skończyła się jego kadencja, nie spakował swoich rzeczy i nie opuścił biura RPO. Postaramy się zatem wyjaśnić, dlaczego tak się stało, a także co może stać się teraz.

Powinien urzędować 5 lat

Adama Bodnara na RPO wybrano w 2015 r. Zgodnie z prawem powinien urzędować 5 lat. Po upływie tego czasu jego miejsce powinien zająć jego następca wybrany przez Sejm i zaakceptowany przez Senat. Jednak Ustawa o RPO w artykule 3. ustęp 6. przewidywała sytuację, w której do czasu upływu kadencji aktualnego RPO nie wybrano jego następcy. W myśl tego artykułu rzecznik, któremu skończyła się kadencja ma nadal sprawować swą funkcję do czasu wyboru nowego. Dlatego właśnie A. Bodnar pozostawał pełniącym obowiązki RPO po 9 września, gdy skończyła się jego kadencja. Już kilka dni po tym terminie grupa posłów PiS złożyła do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wniosek, by ten zbadał, czy wspomniany art. 3. Ustawy o RPO jest zgodny z Konstytucją. Ta bowiem mówi wyłącznie o 5-letniej kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich. TK Przyłębskiej ponad 10-krotnie przekładał terminy rozpraw w tej sprawie. W efekcie do rozprawy i ogłoszenia wyroku doszło po pół roku od złożenia wniosku.
Tymczasem trzykrotnie w tym czasie usiłowano wybrać następcę A. Bodnara, czyli nowego RPO. Dwa razy jedyną kandydatką była mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Rekomendowała ją opozycja, czyli: KO, Lewica i Polska 2050 Szymona Hołowni. Prawniczka nie uzyskała jednak poparcia Sejmu, w którym wiekowość ma Zjednoczona Prawica. Za trzecim razem Sejm wybrał na RPO kandydata PiS, wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka, jednak Senat, w którym minimalną większość ma opozycja, nie zaakceptował tej kandydatury.

Wyrok był do przewidzenia

Kilka dni temu TK J. Przyłębskiej wydał wyrok dotyczący zgodności art. 3. Ustawy o RPO z Konstytucją. Jak to było do przewidzenia, uznał, iż jest on niezgodny z Ustawą Zasadniczą. Było to bardzo przewidywalne, bo TK, któremu aktualnie przewodzi J. Przyłębska, zwana przez Jarosława Kaczyńskiego jego „odkryciem towarzyskim”, wydaje wyroki wyłącznie takie, jakich oczekuje władza. Ten najnowszy wyrok ws. RPO został natychmiast opublikowany, zatem formalnie obowiązywać zacznie za 3 miesiące.
Jednocześnie Sejm głosami posłów Zjednoczonej Prawicy wybrał na nowego RPO… posła klubu PiS, Bartłomieja Wróblewskiego. Rekomendowani przez opozycję prawnik Sławomir Patyra i społecznik Piotr Ikonowicz przepadli w głosowaniach w Sejmie, gdzie nadal większość ma Zjednoczona Prawica. Teraz wybór Wróblewskiego na nowego RPO musiałby zaakceptować Senat. W nim jednak minimalną przewagę ma opozycja. Ta może nie zechcieć zaakceptować polityka PiS jako RPO. Jest to dość oczywiste, bo tę funkcję z założenia powinna pełnić osoba niezależna i apolityczna. RPO ma patrzeć władzy na ręce i pilnować, by ta nie łamała prawu zwyczajnych obywateli. Wybór na tę funkcję polityka to zwyczajna kpina! Co prawda Bartłomiej Wróblewski po decyzji Sejmu deklarował, że jako RPO będzie bezstronny i odetnie się od partyjnych korzeni, ale w to nie uwierzyłaby nawet najbardziej naiwna osoba. B. Wróblewski jako RPO to jednak nieporozumienie nie tylko z powodu tego, że nie można mówić o jego apolityczności. To właśnie ten poseł PiS złożył do TK Przyłębskiej wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją ustawy antyaborcyjnej w zakresie dopuszczalności aborcji w sytuacji, gdy płód jest nieuleczalnie chory, albo nieodwracalnie uszkodzony. Jak pamiętamy, TK Przyłębskiej wydał oczekiwany przez władzę wyrok o niezgodności ustawy z Konstytucją, co wywołało falę protestów społecznych jesienią zeszłego roku.

Kolejny pat?

Jest zatem bardzo prawdopodobne, że Senat nie zaakceptuje Wróblewskiego jako nowego RPO. Nastąpi zatem po raz kolejny pat. Jeśli żadna z „przystawek” rządzących wraz z PiS-em nie zdecyduje się na poparcie kolejnego kandydata opozycji na RPO, a tego należy się spodziewać, zaś Senat ponownie odrzuci kandydata władzy, RPO nie zostanie wybrany. Co zrobią rządzący? Ano chodzą słuchy, że władza ma plan awaryjny. Polega on na tym, że zmieni Ustawę o RPO tak, że możliwe będzie wyznaczenie następcy tegoż po upływie kadencji poprzednika przez marszałka Sejmu lub prezydenta RP. Chodzi po prostu o „ominięcie” Senatu w tej sprawie. Jeśli do tego dojdzie, funkcja RPO pozostanie, ale jego istota przestanie istnieć! Będzie to bowiem figurant i polityczny sługa władzy, anie rzecznik obywateli.

Monika Kamińska

6 Responses to "PiS wybrał swojego RPO"

Leave a Reply

Your email address will not be published.