
Garncarstwo uchodzi za jedno z najstarszych rzemiosł w Polsce. Mało kto jednak wie, że w dawnym Rzeszowie istniało miejsce, które słynęło z handlu garnkami, a kupcy przybywali do niego z najdalszych okolic. Plac Garncarski, bo o nim mowa, odcisnął olbrzymie piętno na XIX-wiecznej gospodarce małego miasta.
W obecnym Rzeszowie sporo jest miejsc, które poprzez swoją historię, a zarazem turystyczną niedostępność, wzbudzają zainteresowanie mieszkańców. Mowa chociażby o willi Kotowicza, kopcu Konfederatów Barskich czy letnim pałacu Lubomirskich. W pamięci i kulturze funkcjonują także obiekty, których fizycznie od dawna już nie ma, ale wciąż rozpalają wyobraźnię i przypominają o tym, co minęło. Do tych ostatnich z pewnością należy dawny plac Garncarski. Znajdował się on u zbiegu ul. Wierzynka, Króla Kazimierza, Bluma, Szpitalnej i Joselewicza. Kiedy powstał i dlaczego?
Dawno, dawno temu…
Historyk, dr Jan Malczewski, pisał w „Encyklopedii Rzeszowa” (2004 r.): „plac Garncarski został ukształtowany od strony południowej u podnóża dawnego grodziska ok. połowy XIX w. w wyniku realizacji nowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta.” Ów plan miał wdrożyć burmistrz Antoni Piątkowski. Ta krótka informacja każe wierzyć, że targ mógł powstać nawet 150 – 170 lat temu.
Jak przekonuje Krzysztof Szela, zastępca dyrektora Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, na temat istnienia placu niestety nie ma zbyt wielu wzmianek. – Wiadomo, że miejsce to, wiele dekad temu stanowiło jeden z ważniejszych punktów handlowych miasta, do którego przyjeżdżały osoby sprzedające szkleniznę, czyli wyroby garncarskie – tłumaczy historyk. Jak słyszymy, kupujący mogli nabyć garnki, naczynia z porcelany, doniczki czy ozdoby z gliny. Niewykluczone, że handlowano tam także koszami wiklinowymi czy cegłą.
Plac przyciągał kupców
W książce Władysława Henniga „Rzeszowski alfabet” (2012 r.) czytamy, że targ Garncarski stanowił „wyspecjalizowany plac handlowy”. Te słowa odzwierciedlają ówczesne walory terenu, szczególnie jeśli zwrócimy uwagę na to, że do miasta dokonywać transakcji przyjeżdżali kupcy z bardzo oddalonych miejscowości: Medyni Głogowskiej, Medyni Łańcuckiej, Sokołowa i innych garncarskich ośrodków. W dni powszednie z pewnością nie brakowało również samych handlarzy obwieszonych garnkami od szyi aż po kolana…
O przeznaczeniu placu w okresie XIX w. w zasadzie nic więcej nie wiadomo. Jego historia do dziś owiana jest tajemnicą, jak chociażby historia placu Solnego, który w przeszłości znajdował się poza Rzeszowem, najpewniej na terenie Staromieścia, i na którym sprzedawano przyprawy. Podobnie jest ze Świńskim Targiem, nazwanym później Cyganówką. Ten mieścił się na placu Kilińskiego i uznaje się go za najstarszy bazar w mieście.
Wojna zmieniła oblicze placu
Olbrzymie piętno na historii targu Garncarskiego odcisnął okres II wojny światowej. W 1939 r. Rzeszów, jak i cała Polska znalazły się pod okupacją. Jak pisał w książce „Rzeszowskie ulice i okolice” (2007 r.) historyk Marek Czarnota, Niemcy wysypali plac tartą cegłą, następnie ją przywałowali, przez co nawierzchnia przypominała… pole kortu tenisowego. – Utworzenie getta na jego obszarze spowodowało, że teren został odizolowany. Aby handel chociaż w części mógł funkcjonować, podjęto decyzję o przeniesieniu placu w obszar ówczesnego terenu targowego – wyjaśnia historyk Krzysztof Szela.
Po wojnie plac na krótko powrócił na swoje miejsce, by niedługo później znowu znaleźć inną lokalizację. Najprawdopodobniej to właśnie pod koniec lat 50. XX w. po raz ostatni kupcy i sprzedający spotkali się przy ul. Joselewicza. Z czasem targ jeszcze kilkukrotnie przenoszono chociażby w rejon „Orzeszkowej”. Obecnie nie ma zbyt wielu informacji co do jego funkcjonowania w okresie lat 50. i 60. XX w. W czasach PRL-u kultura garncarska w Rzeszowie zaczęła nieco zanikać, a o samym punkcie handlowym przy ul. Joselewicza zaczęto zapominać. Jeszcze do lat 70. I 80. minionego wieku nieliczni sprzedawcy rozkładali się ze swoimi garnkami i rękodziełem w rejonie ul. Szpitalnej, lecz były to przypadki pojedyncze, wręcz okazjonalne.
Ukłon w kierunku historii
Garncarstwo jako rzemiosło komercyjne już w zasadzie nie istnieje. Rzadko zdarza się, aby stanowiło źródło utrzymania, a częściej pasje oraz chęć kultywowania dawnych tradycji. Aby uczcić historię dawnego placu Garncarskiego w Rzeszowie, a przy tym uporządkować teren w centrum miasta, w 2015 r. Stowarzyszenia Architektów Polskich zorganizowało konkurs architektoniczny na projekt zabudowy terenu w rejonie ul. Joselewicza i Szpitalnej. Mowa tu właśnie o obszarze, gdzie 170 lat temu istniał plac Garncarski.
Zwycięzcami koncepcji okazali się: Joanna Jędruś-Cabrera, Juan Jose Baena Martinez, Marta Gomez-Martines oraz Bakpak Architects S.C, którzy zaprojektowali 7-kondygnacyjny obiekt o charakterze hotelowo-handlowo-mieszkaniowym. Budynek kształtem przypomina… piec garncarski. Jego elewacja nawiązuje do ceramicznych detali, a kolorystyka podkreśla rzemieślniczy charakter miejsca. Niewykluczone, że budowa obiektu ruszy jeszcze w tym roku. Czy w Rzeszowie szykuje się nowa wizytówka miasta? Czas pokaże. Dobrze jednak, że pamięć o dawnym garncarstwie chociaż w małym wymiarze zostanie podtrzymana przez architektoniczny akcent.
Kamil Lech


