TARNOBRZEG. Plaga różyczki w przedszkolach i przypadki groźnej szkarlatyny
Po grypach i przeziębieniach, które już od listopada zaczęły dokuczać najmłodszym mieszkańcom miasta, przyszedł czas na groźne choroby zakaźne. W przedszkolach panują ospa, różyczka, a nawet szkarlatyna.
Wczoraj i przedwczoraj odwiedziliśmy kilka tarnobrzeskich przychodni, w których zapytaliśmy o liczbę zachorowań wśród dzieci. Nie musieliśmy jednak nawet wchodzić do gabinetów lekarskich, bo zatłoczone poczekalnie mówiły same za siebie.
– Przyszłam do przychodni z synkiem, bo od dwóch dni miał coraz wyraźniejszą wysypkę – mówi mama 5-letniego chłopca. – Najpierw wysypało mu buzię, porozmawiałam z koleżankami, okazało się, że u nich w przedszkolu odnotowano szkarlatynę, przeraziłam się, ale na szczęście okazało się, że to różyczka. W grupie przedszkolnej u syna nie ma prawie połowy dzieci. Wszystkie chorują.
Pracownicy przychodni robią co mogą żeby oddzielić dzieci zdrowe przychodzące na szczepienia, od tych, którym dokucza przeziębienie i tych, które przyszły z chorobami zakaźnymi.
– Gdy tylko pokazałam dziecko w rejestracji, od razu skierowano mnie do izolatki. Wchodzę tam, a tam inna mama z maluchem, który wygląda podobnie jak mój. Cały w kropki. Nie wiem, czy to przez tę pogodę, czy ze względu na osłabioną odporność, ale choroby się bardzo rozprzestrzeniają. Gdzie nie pójdę, z kim się nie spotkam, to wszyscy chorzy.
W recepcji przychodni przy ul. Targowej potwierdziliśmy, że różyczka od kilkunastu już dni zbiera swoje żniwo, podobnie jest z ospą wietrzną. Z podejrzeniem szkarlatyny także zgłaszali się chorzy. W przypadku tej groźnej choroby nie można jeszcze jednak mówić o epidemii.
mrok


