Plaga podpaleń śmietników w Rzeszowie

Ostatni raz podpalacze zaatakowali w poniedziałek około godziny 2 w nocy przy ul. Podwisłocze 34. Widoczne na zdjęciu plastikowe kontenery są najczęstszym celem podpalaczy. Fot. Autor
Ostatni raz podpalacze zaatakowali w poniedziałek około godziny 2 w nocy przy ul. Podwisłocze 34. Widoczne na zdjęciu plastikowe kontenery są najczęstszym celem podpalaczy. Fot. Autor

RZESZÓW. Przez podpalaczy któregoś dnia może dojść do ogromnej tragedii.

Problem zapalonych kontenerów jest tylko błahy z pozoru. Niby strażacy są od tego, żeby gasić pożary, ale każdy taki wyjazd kosztuje i to nas, podatników. W pobliżu kontenerów często zaparkowane są samochody, które na całe szczęście jeszcze nie spłonęły w Rzeszowie, ale tylko dzięki szybkim interwencjom strażaków. Przez ostatnie dni strażacy wyjeżdżali do trzech płonących kontenerów. I nie ma mowy o przypadkowym zaprószeniu ognia. To podpalenia!

Zaczęło się w niedzielę. Strażacy dostali zgłoszenie o palącym się kontenerze na śmieci o godzinie 2.45 na ulicy Spytka Ligęzy. Kolejne zgłoszenie otrzymali godzinę później, a dokładnie o 3.47. Tym razem płonęły śmieci niedaleko bloku przy ul. Świadka 5. Dobę później, czyli w poniedziałek o godzinie 2.29 strażacy wyjechali do palącego się plastikowego kontenera na śmieci przy ul. Podwisłocze 34.

Pożary to nie przypadek
– Gdyby ktoś wyrzucił do śmieci niedopałek, to te śmieci zapaliłyby się bardzo szybko. Do takich zdarzeń wyjeżdżalibyśmy w ciągu dnia. I owszem wyjeżdżamy ugasić ogień w takich koszach stojących przy chodniku. W takim przypadku ewidentnie ktoś wrzuca niedopałek i stąd pożar – mówi st. kpt. Grzegorz Wójcicki, rzecznik prasowy rzeszowskich strażaków. – Tyle że kontenery płoną zwykle późno w nocy. Nie sądzę, żeby ktoś o godzinie 2 czy 3 w nocy wyrzucał śmieci. Według nas, to klasyczne podpalenia. Młodzież wraca z imprez i podkłada ogień dla zabawy – dodaje.

Cztery ulice ulubione przed podpalaczy
Od początku roku strażacy wyjeżdżali do płonących śmietników już 34 razy i to tylko na terenie Rzeszowa. Podpalacze dobrze bawią się najczęściej na kilku rzeszowskich ulicach. Strażacy przyznają, że najwięcej wyjazdów do płonących koszów na śmieci w Rzeszowie mają przy ul. Lenartowicza, Bohaterów, Dominikańskiej i Dąbrowskiego.

Na szczęście nikt nie ucierpiał w tych pożarach. – Taki kontener łatwo ugasić wodą, ewentualnie używa się jeszcze piany. Tyle że ogień może przenieść się na jakiś budynek lub stojący w pobliżu samochód i wówczas będzie większy problem – mówi st. kpt. Wójcicki.

Zwykle do płonącego kontenera wyjeżdża jeden wóz strażacki, czasami dwa. Koszt takiej akcji to kilkaset złotych. Za wybryki imprezowiczów płacimy my wszyscy, czyli podatnicy.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.