Plaga rozwodów w regionie

Małżeństwo to nie tyle koniec wolności, co początek odpowiedzialności. Niestety, coraz rzadziej potrafimy ją udźwignąć. Fot. Bogdan Myśliwiec
Małżeństwo to nie tyle koniec wolności, co początek odpowiedzialności. Niestety, coraz rzadziej potrafimy ją udźwignąć. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Najpierw się kochają, a potem nie mogą ze sobą żyć. Liczba rozwodów w regionie rośnie w zastraszającym tempie.

W niedawnym dniu Świętego Walentego o wyznanie miłości pokusiło się wielu zakochanych. Ilu z nich powtórzy swoje słowa za rok tej samej osobie? Ze statystyk sądowych wynika, niestety, że miłość nie jest wieczna, a na rozwody decyduje się coraz więcej par.

Najpierw huczne wesele, a potem mniej lub bardziej cichy rozwód. Do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu codziennie wpływają co najmniej dwie sprawy o rozwód, co sześć dni jeden pozew o separację. Małżonkowie zdradzają się, przestają dogadywać, nie potrafią pokonać kłopotów finansowych albo po prostu nie mogą już na siebie patrzeć. Lista powodów, dla których się rozwodzimy jest długa i sądy, nie mając powodów do odrzucenia, oddalenia czy zwrócenia pozwów, uwzględniają żądania byłych zakochanych.

Lawina pozwów
W 2016 roku pozew o rozwód do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu złożyło aż 847 osób. O separację 60. Łącznie daje to wynik ponad 907 dramatów par, które wcześniej lub dawniej przysięgały sobie, że będą ze sobą na dobre i na złe, ale próby czasu nie wytrzymały.

Samo złożenie pozwu nie oznacza oczywiście formalnego rozwiązania małżeństwa. Zdarza się, że powodzi wycofują się, a nieczęsto sądy oddalają, odrzucają lub jak to bywa bardzo często – zwracają powództwa.

W minionym roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu 8 spraw oddalił, 90 zwrócił, a 4 odrzucił. Uwzględnił prośby o rozwiązanie 609 małżeństw. Ponieważ nie wszystkie sprawy udaje się rozstrzygnąć w ciągu jednego roku kalendarzowego, sędziom do rozpoznania pozostały na rok bieżący aż 542 sprawy o rozwód i 38 o separację z roku ubiegłego.

Emigracja nie sprzyja miłości
Ubiegłoroczne dane dotyczące rozwodów udostępnione przez Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu zestawiliśmy jeszcze ze statystykami z dwóch poprzednich lat. Niestety, nie napawają one optymizmem jeśli chodzi o trwałość związków mieszkańców północnego Podkarpacia. W 2014 r. zakończyć małżeństwo chciało 795 osób, rok później 780, a w 2016 r. tak, jak pisaliśmy wyżej aż 847. Jak informują sędziowie, którzy pochylają się nad sprawami rozwodów, wśród wielu powodów, które dzielą byłych zakochanych coraz częściej jest także rozłąka spowodowana emigracją zarobkową. Gdy jedno z małżonków decyduje się wyjechać za granicę, a pobyt taki się przedłuża, więzy rozluźniają się, drogi małżonków rozchodzą, a często w związku pojawią się także osoby trzecie, które rozdzielonym zastępują drugą połówkę.

mrok

16 Responses to "Plaga rozwodów w regionie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.