Plecak i przygoda

Katarzyna Mroczkowska na tle pagody Kyaiktiyo znanej również jako Złota Skała, gdyż wznosi się na szczycie granitowego głazu pokrytego płatkami złota. Fot. Blog K. Mroczkowskiej (myfeelingoftheworld)
BIRMA – Katarzyna Mroczkowska na tle pagody Kyaiktiyo znanej również jako Złota Skała, gdyż wznosi się na szczycie granitowego głazu pokrytego płatkami złota. Fot. Blog K. Mroczkowskiej (myfeelingoftheworld)

ORLEN LIGA. Kibice w Rzeszowie oglądali ostatnio w akcji Katarzynę Mroczkowską. Zafascynowana buddyzmem i Tybetem siatkarka od lat przemierza świat.

Jest jedną z najbardziej wartościowych i doświadczonych zawodniczek Orlen Ligi, ale siatkówka to zaledwie dodatek do jej barwnego życia. Największą pasją mieszkającej we Wrocławiu Katarzyny Mroczkowskiej są podróże. Długie, spontaniczne wyprawy z plecakiem po egzotycznych krainach.

Plecak, przewodnik i przygoda – tak nazywa się blog noszącej dredy siatkarki. Katarzyna Mroczkowska zamieszcza tam notatki z podróży i zdjęcia. Zaczyna się od wyprawy po Europie w 2006 roku, kończy na opisie wizyty w Tajlandii i Kambodży z poprzedniego lata. A w międzyczasie Birma, Chiny, Nepal, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Hong Kong, podróż Koleją Transsyberyjską, Peru, Kuba i uwielbiane Indie.

Przybrana ojczyzna Dalajlamy
– Zaczęło się od wypadu z namiotem po Europie. Festiwal reggae w Niemczech, kraje Beneluksu i Paryż z obowiązkową pielgrzymką do grobu Jima Morrisona. Jednak najbardziej ciągnęło mnie do północnych Indii. Do Dharamsali, gdzie swoją ojczyznę ma mniejszość tybetańska i gdzie przebywa Dalajlama. W 2009 roku znalazłam się w Himalajach, spełniając swoje marzenie – opowiada Super Nowościom Mroczkowska, która podróżuje razem z inną siatkarką, Wiolettą Szkudlarek. – Wymyśliłyśmy sobie, że właśnie w taki sposób zaczniemy wykorzystywać przerwę między rozgrywkami – dodaje.

Przyjmująca Impelu nie jest buddystką, ale ten system filozoficzny i religijny jest bardzo bliski jej przekonaniom. – Buddyzm to głębokie zjawisko. Przeciętny Europejczyk ma problem z jego zrozumieniem. Mnie bardzo pomógł, poszerzył horyzonty. Uważam, że joga i medytacja doskonale wpływają na funkcjonowanie człowieka – tłumaczy 34-letnia wegetarianka i działaczka Amnesty International.

Po ulicach Hawany jeżdżą amerykańskie krążowniki szos pochodzące z czasów sprzed rewolucji Fidela Castro.
KUBA – Po ulicach Hawany jeżdżą amerykańskie krążowniki szos pochodzące z czasów sprzed rewolucji Fidela Castro.

W kurorcie nudy na pudy
Już św. Augustyn mawiał: – Świat jest książką, a ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną jej stronę. Mroczkowska chłonie inne kultury jak gąbka, godzinami potrafi opowiadać o ludziach spotkanych w miejscach, dokąd turyści rzadko się zapuszczają. Sama na klasyczne wczasy nie jeździ, odkąd w egipskim kurorcie o mało nie zanudziła się na śmierć. Ulubionym kierunkiem pozostaje Azja.

– Choć niektóre kraje się globalizują, Europa i Azja to ciągle dwa różne światy. Dzięki podróżom potrafię docenić to, co mam. Często narzekamy jak nam ciężko, ale proszę mi wierzyć, że stanowimy szczęśliwą mniejszość. Gdyby Polacy zobaczyli, jak żyje się w Indiach, Nepalu czy Kambodży, inaczej spojrzeliby na otaczającą ich rzeczywistość – przekonuje. Stąd problem z odpowiedzią na pytanie o miejsce, do którego mogłaby się przenieść. – Jest różnica między kilkudziesięciodniową wyprawą a stałym pobytem. Na przykład u podnóży Himalajów życie jest naprawdę ciężkie.

Zobaczyć Królestwo Smoka
Na czele listy krajów, które chciałaby odwiedzić, znajduje się Bhutan. Niewielkie Królestwo Smoka wciśnięte między Chiny a Indie to jedna wielka tajemnica. Izolowane przez stulecia, zachowało pradawne obyczaje. Dość powiedzieć, że telewizja w Bhutanie pojawiła się dopiero w 1995 roku.

MONGOLIA - Mieszkańcy stepów żyją jak przed wiekami, w namiotach zwanych jurtami.
MONGOLIA – Mieszkańcy stepów żyją jak przed wiekami, w namiotach zwanych jurtami.

– To zamknięty kraj, jedyne miejsce poza Koreą Północną, którego mieszkańcy nie wiedzą, co dzieje się na świecie. Władze chronią swoją kulturę przed wpływami Zachodu i przyjmują określoną liczbę turystów. Każdy dzień pobytu to dla obcokrajowca wydatek ponad 200 dolarów, więc wycieczka do najtańszych nie należy – tłumaczy Katarzyna, która chciałaby jeszcze wrócić do Indii, a w tym roku wybiera się do… Nowego Jorku. – Dlaczego zrobił pan tak wielkie oczy? – śmieje się siatkarka. – Dla kogoś, kto kocha sztukę i muzykę lat 60. i 70., to punkt obowiązkowy. Tysiąc prądów, istny tygiel kulturowy – tłumaczy, a ja przypominam sobie scenę z głośnego filmu „Whiplash”, gdy dyrygent wita się z wymagającą publicznością tymi słowy. – Przed Państwem najlepsi muzycy Nowego Jorku, czyli najlepsi na świecie.

Wariaci na bieszczadzkim szlaku
Pytam Mroczkowską o jej ukochane Bieszczady. – Nie byłam tam trzy lata, choć co roku próbuję się wybrać. Bieszczady są magiczne, jeszcze dziewicze. Kiedyś pojechałam tam sama i do dziś uważam, że była to jedna z najwspanialszych wypraw. Na szlaku spotkałam podobnych wariatów – śmieje się – Rzeszów? Było mi bardzo miło, gdy na rozgrzewce przed meczem puścili Breakout. Nigdzie indziej to się nie zdarza – kiwa głową z uznaniem.

Była reprezentantka Polski to jedna z ciekawszych osobowości w krajowym sporcie. Łamiąca stereotypy o świetnie opłacanej grupie ludzi, która wolny czas zabija, „tłukąc” na konsolach bądź spędza go na zakupach w centrach handlowych. – Jestem przykładem, iż jeśli się chce, można łączyć grę na wysokim poziomie z pasją. Takie życie wymaga poświęcenia, ale inaczej nie potrafię i nie chcę – puentuje Katarzyna Mroczkowska.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.