Po cholerę komu te wszystkie sądy i trybunały…

Kolejne zdumienia. Przed południem transmisja konferencji prasowej rzecznika Ministerstwa Zdrowia. Słucham jednym uchem (bo drugie mi szwankuje, gdyby ktoś był ciekaw przyczyny – cóż, wiek swoje robi…) i słyszę coś, co mi zapala wszystkie czerwone światła, jakimi dysponuje mózg. Syrena alarmowa, którą ma w sobie chyba każdy dziennikarz, zaczyna wyć: padają słowa o jakiejś niesłychanej aferze w którejś uczelni medycznej; podobno potworne naruszenie zasad etyki, podobno kariery znanych osób są zagrożone… Chodzi o jakieś badania na płodach, czyli mamy temat tak gorący, jak tylko można sobie wyobrazić. I co? I nic. Żadnego pytania z sali na ten temat. Czekam więc na dalszy program; jestem pewien, że redakcje spuściły już ze smyczy tabuny dziennikarzy śledczych i za chwilę ekran telewizora i Internet zaczną się gotować. Kicha z grochem. Może mam omamy? W tym wieku to się może zdarzyć.
Inna sytuacja. RPO zawiadomił, że sąd uwzględnił jego protest wobec przejęcia wydawnictwa Polska Press przez Orlen i zakazał spółce wykonywania czynności właścicielskich. Zareagował – dość szybko – pan Obajtek, który był łaskaw stwierdzić, że wyrok sądu nie ma żadnych podstaw prawnych. Nie sądziłem, że najwybitniejszy autorytet prawniczy dostał posadę w Orlenie. Czy nie szkoda go na to? Po cholerę komu te wszystkie sądy i trybunały, skoro on o podstawach prawnych wie wszystko… Skoczą mu zaraz sępy dziennikarskie do gardła i przerobią faceta na kompost – myślę. Kicha.
Organ turbokatolików krzyczy tytułem ,,Globalne ocieplenie używane jako pretekst do promowania cywilizacji śmierci”. W tekście czytam „Jack Fonesca z organizacji Campaign Life Coalition dowodzi w artykule opublikowanym na portalu „Life Site News”, że szerzenie strachu związanego z rzekomym globalnym ociepleniem jest jednocześnie pretekstem do promowania depopulacji i aborcji. Autor podkreśla, że rzekomy wpływ człowieka na zmiany klimatyczne jest sporny, a wśród naukowców nie ma co do tego konsensusu, wbrew twierdzeniom mediów głównego nurtu”. Idiotyzm tak straszny, że protezy zębów bolą. Myślę: raj dla prasy z innego obozu; rzadko się zdarza, by ktoś tak jednoznacznie i publicznie wystawił goły tyłek na kopniaka. Po prostu: proszą się, żeby ich zmasakrować i powinno to być zadanie beznadziejnie łatwe dla debiutujących w zawodzie młodzików. Znów kicha. Nikt nawet nie zauważa. Chyba jestem poważnie chory albo podróżuję w czasie i sam o tym nie wiem.

Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.

7 Responses to "Po cholerę komu te wszystkie sądy i trybunały…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.