Po co uczniom nauka obsługi klientów?

Za kontrowersyjnym pomysłem tworzenia klas o profilu call centre w szkołach średnich stoi Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego. Kontrowersyjnym, ponieważ udzielanie telefonicznych porad i praca akwizytora na odległość rzadko kiedy wiąże się z potrzebą posiadania szczególnie wysokich kwalifikacji. Fot. Archiwum
Za kontrowersyjnym pomysłem tworzenia klas o profilu call centre w szkołach średnich stoi Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego. Kontrowersyjnym, ponieważ udzielanie telefonicznych porad i praca akwizytora na odległość rzadko kiedy wiąże się z potrzebą posiadania szczególnie wysokich kwalifikacji. Fot. Archiwum

PODKARPACIE, KRAJ. Ministerstwo Rozwoju chce klas o profilu call center.

Ministerstwo Rozwoju pozytywnie zaopiniowało pomysł utworzenia w szkołach średnich klas o profilu call center. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Za kontrowersyjnym pomysłem stoi branżowe Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego, które nie tylko przygotowało wniosek pozytywnie zaopiniowany przez resort Mateusza Morawieckiego, ale też opracowało podstawę programową. Przyjrzało się również literaturze obecnej na rynku.

Według pomysłodawców, konieczność utworzenia takiego profilu w szkołach średnich, wynika przede wszystkim z zapotrzebowania na pracowników tego zawodu. Tak też klasy o profilu call center miałyby się koncentrować na rozwoju czterech głównych umiejętności i kompetencji, takich jak: komunikacja, wiedza z zakresu praw konsumenta i ochrony danych osobowych, obsługa programów komputerowych i systemów teleinformatycznych, a także reguły higieny i ergonomii pracy. Absolwenci takich klas mieliby uzyskiwać tytuł technika.

Polaków to nie przekonuje
Internauci nie pozostawiają suchej nitki na kontrowersyjnym pomyśle. Argumenty, które padają najczęściej to takie, że praca w call center jest z reguły żmudna i nisko płatna, a także, że wykonywana jest głównie przez studentów – dorywczo, między zajęciami… Inni emocjonalnie komentują, że: „państwo przygotowuje tańszych w utrzymaniu i w pełni wykwalifikowanych niewolników”.

KOMENTARZ:
AgataAgata Flak, dziennikarz Super Nowości

Wydaje mi się, że historia z klasami call center może przypominać tę z klasami wojskowymi. Bo kiedy patrzę na moich znajomych ze szkolnych lat, żaden z nich nie pełni służby w wojsku. Kiedy pytam, co robią w życiu, mówią: „jestem płytkarzem we Francji”, „jestem ratownikiem medycznym”, „nie mogę znaleźć pracy”, a każdy z nich przecież marzył, aby w życiu robić coś w tym kierunku.

Może się wydawać, że wirtualna obsługa klienta ma przyszłość, a dzieciaki, które dostaną tytuł technika call center, z łatwością znajdą pracę. Ale czy to ułatwi im życie? Czy nie zatrzyma ich w jednym miejscu, odcinając drogę awansu nawet na poziomie samego call center? Czy ministerialni urzędnicy szkoląc w jednym kierunku sprzedawców, nie zrobią im krzywdy? Nie obiecują zbyt wiele? Nie oszukują?… Obawiam się, że to robią. Bo przecież pięknie ubrani w obcobrzmiące słowa ci z call center są po to, żeby zarabiać pieniądze dla cwaniaków, którzy siedzą kilka pięter wyżej. Dawne dzieciaki, dziś dwudziestoparolatkowie z klas mundurowych doskonale się o tym przekonały pracując za granicą lub wykonując pracę, której nie lubią.

Agata Flak

5 Responses to "Po co uczniom nauka obsługi klientów?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.