
SIARKA TARNOBRZEG – BŁĘKITNI STARGARD SZCZECIŃSKI. Siarka przegrała z drużyną poukładaną i do bólu skuteczną, ale jednak pechowo. W ostatniej minucie rezerwowy Bartłomiej Zdunek przymierzył z rzutu wolnego tak, że zdjął pajęczynę z tarnobrzeskiej bramki.
Gdyby sezon rozpoczynał się wiosną, Błękitni byliby liderem. W trzech meczach uzbierali 9 punktów, choć strzelili tylko 4 bramki. Radomiaka i Siarkę skarcili kilkadziesiąt sekund przed końcowym gwizdkiem. Powinni o tym pamiętać piłkarze Stali Mielec, którzy w Wielką Sobotę zagrają w mieście przy niemieckiej granicy.
– Plan był taki, żeby ustawić się na środku boiska i czekać na okazję do kontry – informował o nieskomplikowanej taktyce Krzysztof Kapuściński, trener Błękitnych. – Poniekąd się to udało. Tuż przed końcem Radek Wiśniewski został sfaulowany, rywal dostał czerwoną kartkę, a Bartek Zdunek kapitalnie przymierzył z wolnego. Punkty są nam potrzebne, więc udany początek bardzo cieszy. Oby tak dalej – życzył sobie, przypominając fatalne położenie drużyny po rundzie jesiennej. Ale dla tych, którzy obserwują II ligę odrodzenie Błękitnych nie jest zaskoczeniem. Kwestią czasu pozostawało, kiedy zespół, który pół roku wcześniej napisał piękną historię docierając do półfinału Pucharu Polski, zacznie grać na miarę swoich możliwości. Przy okazji brawa dla działaczy Błękitnych, którzy pozwolili pracować trenerowi. Cierpliwość i zaufanie popłaca.
Opiekun Siarki Włodzimierz Gąsior przyznał, że wygrał zespół lepszy. – Błękitni dyktowali warunki. Choć zagraliśmy dwoma napastnikami, większego zagrożenia nie stwarzaliśmy. Raz jeszcze się okazało, że dla nas każdy ubytek to olbrzymia strata – podkreślał Gąsior, wyliczając nieobecnych. Z czwórki Radosław Sylwestrzak, Tomasz Przewoźnik, Paweł Pawlus i Konrad Stępień najbardziej brakowało bramkarza i kapitana. Pawlus cierpiał za czerwoną kartkę, Stępień nabawił się kontuzji i wróci za około 3 tygodnie. Tymczasem w następnym spotkaniu w Wejherowie siarkowcy będą musieli sobie radzić bez innego kluczowego zawodnika Marcina Stefanika, który „skosił” napastnika Błękitnych, dając gościom okazję na zdobycie bramki. – Byliśmy słabsi, ale gdyby nie ta akcja, pewnie dowieźlibyśmy remis. Strata bramki i punktów w ostatniej minucie zawsze boli – żałował trener tarnobrzeżan.
Warto dodać, że dla Zdunka było to pierwsze trafienie, a w pierwszej połowie z wolnego w słupek wypalił inny zawodnik Błękitnych, Wojciech Fadecki. Siarka również miała kilka okazji, lecz w bramce dobrze spisywał się weteran Marek Ufnal.
SIARKA Tarnobrzeg 0
BŁĘKITNI Stargard Sz. 1
(0-0)
0-1 Zdunek (90.)
SIARKA: Beszczyński – Grzesik, Waleńcik, Stefanik, Suchecki, Mandzelowski, Stromecki, Wróbel (80. Głaz), Buczek (56. Frankiewicz), Koczon – Martuś.
BŁĘKITNI: Ufnal – Siwek, Pustelnik, Baranowski, Wawszczyk, Więcek (69. Zdunek), Bednarski, Lisowski, Flis (63. Magnuski), Fadecki – Wiśniewski (90. Jasitczak).
Sędziował: Daniel Kruczyński (Żywiec). Żółte kartki: Frankiewicz – Bednarski, Lisowski, Wiśniewski. Czerwona kartka: Stefanik (88., za faul). Widzów: 600.
tsz


