Po raz drugi straci dom

- Mojego domu już za chwilę nie będzie, to już drugi dom odebrany mojej rodzinie pod budowę drogi - żali się Jerzy Poproch. - Ludzie się nie liczą, ktoś rysuje kreskę na mapie, potem przychodzą, wyceniają i burzą. Fot. Artur Getler
– Mojego domu już za chwilę nie będzie, to już drugi dom odebrany mojej rodzinie pod budowę drogi – żali się Jerzy Poproch. – Ludzie się nie liczą, ktoś rysuje kreskę na mapie, potem przychodzą, wyceniają i burzą. Fot. Artur Getler

CZARNA. Specustawa bezlitosna dla Jerzego Poprocha.

Dom, w którym Jerzy Poproch przeżył 30 lat wspólnie z żoną, wychował dzieci i wnuka zostanie zrównany z ziemią, bo ma zostać tam wybudowana droga. Jakby tego było mało, kilka lat temu już stracił jeden dom, gdy przez środek jego ojcowizny wytyczono autostradę.

Przed laty jego rodzinny dom, w którym się wychował, został odebrany jego rodzinie, gdyż znajdował się na środku trasy przebiegu autostrady A4. – Żal było, że wyburzyli, ale cóż było począć – wspomina.

W Czarnej pan Jerzy zamieszkał z żoną po ślubie. Od kilku lat jest wdowcem i mieszka sam. – Przeżyłem tutaj 30 lat, wychowałem dzieci, wnuka – mówi. – Teraz muszę to wszystko zostawić, serce pęka.

Dom pana Poprocha znalazł się na środku drogi, która niebawem ma zostać wybudowana. Wykonawca już wytyczył przebieg i wyciął drzewa. Powstanie tu łącznik między ulicami Krakowską a Witosa. Wszystko dlatego, że w ramach przebudowy linii kolejowej Tarnów – Rzeszów w Czarnej przeniesiono i przebudowano przejazd kolejowy, zamiast dotychczasowego przejazdu nad torami, zbudowano obok przebicie pod torami. To wymusiło konieczność budowy nowej drogi.

Inwestycja powoduje kolizję z zabudową, nie tylko pana Poprocha. – A wystarczyłoby odsunąć drogę kawałek dalej i mogłaby przejść nieużytkami – komentuje Jerzy Poproch.

– Ja rozumiem żal i rozgoryczenie tego pana – mówi Bogusław Majka, wicewójt gminy Czarna. – Tę inwestycję realizuje kolej, a drogi będą potem drogami powiatowymi.

– Ze strony powiatu przeprowadzimy wycenę nieruchomości i wypłacimy za nią odszkodowanie – tłumaczy Jacek Drobot, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych. – Inwestycje prowadzi jednak kolej, więc zarówno projekt, jak i budowa jest po ich stronie.

– Mam żal, że nikt do nas mieszkańców nie przyszedł przed budową, nie porozmawiał, nie chciał poznać naszego zadnia – mówi pan Jerzy. – O tym, że ma być tu droga, dowiedziałem się od geodetów, którzy robili pomiary. Oficjalną informację dostałem dopiero rok temu listem. Ktoś wytyczył drogę przez środek domów i podwórek. Teraz nie wiem, co ze mną będzie, nie mam informacji, kiedy mnie stąd wyrzucą, nie wiem też, co ze sobą począć.

Artur Getler

9 Responses to "Po raz drugi straci dom"

Leave a Reply

Your email address will not be published.