Po świecie na starym stalowym rowerze

Tomasz Świątek podczas jednej z wypraw. W tle jego niezawodny rower. Fot. krosno24.pl
Tomasz Świątek podczas jednej z wypraw. W tle jego niezawodny rower. Fot. krosno24.pl

RZESZÓW. Wielkie podróżowanie krośnianina Tomasza Świątka.

Spotkanie z podróżnikiem rowerowym Tomaszem Świątkiem zainaugurowało cykl imprez „Etnofascynacje” w rzeszowskim Muzeum Etnograficznym. Bohater spotkania przyjechał do Rzeszowa z rodzinnego Krosna oczywiście na rowerze.

Rower i dalekie podróże to pasja 59-letniego krośnianina, byłego rolnika i stolarza. Od młodych lat urządza wyprawy rowerowe. Najpierw po Bieszczadach i pobliskiej Słowacji, z biegiem lat coraz dalsze. Najdłuższa wyprawa Świątka, nad jezioro Bajkał, trwała 132 dni. Pokonał wówczas 15 tys. km.

Podróżnik jeździ na starym rowerze z 1973 roku. Jest to dopiero jego drugi rower, część wyposażenia pochodzi z jego pierwszego jednośladu. Rower ma stalową ramę, jest lekki i wytrzymały. Wyposażony jedynie w 12 przełożeń i licznik. Na liczniku widnieje już ponad 350 tys. km.

Spokojnie do celu
Podczas rowerowych wypraw Tomasz Świątek dziennie pokonuje nawet sto kilometrów. Najczęściej jeździ głównymi drogami. Wyznaje prostą zasadę: „Nigdy się nie spiesz, dokąd dojedziesz, tam nocuj”. Jeśli zainteresuje go jakieś miejsce, to zatrzymuje się w nim co najwyżej na 3 dni. W podróż zabiera jedynie 10-kilogramowy bagaż, w tym namiot oraz zapasowe dętkę i oponę. Często bywa tak, że nie musi rozkładać namiotu, bo ludzie sami oferują mu nocleg pod dachem. Zazwyczaj jada musli z jogurtem i pije herbatę.

5000 km przez Ukrainę
W rzeszowskim Muzeum Etnograficznym krośnieński pasjonata opowiadał o swojej wyprawie na Ukrainę (w muzeum można oglądać wystawę jego zdjęć). Podróż Tomasza Świątka w lecie 2009 roku trwała 47 dni; podczas niej pokonał 5000 km, zwiedził wiele miejsc związanych z polską historią. Przez Mołdawię dotarł do Odessy i na Krym, skąd zawrócił do Polski. Jak mówi, podczas wypraw ważne są dla niego zarówno spotkania z ludźmi, jak i poznawanie nowych miejsc oraz podziwianie zabytków i przyrody. W drodze zawsze liczy na farta i faktycznie, szczęście go nie opuszcza. Na Ukrainie np. znalazł wiele hrywien, dzięki którym mógł bezpiecznie dotrzeć do celu.

Jest entuzjastą turystyki rowerowej do tego stopnia, że bardzo rzadko korzysta z pociągów, tylko wtedy, gdy musi. Nie uznaje samochodów. – Bo nie chcę pracować na Rosjan i Arabów. Rower jest zdrowym i ekologicznym pojazdem – mówi  krośnieński podróżnik.

Prowadzi dziennik
Tomasz Świątek od czasu podróży do Rosji w 2007 roku prowadzi dziennik, do którego pozwala wpisywać  się poznanym w drodze ludziom. Wykonuje też mnóstwo zdjęć, do niedawna na taśmie światłoczułej, teraz cyfrowe, które następnie montuje w barwne prezentacje. Przy tej pracy pomagają mu słuchacze Pomaturalnego Studium Kształcenia Animatorów Kultury i Bibliotekarzy w Krośnie.

Piotr Samolewicz

2 Responses to "Po świecie na starym stalowym rowerze"

Leave a Reply

Your email address will not be published.