Po wiosennych koszmarach, wszyscy spodziewali się najgorszego

Lekcje online w klasach 4 – 8 szkół podstawowych potrwają do 8 listopada. Jak będzie wyglądała nauka później, na tę chwilę nie wiadomo…Fot. Pixabay

Od wczoraj uczniowie klas 4 – 8 szkół podstawowych w całym kraju uczą się zdalnie. Po wiosennych koszmarach, wszyscy spodziewali się najgorszego. Jak było tym razem? – Faktycznie, już pierwszego dnia padły dzienniki elektroniczne, ale nie było tragedii, bo korzystaliśmy z platformy Teams – mówi jedna z rzeszowskich nauczycielek. – Przygotowaliśmy się na to, że kolejny raz będziemy musieli prowadzić lekcje sprzed komputera. Tym razem było łatwiej niż, pół roku temu. Uczniowie też już mają wprawę – przekonuje.

Jak dziś wygląda szkoła? – Nie jest pusto, bo mamy uczniów klas 1 – 3. Są nauczyciele, którzy łączą naukę w klasach 4 – 8 i edukację wczesnoszkolną. Prowadzą lekcje zdalne stąd, żeby nie musieli biegać między szkołą, a domem – mówi Alina Wolska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 31 w Rzeszowie. Wszyscy starają się zorganizować nauczanie tak, aby uczniowie nic nie stracili, a po drugie mogli komfortowo pracować.

– Mamy doświadczenie z wiosny. Wyciągnęliśmy wnioski – i pozytywne i negatywne. Tak naprawdę przygotowywaliśmy się od początku roku szkolnego, żeby dzieci mogły korzystać z platform edukacyjnych – mów dyr. Wolska. Zobowiązała nauczycieli do utworzenia wirtualnych klas już we wrześniu, aby nie stracić tygodnia, bo ktoś się nie dopisał do grupy, albo czegoś nie rozumie. – W kalendarz dla uczniów został wprowadzony plan lekcji. Zasady dotyczące zdalnego nauczania umieściliśmy na stronie internetowej. Po pierwszym dniu będę czekała na uwagi zarówno ze strony rodziców, jak i nauczycieli – zaznacza dyrektorka SP Nr 31 w Rzeszowie.

4 klasy powinny zostać w szkołach?

Alina Wolska nie chce się wypowiadać, co do słuszności wysłania starszych uczniów podstawówek do domów, ale zwraca uwagę, że w szkole jest większa przestrzeń. – W czasie przerwy dzieci mogą inaczej funkcjonować. Nie mieszają się. A młodzież ciężko było zmobilizować do noszenia maseczek – zauważa. – Na razie trudno mi oceniać tę decyzję. Myślę, że 2 tygodnie to nie jest jeszcze tak długo. Jeżeli ma to dać pozytywny skutek, to dobrze, ale liczę, że zdalne nauczanie się nie wydłuży – podkreśla.

Jej zdaniem, klasy czwarte mogłyby jednak zostać w szkole. – To małe dzieci, które dopiero wyszły spod skrzydeł jednego nauczyciela. Wchodzą w przedmiotowe nauczanie i od razu zostały rzucone na taką głęboką wodę – tłumaczy dyrektor SP Nr 31. A co z młodszymi? – W ubiegłym roku szkoły zamknięto wiosną, a więc dzieci spędziły kilka miesięcy w szkole. Poznały jej strukturę, nauczycieli, siebie nawzajem. Wysłanie ich na zdalne nauczanie już teraz na pewno byłoby ze szkodą dla nich – ocenia dyr. Wolska.

Szybki falstart

Zapytaliśmy belfrów, jak wczorajsza nauka wyglądała w praktyce. – Chyba wszyscy spodziewaliśmy się, że dojdzie do powtórki z wiosny, więc przygotowywaliśmy się do tego od początku września. Dzieci też mają wprawę i raczej były zdyscyplinowane – twierdzi jedna z rzeszowskich nauczycielek.

Nie obyło się jednak bez awarii. Już we wczesnych godzinach porannych padły dzienniki elektroniczne Vulcan i Librus, za pośrednictwem których można wysyłać wiadomości, zadania czy materiały do nauki, a przede wszystkim wpisywać oceny. – Nasza szkoła działa na Vulcan’ie i faktycznie szybko padł, ale później działał. Poza tym ta awaria nie sprawiła nam kłopotów, bo w Rzeszowie chyba większość, jeśli nie wszystkie szkoły, pracują na platformie Microsoft Teams. Jedynym problemem mogło być zbyt wolne łącze internetowe – zaznacza nasza rozmówczyni.

Nie zmienia to jednak faktu, że pedagodzy woleliby wrócić do tablicy. – Nie wiem, czy ktokolwiek z nas chciałby, żeby obecna sytuacja się przedłużyła. Wbrew pozorom mamy o wiele więcej pracy, a poza tym nic nie zastąpi kontaktu z uczniem – dodają.

wk

Leave a Reply

Your email address will not be published.