KRAJ, PODKARPACIE. Dzięki wyższej frekwencji Podkarpacie będzie miało 3 europosłów.
Platforma Obywatelska – 32,13 proc., Prawo i Sprawiedliwość – 31,78 proc. – to oficjalne wyniki niedzielnych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Do Brukseli dostaną się jeszcze przedstawiciele 3 innych partii: Sojuszu Lewicy Demokratycznej-Unii Pracy (9,44 proc.), Kongresu Nowej Prawicy (7,15 proc.) oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego (6,8 proc.). Poniżej progu wyborczego znalazły się natomiast Solidarna Polska, Europa Plus-Twój Ruch, Polska Razem Jarosława Gowina i Ruch Narodowy. W przeliczeniu na mandaty podział 51 polskich miejsc w europarlamencie wygląda następująco: 19 PiS, 19 PO, 5 SLD-UP, 4 PSL i 4 Nowa Prawica. Podkarpacie nadal będzie reprezentowane przez dwójkę: Tomasz Poręba (PiS) i Elżbieta Łukacijewska (PO), do których dołączy najprawdopodobniej poseł Stanisław Ożóg (PiS).
Wygrani
W województwie podkarpackim, które w wyborach do PE stanowi oddzielny okręg wyborczy, wybory zdecydowanie wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Kandydatom tej partii zaufała prawie połowa wszystkich głosujących – 49,31 proc.! To najlepszy wynik PiS w skali całego kraju. Zgodnie z przewidywaniami najwięcej głosów – 113 704 – zdobył europoseł Tomasz Poręba.
– Przede wszystkim chcę podziękować serdecznie wszystkim tym, którzy oddali na mnie w tych wyborach głos – mówi europoseł PiS. – Tak liczne poparcie traktuję jako zachętę do dalszej pracy na rzecz Podkarpacia. W minionej kadencji w mojej działalności przyświecało mi hasło „przede wszystkim Podkarpacie” i zrobię wszystko, by w kolejnych latach również angażować się w sprawy naszego regionu. Strategia karpacka, S19 i rozwój kolei oraz wspieranie młodych ludzi z Podkarpacia to będą główne obszary mojej aktywności w nowej kadencji PE – dodaje. W 2009 roku Poręba zdobył 85 tys. głosów, więc po 5 latach pracy w PE popiera go prawie 30 tys. wyborców więcej.
Drugi mandat z naszego regionu przypadł Elżbiecie Łukacijewskiej (PO), która zdobyła 41 867 głosów. To mniej niż w 2009 roku, kiedy poparło ją 60 tys. wyborców. – Chcę podziękować wszystkim, którzy poszli na te wybory i tym, którzy zagłosowali na mnie – mówi Łukacijewska. – Gorszy wynik niż 5 lat temu wynika ze spadku poparcia dla całej Platformy, a także tego, że kampania została sprowadzona do polskich spraw, a nie europejskich. Atakowano nas ostro i ta walka nie była fair – dodaje europosłanka. Na Podkarpaciu PO zdobyła tylko 18,44 proc. głosów, czyli o prawie 11 proc. mniej niż 5 lat temu.
Opłacało się głosować
Do urn w naszym regionie udało się dokładnie 24 proc. uprawnionych, podczas gdy średnia w skali całego kraju wyniosła nieco ponad 23 proc. Najwyższa była w Rzeszowie (32,38 proc.) oraz powiatach: rzeszowskim (26,62), leżajskim (25.39), ropczycko-sędziszowskim (25.33) i w Przemyślu (25,31), zaś najniższa w powiatach: bieszczadzkim (19,01), niżańskim (20,37), lubaczowskim (20,54), przemyskim (20,72) i brzozowskim (20,81).
Dzięki lepszej frekwencji niż w większości innych województw, Podkarpacie zdobyło trzeci mandat. Przypadnie on posłowi PiS Stanisławowi Ożógowi, który zdobył ponad 36 376. głosów. – To nie byle jaki wynik, jestem zobowiązany i wdzięczny – mówi Ożóg. – Już w listopadzie mówiłem, że w tych wyborach PiS idzie po 2 mandaty. Zakładaliśmy, że musimy uzyskać na Podkarpaciu nie mniej niż 45 proc. głosów. Zdobyliśmy prawie połowę, co udało się dzięki temu, że silna była cała dziesiątka naszych kandydatów – tłumaczy.
Nie zdobyli mandatu
Przegranymi tych wyborów na Podkarpaciu są na pewno Polska Razem, której listę otwierał senator Kazimierz Jaworski, SLD-UP na czele z posłem Tomaszem Kamińskim, Europa Plus -Twój Ruch z Martą Niewczas na „jedynce”, Ruch Narodowy, a także PSL, który na czele podkarpackiej listy wystawił ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wynik PSL na Podkarpaciu to zaledwie 7,27 proc. głosów.
– Ja myślę, że to konsekwencja ubiegłorocznej afery (w urzędzie marszałkowskim – red.), bo ludzie to pamiętają. Smród pozostaje, jak to mówią – tłumaczy poseł PSL Mieczysław Kasprzak. – Niektórzy wróżyli nam klęskę, sondaże były dla nas niekorzystne, ale w skali kraju powtórzyliśmy wynik sprzed 5 lat. Jesteśmy stabilną siłą i mamy z tego satysfakcję – dodaje.
5-procentowy próg wyborczy na Podkarpaciu przekroczyły też Solidarna Polska (5,91 proc.) oraz Nowa Prawica (7,16 proc.), ale nie zdobyły tu mandatu. – Nasz wynik na Podkarpaciu oceniam dobrze, ale kolegom w Warszawie nie wyszło – mówi poseł SP Mieczysław Golba, który zdobył prawie 12 tys. głosów i miałby pewnie mandat do PE, gdyby jego partia przekroczyła próg wyborczy w skali całego kraju. Niezadowoleni z 7 proc. są natomiast młodzi działacze partii Janusza Korwin-Mikkego. – Liczyliśmy przynajmniej na 10 proc., bo głosowanie na te same partie i oczekiwanie innej polityki nie ma sensu – mówi Damian Małek.
Arkadiusz Rogowski



12 Responses to "PO wygrywa wybory do PE. PiS na Podkarpaciu zdobywa połowę głosów!"