
Policjanci w trakcie zatrzymania Konrada W. znaleźli w mieszkaniu nóż myśliwski. Był umyty. Prawdopodobnie nim poderznął gardło ojcu – zdradzili Super Nowościom sąsiedzi rodziny W. Zapytaliśmy o to w prokuraturze. – Potencjalne narzędzie zbrodni zostało zabezpieczone – potwierdził nam Wojciech Przybyło, Prokurator Rejonowy w Rzeszowie. Śledczy czekają na wyniki badań, które dadzą odpowiedz na pytanie, czy to właśnie nim dokonano zbrodni.
57-letni emerytowany policjant Andrzej W. został znaleziony martwy 8 października na klatce schodowej jednego z bloków niedaleko galerii handlowej przy ul. Krakowskiej w Rzeszowie. Zauważyła go sąsiadka, która szła na zakupy. – Leżał na boku przed drzwiami do mieszkania. Jeszcze oddychał, bo widać było jak mu się na plecach sweter podnosi. Cały korytarz był zalany krwią – relacjonowała Super Nowościom następnego dnia. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził zgon 57-latka. – Sekcja zwłok mężczyzny wykazała, iż przyczyną zgonu było wykrwawienie spowodowane użyciem narzędzia ostrego – poinformowali śledczy. Jak doprecyzował nam prokurator Przybyło, mężczyzna miał na szyi ranę ciętą. Zarzut zabójstwa Andrzeja W. usłyszał jego syn – 36-letni Konrad. Mężczyzna przyznał się do zbrodni i złożył wyjaśnienia. Aktualnie przebywa w areszcie tymczasowym w którym spędzi najbliższe 3 miesiące. Jak wiemy od mieszkańców bloku, tuż po zabójstwie 36-latek zabarykadował się w mieszkaniu w którym miał spędzić około godziny. Gdy zaczęto wyważać drzwi, otworzył je i został wtedy skuty kajdankami przez policjantów. Prokuratura nie informuje o tym, czym zadano śmiertelną ranę Andrzejowi W. Patomorfolog orzekł, że bardzo ostrym narzędziem. Jeden z sąsiadów ujawnił nam, że do zbrodni miał posłużyć nóż myśliwski. – Policjanci znaleźli go w mieszkaniu podczas zatrzymania Konrada. Wiem też, że był umyty to pewnie mył go w tym czasie kiedy nie otwierał jak policjanci po niego przyszli. Może chciał zatuszować ślady? A może się wystraszył tego co zrobił? – komentuje sąsiad rodziny W. – Nie mogę ani potwierdzić ani zaprzeczyć tym informacjom bo na tą chwilę są zbyt szczegółowymi żeby je ujawniać. Gdy narzędzie, które zabezpieczyliśmy jako potencjalnie podejrzane zostanie zbadane i zostanie potwierdzone, że zostało użyte do przestępstwa będę mógł się do nich odnieść. Na chwilę obecną nie wiemy czy narzędzie które zabezpieczyliśmy faktycznie zostało użyte do zabójstwa – mówi prok. Przybyło.
Katarzyna Szczyrek


