Pochwala ulicy Trzeciego Maja

piotr samolewiczUlica Trzeciego Maja w Rzeszowie zapewne ustępuje innym reprezentacyjnym deptakom w kraju. Daleko jej do słynnego „monciaka”, czyli ulicy Obrońców Monet Cassino w Sopocie czy też  Piotrkowskiej w Łodzi. Niemniej ma swój urok wyczuwany nie tylko przez mieszkańców miasta.

Idealnie wytyczona między kościołem farnym a dawną rezydencją Lubomirskich łączyła w przeszłości kilka światów: mieszczański, kościelny i dworski. Na tej ulicy, niezależnie od systemu, i za nieboszczki c.k. monarchii, i za wolnej Polski, i za komuny, i dziś skupia się życie towarzyskie Rzeszowa. Trudno przejść deptakiem, by nie spotkać kogoś znajomego. Przywitać się z nim i zapytać o zdrówko. Rytualnie po 3 Maja przejeżdżają także rowerzyści. Tak samo jak spacerowicze chcą zostawić swój ślad na deptaku. I żadne rozporządzenie prezydenta nie zmusi ich do wyrzeczenia się tej przyjemności.

Dziś 3 Maja, kiedy handel przeniósł się do wielkich galerii, gdy znikają witryny drogich salonów, walczy o przetrwanie, o to, by zachować swój prymat i blask. Czy wygra? Uważam, że tak. Przyczynią się do tego coraz liczniejsze restauracje i kawiarnie z ogródkami. Jest gdzie usiąść i pogawędzić przy kawie, zapoznać się z nowymi plotkami z miasta, oraz wziąć w optyczne posiadanie przepływający przez 3 Maja strumień ludzi. W każdym razie, kilkaset metrów tej magicznej ulicy bardzo dużo znaczy w życiu Rzeszowa, może nawet więcej niż niejedna afera podsłuchowa.

Piotr Samolewicz

3 Responses to "Pochwala ulicy Trzeciego Maja"

Leave a Reply

Your email address will not be published.