Pocovidowa droga przez mękę

– Przechorowanie COVID-19 to dopiero początek drogi do zdrowia. Dla mnie to droga przez mękę- mówi Anatol Szpieć.
Fot. Archiwum prywatne

– Pozytywny wynik testu w kierunku koroanawirusa stwierdzono u mnie 25 listopada
i objęto kwarantanną do
3 grudnia 2020 r. 29 listopada poczułem się źle i lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził
u mnie zapalenie płuc i zaproponował przewiezienie do szpitala w Łańcucie. Nie zgodziłem się o i od tego czasu, aż do
3 marca br. pod nadzorem lekarza rodzinnego i pulmonologa przyjmowałem antybiotyki
i sterydy. Nadal jestem pod ich opieką, bo mam 30 proc. zwłóknienia płuc. Według NFZ, moje leczenie zakończyło się jednak w dniu zakończenia kwarantanny, tj. 3 grudnia 2020 r. – po niespełna 10 dniach
i nie należy mi się już rehabilitacja pocovidowa, o której tak górnolotnie mówią w TVP. To jakiś logiczny absurd. Gdzie tu jest dobro i zdrowie człowieka? – pyta Anatol Szpieć z Trzebowniska.

Kolejne badania czekają pana Anatola 1 września 2021 r. – Przez cały czas byłem święcie przekonany, że jestem ciągle w trakcie leczenia. Taką też otrzymałem informację w poradni pulmonologicznej. Zresztą wtedy nie potrzebowałem przecież rehabilitacji tylko leczenia. Moja wiedza została brutalnie zweryfikowana, gdy zacząłem się starać o tę rehabilitację – precyzuje.

COVID-19 nie kwalifikuje  do rehabilitacji

Lekarz rodzinny wystawił mu wniosek do sanatorium, niestety NFZ odrzucił wniosek argumentując, że osoba z COVID – 19 nie kwalifikuje się do sanatorium, a jedynie na oddział rehabilitacji. – Zwróciłem się więc z prośbą do lekarza rodzinnego o ponowne wystawienie wniosku, tym razem na oddział rehabilitacji. Z otrzymanym wnioskiem udałem się osobiście do „Uzdrowiska Rymanów” celem złożenia przygotowanej dokumentacji. Tutaj doznałem jeszcze większego rozczarowania. Otóż, od pań w sekretariacie, dowiedziałem się, że mój wniosek został wystawiony za późno tj. minęło pół roku od zakończenia leczenia (za co NFZ uznaje datę zakończenia izolacji domowej, datę wypisu ze szpitala, datę wypisu z izolatorium). Dodały przy tym, że mój przypadek nie jest odosobniony, gdyż duża liczba wniosków jest odsyłana do pacjentów z tego właśnie względu – mówi. – Ja czegoś tu nie rozumiem. Za mój obecny stan zdrowia odpowiada COVID-19. Do marca byłem intensywnie leczony, a NFZ liczy mi wyleczenie od grudnia. Gdzie tu sens a gdzie logika? – pyta pan Anatol. I dodaje, że w jego historii zagubiono człowieka, zostały tylko procedury, przepisy, zarządzenia, słowem biurokracja i bezduszność. – Na dowód tego, że w NFZ panuje chaos załączam artykuł z dnia 09.02.2021 r. opisujący, a zarazem emitujący wywiad w TVP Rzeszów na temat funkcjonowania oddziału rehabilitacji w Uzdrowisku Rymanów pt. „Uzdrowisko Rymanów rehabilituje ozdrowieńców covidowych”, a w nim zdanie „NFZ nie ma procedury kierowania pacjentów na rehabilitację po ciężko przebytym koronawirusie”. To mówi wszystko.

NFZ tłumaczy

Są trzy główne możliwości rehabilitacji, która pomoże pacjentowi powrócić do sprawności po COVID-19. Niektóre z nich są uzależnione od daty wyzdrowienia, a niektóre od stanu medycznego „tu i teraz” – mówi Rafał Śliż, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie. – Jeśli w ciągu krótszym niż ostatnie pół roku zakończone zostało leczenie COVID-19 odpowiednia może być tzw. rehabilitacja pocovidowa. Realizowana jest ona na podstawie skierowania od lekarza rodzinnego, lekarza specjalisty, bądź przy wypisie ze szpitala. W zależności od jej rodzaju określonego na skierowaniu, pacjent może wybrać na terenie naszego województwa spośród 12 oddziałów szpitalnych, 95 gabinetów fizjoterapii lub 26 palcówek, które realizują zabiegi w domu pacjenta. Oprócz granicznej daty zakończenia leczenia COVID-19, lekarz podejmie decyzję o skierowaniu pacjenta do programu na podstawie wyników kilku badań, m.in. RTG lub MR lub TK klatki piersiowej z opisem wykonane w czasie leczenia lub po zakończeniu leczenia ostrej fazy choroby, aktualnej morfologii, CRP czy EKG. Dlaczego datę zakończenia leczenia określa się jako datę zakończenia izolacji domowej, lub datę wypisu ze szpitala, lub datę wypisu z izolatorium? – Wynika to z faktu, iż wypis ze szpitala czy izolatorium następuje po wyleczeniu COVID-19. Należy jednocześnie rozgraniczyć zakończenie leczenia COVID-19 od zakończenia leczenia efektów zarażenia koronawirusem, które mogą nie występować w ogóle, lub których efekt może utrzymywać się przez znacznie dłuży niż pół roku czas – wyjaśnia rzecznik. I tłumaczy, że jeżeli już minęło pół roku od zakończenia leczenia COVID-19, a pacjent nadal wymaga pomocy, gdyż skutki przebytej choroby nadal występują i ograniczają sprawność, lekarz może wystawić skierowanie na leczenie sanatoryjne. Jako podstawę wystawienia skierowania lekarz powinien wskazać aktualny problem np. związany z dychawicą oskrzelową czy rozedmą płuc. Wynika to z faktu, iż pacjent z choroby COVID-19 został wyleczony, a obecnie wymaga pomocy w związku z inną chorobą czy objawami pocovidowymi. Trzecia forma rehabilitacji, przeznaczona jest dla pacjentów, którzy nie chcą wyjeżdżać do sanatorium. Istnieje możliwość wystawienia skierowania do gabinetu fizjoterapii, których w naszym województwie jest kilkaset, bądź ponad 100 placówek, które wykonują rehabilitację w domu pacjenta jeśli takie będzie zalecenie lekarza kierującego. Wszelkie informacje, adresy placówek oraz przepisy, wskazania i zlecenia dostępne są na stronie internetowej Podkarpackiego NFZ oraz na TIP, czyli Telefonicznej Informacji Pacjenta – bezpłatnej i czynnej cała dobę infolinii NFZ 800 190 590.

Anna Moraniec

 

4 Responses to "Pocovidowa droga przez mękę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.